środa, 30 kwietnia 2014

Przygody wielkiego pisarza Haška

Nie jestem znawczynią życiorysów czeskich pisarzy, ale w moim odczuciu Jaroslav Hašek jest najciekawszą i najbardziej kolorową postacią w całym tym towarzystwie. Żył tak jak pisał, a właściwie pisał tak jak żył – z fantazją, z rozmachem, improwizując, balansując na granicy powagi i dowcipu, prawdy i zmyślenia.

Urodził się w roku 1883 w Pradze. Jego dzieciństwo nie było usłane różami – ojciec-alkoholik wcześnie zmarł, pozostawiając rodzinę w biedzie. Pociechę młody Hašek znalazł w opowieściach dziadka, który był kimś takim jak osławiona babcia dla Márqueza czy stryj Pepin dla Hrabala – pierwszym nauczycielem sztuki opowiadania, wirtuozem słowa mówionego, przewodnikiem po świecie historii i bajek.

Według wspomnień osób, które go znały, Hašek-chłopiec wcale nie przypominał późniejszego włóczęgi, buntownika i anarchisty. Był spokojny, uczył się dobrze, choć już wtedy wyraźny był u niego pewien rys nonkonformizmu. Nie chciał się przystosować do zasad panujących w szkole, więc go z niej wydalono.

Zaczął wówczas pracę w drogerii, jednak zajęcie subiekta szybko mu się znudziło (podobnie zresztą jak każdego, którego się podjął, może z wyjątkiem pisania). Dla odmiany postanowił nadrobić braki w nauce. Udało mu się skończyć studia na akademii handlowej i nawet dostał niezłą posadę w banku, ale jak taką osobowość wtłoczyć w schludne ciuszki i utrzymać za biurkiem? Pracę szybko rzucił i ruszył na wędrówkę po Słowacji.

Został prawdziwym włóczęgą – podróżował w łachmanach i zdartych butach, nocując gdzie popadnie i żywiąc się tym, czym go poczęstowano. Dzięki temu jednak naprawdę zbliżył się do prostych ludzi i zgromadził nieprawdopodobną ilość historii, z których wiele później wykorzystał w swojej twórczości. Zaczynał zresztą jako dziennikarz i satyryk, a jego pierwsze teksty zbliżone były do reportaży.

Jako żołnierz w austriackiej armii,
rok 1915.
Po powrocie do Pragi poznał Jana Klimesza, który namówił go do wzięcia udziału w macedońskim powstaniu przeciwko Turkom. Kariera tych dwóch panów w macedońskim wojsku skończyła się szybko – obydwaj poddali się bez walki i zostali wzięci do niewoli. Po wyzwoleniu Hašek rozpoczął kolejny rozdział swoich podróży, w trakcie którego dotarł między innymi na ziemie polskie – o tym, co sądził na temat Polski i Polaków przeczytać można w wydanej u nas w zeszłym roku książce O Podhalu, Galicji i... Piłsudskim. Szkice nieznane (ktoś czytał? ja jeszcze nie miałam okazji).

W końcu przymknięto go za włóczęgostwo i musiał wrócić do Pragi. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło – w stolicy pił na potęgę, trawił całe dnie i noce w gospodach i pisał, pisał, pisał. Przychodziło mu to z niesamowitą łatwością – tworzył często w knajpach, między kuflami z piwem, kłócąc się w międzyczasie z innymi biesiadnikami. Nie dbał o kopie, gdy potrzebował pieniędzy szybko skrobał jakąś historyjkę na skrawku papieru i od razu odsyłał. W ten sposób jeszcze przed wojną powstało około tysiąca jego opowiadań i szkiców. Ile dokładnie – nie wiadomo, bo ukazywały się w wielu różnych czasopismach.

Józef Szwejk według Josefa Lady.
Obok gospód i pisania trzecią jego namiętnością w owym czasie był ruch anarchistyczny. Jak na prawdziwego anarchistę przystało, nie ograniczał się do pisania płomiennych tekstów, ale i ochoczo bił się w demonstracjach. Z czasem nieco przycichł i skupił się na wojowaniu piórem. By wyśmiać system panujący w ówczesnej Monarchii Austro-Węgierskiej, założył sławną Partię Umiarkowanego Postępu w Granicach Prawa. Choć ciężko w to uwierzyć, mimo ironicznej nazwy i programu partię udało się zarejestrować. Więcej na ten temat w Historii politycznej i społecznej Partii Umiarkowanego Postępu w Granicach Prawa.

Jarmila Haškowa, z domu Majerowa
– pierwsza żona pisarza.
A co z życiem prywatnym? Od 1904 roku w jego sercu królowała Jarmila Majerowa, której nie mógł jednak poprowadzić do ołtarza, póki nie znalazł stabilnej posady. Bezrobotny literat-anarchista nie mógł być wymarzonym kandydatem na zięcia... By stać się godnym wybranki, w 1909 roku Hašek rozpoczął pracę jako redaktor czasopisma Świat Zwierząt. Dopiął swego i stanął na ślubnym kobiercu, ale jego małżeństwo rozpadło się równie szybko jak kariera redaktora. Z czasopisma wyrzucono go za... pisanie tekstów o wymyślonych zwierzętach. Historię tę przypisał jednorocznemu ochotnikowi Markowi, jednemu z bohaterów Przygód dobrego wojaka Szwejka. Ów gagatek mówi tak:
Trzeba więc poruszyć czytelników czymś zgoła nowym, niebywałymi odkryciami, i dlatego zrobiłem próbę z wielorybem syrobrzyckim. Nowy ten gatunek wieloryba nie przekraczał rozmiarami dorsza i miał pęcherz napełniony kwasem mrówkowym i osobną kloakę, z której wypuszczał narkotyzujący kwas na małe rybki, gdy chciał je pożreć. Kwas ten został nazwany kwasem wielorybim przez pewnego uczonego angielskiego, ale już nie pamiętam, jak tego uczonego nazwałem (…). Niebawem po wielorybie syrobrzyckim odkryłem szereg innych zwierząt (…). Czy uczeni wiedzieli cokolwiek o pchle inżyniera Khuna, którą odkryłem w bursztynie, a która była zupełnie ślepa, ponieważ pasożytowała na podziemnym i przedhistorycznym krecie, także ślepym, a to dlatego, że prababka jego skoligaciła się, jak pisałem, ze ślepym macaratem jaskiniowym z Jaskini Postojeńskiej, która w owych czasach sięgała aż do wybrzeży dzisiejszego Morza Bałtyckiego? (s. 237)
W roku 1920.
Kolejny ważny etap życia Haška to wojna, bez której nie powstałoby jego opus magnum, czyli oczywiście Szwejk. Pisarz trafił do 91. pułku, gdzie jego bezpośrednim dowódcą był porucznik Lukasz – ten sam bawidamek, który w powieści rwał sobie włosy z głowy z powodu ciągłych wtop swojego służącego, Szwejka.

Podobnie jak wielu Czechów służących w austriackiej armii Hašek skapitulował (w końcu miał już w tym doświadczenie). Po wyzwoleniu zatrzymał się w Kijowie, a później w Moskwie, gdzie przyłączył się do bolszewików i zrobił wśród nich błyskotliwą karierę – został w końcu komisarzem. Wysłany do ojczyzny, by wspierać walczących tam robotników, stracił zainteresowanie dla polityki i wrócił do swych hulanek. Z Rosji przywiózł pamiątkę w postaci drugiej żony, Szury (co uczyniło go bigamistą, bo z pierwszą żoną nigdy nie wziął rozwodu).

Z drugą żoną, Aleksandrą Gawriłowną Lwową (Szurą),
w 1922 roku.
Wkrótce osiadł we wsi Lipnice, gdzie namiętnie dopisywał kolejne przygody Szwejka. Dzieła nigdy nie skończył, ponieważ z powodu zrujnowanego pijaństwem zdrowia i niechęci do lekarzy zmarł nagle w 1923 roku. Wieść głosi, że wielu z jego przyjaciół nie pojawiło się na pogrzebie, bo uznało wiadomość o śmierci Haška za kolejny jego żart.

Ten wielki pisarz dziś skończyłby 131 lat.

***
Opracowałam na podstawie: T. Macios, Posłowie [w:] J. Hašek, Przygody dobrego wojaka Szwejka, wyd. Zielona Sowa, Kraków 2009.
Fotografie: Wikimedia Commons

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz