czwartek, 11 sierpnia 2016

Czeska literatura jest kobietą


XX-wieczna literatura czeska to przede wszystkim męskie pióra. Hašek, Čapek, Hrabal, Škvorecký, Kundera – wielkie nazwiska można mnożyć, kobiet jest jednak w tym gronie jak na lekarstwo. Dzisiaj sytuacja się zmienia. W najnowszej czeskiej literaturze kobiety coraz częściej dochodzą do głosu. I jest to zdecydowany, mocny głos!

Jarmila Flaková w artykule Česká moderní literatura psaná ženami na łamach portalu CzechLit.cz stawia tezę, że dzisiejsza literatura naszych południowych sąsiadów ma kobiecą twarz. Kreśli obraz współczesnej czeskiej pisarki oraz prezentuje nazwiska, które wypada znać.

Jaka jest więc česká moderní spisovatelka? Utalentowana, wykształcona, otwarta. „Nie boi się szokować, przekraczając granice – nie zna bowiem granic. Nie przeszkadza jej, że między linijkami serwuje krytykom i czytelnikom – bynajmniej nie na srebrnej tacy – szczegóły swojego własnego życia intymnego”.

O czym pisze i jak pisze? „O czeskiej historii i losach ludzi przez nią naznaczonych. Interesuje się odległymi kulturami, a o mieszkańcach dalekich krajów opowiada tak, jak gdyby byli naszymi bliskimi sąsiadami. Pisze o miłości kobiety do mężczyzny i o miłości kobiety do kobiety. Na nowo odkrywa budzący niesłabnące zainteresowanie temat seksualności i orientacji seksualnej. Współczesna czeska pisarka nie zna słowa tabu. Lubi kontrowersje, ale nie prowokuje dla samego prowokowania. Zna swoją cenę”.

O kim mowa? W artykule zaprezentowanych zostało kilkanaście autorek, które najbardziej liczą się dziś na czeskiej literackiej scenie. Spośród nich wybrałam te, których książki są już dostępne po polsku. Oto damski panteon najnowszej literatury czeskiej!

Daniela Hodrová
Daniela Hodrová. Zdobywczyni czeskiej Nagrody Państwowej w dziedzinie Literatury i Nagrody Franza Kafki oraz zeszłoroczna laureatka nagrody Magnesia Litera. Jej twórczość, określana jako postmodernistyczna, naszpikowana jest metaforami i alegoriami, dlatego postrzega się ją jako trudną, skierowaną do ambitniejszych czytelników. Do jej najważniejszych dzieł należy trylogia Trýznivé město (Miasto utrapienia), na którą składają się: Podobojí, Kukly oraz Théta. Pierwsza z nich została wydana po polsku w roku 2001 przez Fundację Anima „Tygiel Kultury” pod tytułem Pod dwiema postaciami (tłum. Leszek Engelking) – o moich wrażeniach z tej lektury możecie poczytać tu. Ważną bohaterką twórczości Hodrovej jest Praga, zaprezentowana jednak jako miasto groźne, mroczne, raniące, „miasto utrapienia”. Wiele uwagi poświęca życiu duchowemu, a w jej utworach nasz ziemski żywot i życie pozagrobowe mocno się przenikają.

Radka Denemarková
Radka Denemarková. Jedna z najczęściej tłumaczonych współczesnych autorek czeskich. Zdobywczyni nagrody Magnesia Litera za powieść Peníze od Hitlera. Letní mozaika (opublikowaną po polsku w roku 2008 przez Wydawnictwo Atut w tłumaczeniu Olgi Czernikow i Tomasza Timingeriu pod tytułem Pieniądze od Hitlera – więcej o niej tutaj). Historia Gity, czeskiej Niemki o żydowskich korzeniach wypędzonej po wojnie z rodzinnego domu, to mocna, miejscami brutalna opowieść, której, jak pisze Jarmila Flaková, aż do ostatniej kropki przyświeca cytat z Franza Kafki: „Książka musi być jak siekiera, która rozłupuje zamarznięte morze wewnątrz nas”.

Petra Hůlová
Petra Hůlová. Zdobywczyni nagrody Magnesia Litera w roku 2002 za powieść Paměť mojí babičce (którą, nie wiedzieć czemu, wydawnictwo W.A.B. wydało w Polsce pod zupełnie innym, już nie tak pięknym tytułem – Czas Czerwonych Gór, w tłumaczeniu Doroty Dobrew; o książce piszę tutaj). Akcja tego utworu rozgrywa się w Mongolii, a autorka – z wykształcenia mongolistka – wykorzystała przy jej pisaniu doświadczenia ze swoich podróży do tego kraju. Z kolei za swoją kontrowersyjną, kipiącą seksem powieść Umělohmotný třípokoj (brawurowo przetłumaczoną przez Julię Różewicz i wydaną w wydawnictwie Afera jako Plastikowe M3 – moja recenzja tutaj) Hůlová otrzymała Nagrodę Jiřiego Ortena. Po polsku ukazała się również nagrodzona w roku 2008 Nagrodą Josefa Škvoreckiego Stanice Tajga (Stacja Tajga, tłum. Piotr Godlewski, wyd. W.A.B. – mam, przeczytam i opowiem Wam o niej niedługo).

Kateřina Tučková
Kateřina Tučková. Znana stała się dzięki swojej pierwszej powieści, wydanemu w roku 2009 Vyhnání Gerty Schnirch (na razie nie tłumaczonemu na polski), poruszającemu, podobnie jak powieść Denemarkovej, temat wypędzenia Niemców z Czech po wojnie. Z najcieplejszym przyjęciem czytelników spotkała się jednak wydana trzy lata później powieść Žítkovské bohyně (czyli wydane przez Aferę w 2004 roku Boginie z Žítkovej w tłumaczeniu Julii Różewicz – pisałam o nich tu). Książka otrzymała m.in. Nagrodę Josefa Škvoreckiego, nagrodę Czeski Bestseller oraz Nagrodę Czytelników Magnesia Litera. Była najczęściej wypożyczaną książką w czeskich bibliotekach w roku 2013 i doczekała się przekładu na osiem języków.

Irena Dousková
Inną często tłumaczoną czeską pisarką jest Irena Dousková. Sławę przyniosła jej przede wszystkim wydana w 1998 roku powieść Hrdý Budžes (czyli wydany w roku 2007 przez Zysk i S-kę w tłumaczeniu Joanny Derdowskiej Dumny Bądźżeś – zachwycam się nim tutaj) – tragikomiczna opowieść o epoce czeskiej normalizacji widzianej oczami dziecka. Określa się ją jako jedno z najważniejszych czeskich dzieł opublikowanych po Aksamitnej Rewolucji.

Petra Soukupová
Wśród autorek wymienionych w artykule Flakovej pojawiają się jeszcze trzy, których książki dostępne są po polsku – Petra Soukupová, Markéta Pilátová i Iva Procházková. Petra Soukupová jest m.in. zdobywczynią Nagrody Jiřiego Ortena za powieść K moři, która ze względu na wymowę i styl bywa ponoć porównywana z Do latarni morskiej Virginii Woolf (a ponieważ Do latarni morskiej to jedna z moich książek życia, pytam: jak to możliwe, że jeszcze nie znam K moři?!). Jej kolejna powieść, Zmizet (czyli przetłumaczone na polski przez Julię Różewicz i wydane przez Aferę w roku 2012 Zniknąć – mam, też przeczytam niedługo i Wam o niej opowiem, obiecuję!), przyniosła jej natomiast nagrodę Magnesia Litera. W swojej twórczości Soukupová koncentruje się na problematyce relacji rodzinnych.

Pisarka, dziennikarka i autorka tekstów piosenek Markéta Pilátová zasłynęła swoim debiutem prozatorskim, wydaną w roku 2007 powieścią Žluté oči vedou domů (po polsku wydane w roku 2011 przez Good Books jako Żółte oczy prowadzą do domu w tłumaczeniu Tomasza Grabińskiego i Katarzyny Dudzic – czy mam, nie jestem pewna, bo od jakiegoś czasu mam duży i podzielony na dwie odległe części księgozbiór :) jeśli mam, też wkrótce o niej napiszę). Iva Procházková jest natomiast przede wszystkim chętnie tłumaczoną autorką książek dla dzieci, zdobywczynią licznych nagród literackich. W Polsce wyszedł ostatnio po polsku jej kryminał Vraždy v kruhu – Muž na dně (czyli wydany w tym roku przez Aferę w tłumaczeniu Julii Różewicz Mężczyzna na dnie – pisałam o nim tu).

Cytaty (w moim tłumaczeniu) pochodzą ze wspomnianego artykułu Jarmili Flakovej. Jest on w całości dostępny na stronie CzechLit.cz.

Fotografie:
[1] Zdjęcie własne
[2] Zofia Tarajło-Lipowska, Historia literatury czeskiej. Zarys, wyd. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław 2010 / zdjęcie własne
[3] Literaturhaus / Wikimedia Commons
[4] Pavel Hrdlička / Wikimedia Commons
[5] Robert Hédervári / Wikimedia Commons
[6] Martin Kozák / Wikimedia Commons
[7] Pavel Hrdlička / Wikimedia Commons

niedziela, 7 sierpnia 2016

Piękna panna z ciężarówki – „Ja, Olga Hepnarová”, Roman Cílek

Olga była ładną, ciemnowłosą dziewczyną. Trochę przygarbioną, trochę dziwnie chodziła, ale wielu wspomina jej delikatną urodę. „Piękna panna” – mówił o niej kat z opowiadania Bohumila Hrabala.

W szkole dzieci się z niej śmiały. Była wrażliwa, bardzo to przeżywała. „Czułam się jak kamień, który każdy może kopnąć” – mówiła. W domu również nie doświadczała czułości. Matka rzadko okazywała uczucia, a rodzice często się kłócili.

Wyrosła na inteligentną dziewczynę. Uwielbiała kino. Dużo czytała. „Lubię książki. Mam z nich zresztą więcej pożytku niż z ludzi” – mówiła. Jej ulubionym pisarzem był Jean-Paul Sartre. Autor słynnego „Piekło to inni”.

Nie była głupia. Więc wymyśliła sobie własną filozofię. Ponieważ inni ją krzywdzą, ona ma prawo skrzywdzić innych. Nie konkretne jednostki. Losowych ludzi. Całe społeczeństwo.

***
Olga była zagubiona. „Jakby bez przerwy się bała i nie tylko nie rozumiała świata wokół, ale też samej siebie” – mówili. Ale nie była zupełnie sama. Miała zapatrzonego w nią jak w obrazek przyjaciela, Miroslava Davida. Miała również znajomych, którzy próbowali przekonać ją, że nieuzasadniona wrogość społeczeństwa wymierzona w jej osobę jest tylko w jej głowie. Że wiele zachowań sama prowokuje.

Nie dała się przekonać. W niektórych punktach przyznaje się jej rację. Dobrze, że nie chciała czczych rozmów o niczym, babskich pogaduszek. Ale nie chciała też szczerych uśmiechów, powitań, „dzień dobry” i „do widzenia”. Żądała ciepła, ale sama bombardowała chłodem. „Wokół tej dziewczyny zawsze panowała taka gęsta atmosfera” – mówili.

Była pokrzywdzona i niezrozumiana. Ale też zapatrzona w siebie i przewrażliwiona. Zamiast dźwignąć się po ciosach, wolała leżeć i rozkoszować się swoim bólem. Z masochistyczną satysfakcją rozdrapywała własne rany. Czuła się męczennicą, bohaterką. Mścicielką.

***
Olga lubiła szokować. Chodziła do klubów w kurtce na nagie ciało. Służbowym autem zjeżdżała po schodach. W swoim trabancie za szybą woziła ludzką czaszkę, kupioną od studenta medycyny. Umieszczone w oczodołach żarówki służyły jej za migacze.

Uwielbiała jazdę autem. Pewnie też dlatego wybrała taki, a nie inny sposób zemsty na społeczeństwie. Wypożyczyła ciężarówkę, rozpędziła się i wjechała w grupę osób stojących na przystanku. Trzy zginęły na miejscu, kolejne pięć umarło potem.

Nie próbowała się bronić. Żądała najwyższego wymiaru kary. „Wolałabym zostać stracona, mój czyn miałby wtedy większą wartość” – mówiła. Sąd spełnił jej życzenie – niecały rok po zajściu została skazana na karę śmierci. Ale przed śmiercią przyszedł strach. Jak mówi kat w opowiadaniu Podziemne rzeczki Bohumila Hrabala (Cílek pominął te słowa jako „niezbyt smaczne”): „Zanim ją zaprowadziłem, a potem powiesiłem, zesrała mi się i zeszczała, i na dodatek porzygała”… Wszak nie była demonem, szatanem, złym duchem. Była tylko skrzywdzonym człowiekiem.

***
Roman Cílek opowiada historię Olgi Hepnarovej w sposób obiektywny, unikając osobistych komentarzy. Czasem jednak nie może się powstrzymać i przestaje być niewidzialny jako autor – jak wtedy, gdy ironicznie nazywa „wybitnym znawcą ludzkich dusz” psychiatrę, który odmówił pomocy dziewczynie. I dobrze. Bo nie otrzymujemy suchej relacji, ale opowieść, w której czuć prawdziwe emocje. Cílek nie usprawiedliwia Olgi. Ale współczuje jej. Sprawia, że przez chwilę widzimy świat jak ona, budzi w nas uśpione demony, domagające się krwi za nasze własne przykrości, otrzymane wyzwiska i drwiny.

Pewien młody Czech wszedł w tę opowieść aż za bardzo. Po lekturze tej książki, zafascynowany Olgą, sam zaczął zabijać. Historia otrzymała swój smutny epilog – trzy kolejne ofiary nienawiści. Dlatego autor zastrzega – to nie jest instruktaż, to ostrzeżenie. A fakt, że trzeba to komukolwiek wyjaśniać, jest chyba najbardziej w tym wszystkim przerażający i smutny.

***
R. Cílek, Ja, Olga Hepnarová, tłum. Julia Różewicz, wyd. Afera, Wrocław 2016.

Za przejmujący i dający do myślenia reportaż o dziewczynie, która zabijała, bo nie potrafiła żyć, dziękuję Julii i wydawnictwu Afera.

Ilustracje: 
[1] Fotografia z książki Ja, Olga Hepnarová, wyd. Afera / zdjęcie własne
[2] Okładka książki ze strony wydawnictwa Afera (www.wydawnictwoafera.pl)