Herstoria z donosem w tle – „Pusta mapa”, Alena Mornštajnová [recenzja patronacka]


Pusta mapa
Aleny Mornštajnovej to nie tylko, jak się ją najczęściej określa, rodzinna saga, ale również opowieść w duchu herstorii – o losie kobiet naznaczonym przez wielką historię. Co ciekawe, z historycznej próby nie wszystkie z nich wychodzą bez skazy. 

Powieść, będąca późnym debiutem Mornštajnovej, powstawała prawie jedenaście lat. Była jednak warta poświęconego czasu, bo z miejsca podbiła serca czeskich czytelników i zwróciła uwagę na pisarkę, która dziś ma już w Czechach status bestsellerowej autorki. Czym tak bardzo zachwyciła Czechów? I jak literacka pierwocina pisarki prezentuje się na tle wydanej również niedawno po polsku Hany

Historia vs. kobiety 

Każda z trzech bohaterek – babcia Anna, matka Alžběta i córka Anežka – żyje w nieco innej historycznej epoce. Życie każdej z nich historia dotyka na różne sposoby. Anna decyduje się wbrew woli rodziców na romantyczną ucieczkę z mężczyzną, którego kocha, wkrótce potem zostaje jednak na dłuższy czas rozdzielona z ukochanym przez I wojnę światową. Alžběta traci męża w drugiej wielkiej wojnie, a następnie ucieka z rodzinnego miasteczka przy granicy z Niemcami w obawie przed wojennymi rozruchami. Jej siostra Boženka, poślubiona Niemcowi, zostaje – za to uciekać musi niedługo potem, gdy wojna dobiega końca. 

Przedsiębiorcza Alžběty zostaje ograbiona przez komunistów – kobiecie odebrany zostaje jej warsztat krawiecki, a wkrótce państwo wyciąga łapę również po jej mieszkanie (popychając w stronę, bardzo zresztą ostatecznie udanego, małżeństwa). I jest wreszcie Anežka – wychowana już w reżimie komunistycznym, gorliwa pionierka, nie rozumiejąca, czemu jej rodzina z takim niesmakiem odnosi się do jej wzorcowej postawy. 

Okiem donosicielki 

Także w dorosłym życiu Anežka wchodzi w dużo bardziej zażyłą relację z komunistycznym aparatem, niż początkowo planowała. Ciekawa jest ta decyzja autorki, by narratorką powieści uczynić postać bynajmniej nie krystaliczną – donosicielkę. W komunistyczną machinę wplątuje się ona co prawda nie ze złej woli, a raczej z naiwności i bezmyślności, ale ewidentnie z własnej winy. 
„Babcia Králová nie miała racji. Nie byłam jedną z nich, kiedy zaczęłam nosić pionierską chustę. Nie byłam jedną z nich, kiedy wywieszałam w oknie czerwone chorągiewki i pełniłam wartę honorową pod pomnikiem bohaterów ani nawet wtedy, kiedy zdradziłam własnego męża. Jedną z nich zostałam w chwili, gdy oficjalnie zmieniłam się w donosicielkę” (s. 305). 
Dlatego bardzo trudno tę postać ocenić, zwłaszcza na tle jej walecznej i jednoznacznie pozytywnej, nawet jeśli nieco szorstkiej matki. Choć autorka wyraźnie stara się ukazać Anežkę w pozytywnym świetle, wytłumaczyć jej motywacje, jej osobisty dramat, i nawet jeśli zdajemy sobie sprawę, że sprawy współpracy z bezpieką rzadko bywały czarno-białe i łatwe do osądzenia, w tym wypadku trudno stracić sprzed oczu niegodziwości, jakich bohaterka się dopuszczała. 

Z tego też względu mam zastrzeżenia do zakończenia – i to właściwie mój jedyny poważny zarzut względem Pustej mapy. Nie wchodząc w szczegóły, by nie popsuć Wam lektury, zdaje się ono nieco zbyt cukierkowe, nierealistyczne i bagatelizujące problem. To pokrętny happy end, który pozostawia pewien niedosyt i – nie mogę pozbyć się wrażenia – nie ma nic wspólnego z prawdziwymi tragediami, jakimi kończyły się podobne historie. 

Świat postaci z krwi i kości 

Mornštajnová potwierdza w Pustej mapie, że jest znakomitą opowiadaczką. Jej prozę pochłania się jak dobry serial. Uwagę zwracają też wyraziste, niebanalne postaci. Przede wszystkim kobiece, choć nie tylko – bardzo ciekawym i, zgadzam się z jedną z czeskich recenzentek, trochę mało wyeksponowanym wątkiem jest historia Friedricha Wernera, męża Boženki, za którego sympatycznym i nieco bezpłciowym obliczem skrywają się demony, dochodzące do głosu w zakończeniu. Ponadto, choć Ślepa mapa to opowieść zdecydowanie z perspektywy kobiecej, autorka nie popada w skrajności i oprócz słabych, nieodpowiedzialnych postaci męskich nie brak tu też dobrych mężów, ojców, braci, w których bohaterki znajdują oparcie. Bo, jak myśli w pewnym momencie Alžběta, „choć życie w pojedynkę oznacza dla kobiety wolność, jest też pełne smutku”. 

Fot. Jindřich Nosek / Wikimedia Commons

Rozszczebiotana Anna, która okazuje się wrażliwą i gorąco kochającą młodą kobietą. Sąsiadka Janinka, z macierzyńską wręcz czułością przyjmująca młodego Antonína do swojego wdowiego łoża, ale też, jak się ostatecznie okazuje, podchodząca do życia w dość wyrachowany sposób. Pewna siebie, małomówna i raczej chłodna, pozbawiona poczucia humoru i zawsze poważna, ale też nigdy nie odmawiająca pomocy Alžběta. Ciężko doświadczona przez los, a mimo to pełna ciepła gaduła „babcia” Králová. Wszystko to są postaci, które bez trudu możemy sobie wyobrazić, których losy śledzi się z zainteresowaniem i z którymi łatwo nawiązać literacką przyjaźń. 

Osobną kategorią pozostaje dla mnie jedynie wspomniana narratorka Anežka, o której, mimo że to w jej myśli i uczucia mamy niemal bezpośredni wgląd, dowiadujemy się tak naprawdę niewiele – poznajemy ją właściwie tylko przez pryzmat jej skrywanej latami winy. 
„Nie każdy potrafi żyć. Ja nigdy nie opanowałam tej sztuki. Niezgrabnie brnę przez kolejne dni i tygodnie, niepewna, czy warto iść dalej” (s. 368). 
Alena Mornštajnová wraca w swoich książkach do najlepszych literackich tradycji – rezygnuje z eksperymentów i udziwnionego języka, wskrzesza za to opowieść, wrzucając nas w świat pełen postaci z krwi i kości. I być może na tym polega fenomen jej popularności. 

***
A. Mornštajnová, Pusta mapa, przeł. A. Wróbel, wyd. Amaltea, Wrocław 2020.

***
Podoba Ci się to, co robię? Proszę, wesprzyj mnie na Patronite. Dziękuję!

Komentarze

  1. Późny debiut? Ile więc autorka miała lat, kiedy ta książka ujrzała światło dzienne?

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak sobie myślę, że przeczytałam już tyle herstorii i nadal mnie nie nudzą, choć pewne motywy są znane, powtarzalne.... "Boginie z Žítkovej" to chyba moja ulubiona.
    Mam nadzieję, że "Pusta mapa" jest znakomita pod względem literackim, kompozycyjnym.
    A wiesz może skąd wziął się tytuł "Pusta mapa", do czego się odnosi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo lubię tego typu opowieści i cieszę się, że jest ich coraz więcej. Co do tytułu – prawdę mówiąc rozmyślam o nim już od kilku dni i wciąż nie za bardzo potrafię dojść jego genezy, a przez to mam wrażenie, że może coś ważnego z powieści mi umknęło. Ale będę jeszcze o tym myśleć i jak coś mi przyjdzie do głowy, podzielę się. :)

      Usuń

Publikowanie komentarza