poniedziałek, 11 listopada 2019

Brutalne rządy koboldów – „Kobold”, Radka Denemarková [patronat]

„Ktoś musi uświadomić ludziom, że takie rzeczy dzieją się każdego dnia, że każdego dnia toczy się wojna, że totalitaryzm i tortury wcale się nie skończyły” (s. 281).

W Koboldzie Radki Denemarkovej skupiają się jak w soczewce wszystkie problemy, o których pisarka mówi w wywiadach i w trakcie publicznych dyskusji. Przemoc domowa, kobieca mentalność ofiary, brak solidarności między kobietami, rasizm, historyczne przekłamania, zaściankowa czeska mentalność. To jak zwykle proza trudna i mocna, ale jak zwykle również – niesamowicie uwrażliwiająca.

Najnowsza wydana w Polsce powieść Denemarkovej to część trylogii poświęconej Europie Środkowej, w skład której wchodzą również Pieniądze od Hitlera. Po raz kolejny autorka staje się adwokatem słabszych i bezbronnych – i, podobnie jak w Przyczynku do historii radości, są to kobiety. Tym razem chodzi jednak o cierpienie, którego doświadczają z rąk tych, których kochają. O wojnę, która od lat toczy się w tysiącach domów pod pozorami rodzinnej sielanki. O brutalne domowe rządy koboldów.

Poznajemy Hellę – panienkę z dobrego domu, która ulega namiętności do tytułowego Kobolda, zachodzi w ciążę i zostaje jego żoną; kiedy wybucha wojna, jako Żydówka pozostaje całkowicie skazana na łaskę i niełaskę męża. Ten zaś natychmiast to wykorzystuje. Okrutny tyran, bydlę, jedna z najgorszych kreatur, jakie spotkacie w literaturze, w towarzystwie swojej złośliwej matki zamieniają życie niewinnej Helli w koszmar.

Uwięziona w zimnej toni

Jak zwykle świat nie sprzyja ofiarom. „Kobold niezmiennie cieszy się opinią równego gościa i w ogóle przesympatycznego faceta. Każdego dnia przesympatyczny facet przychodzi do domu, zamyka drzwi i zamienia się w monstrum. Nikt nie staje w naszej obronie” (s. 124). W jednej z najokrutniejszych scen książki – tak okrutnej, że aż, być może, w tym okrucieństwie nieprawdopodobnej – Kobold znajduje Hellę w gospodzie, gdzie ta spokojnie popija wodę z kufla, i na oczach gości uderza ją, przejeżdżając jej po skroni zardzewiałym gwoździem ukrytym w dłoni. Kobieta prosi, by zawołać policję, lecz zgromadzeni w lokalu mężczyźni biją brawo przybyszowi, który doprowadził do porządku niesforną małżonkę. Codzienna przemoc dzieje się na oczach dzieci, na których Kobold również stosuje swoje wyrafinowane tortury.

„Kobold, ciemiężnik wełtawski. W Europie Środkowej jest objęty ścisłą ochroną gatunkową” – pisze Denemarková, sugerując, że przemoc domowa w kulturze Europy Środkowej jest szczególnie silnie zakorzeniona. Ale o tę sytuację nie obwinia jedynie mężczyzn. Jej zdaniem odpowiedzialne za nią są także kobiety – te, które pozostają sojusznikami mężczyzn w ich tyranizujących rządach, jak matka Kobolda, ale i te, które potulnie wchodzą w rolę ofiary i nie potrafią z niej wyjść, jak Hella.

Symboliczna w tym kontekście wydaje się jedna z pierwszych scen powieści, w której Hella (w towarzystwie sporej grupy przypadkowych przechodniów) skacze z mostu do rzeki, jakby pociągnięta tam nieznaną jej siłą, i zanurza się w lodowatej toni. I choć rękami Kobolda zostaje uratowana, w pewnym sensie w tej lodowatej toni już na zawsze pozostanie. Nie bez przyczyny powieść otwiera cytat z Alberta Camusa: „W początkach mego uwięzienia najcięższe było […] to, że miałem myśli wolnego człowieka. […] Ale to trwało zaledwie kilka miesięcy. Potem miałem już tylko myśli więźnia”.

Knedliczki, piwo i czeskie kompleksy

Słowo „faszyzm” odmienia się w tej powieści przez wiele przypadków. Mamy „faszyzm dnia codziennego”, a więc ten codzienny, domowy, „mały”, oraz faszyzm, jaki znamy z historii – jak choćby w scenie, gdzie partyzanci pod wodzą Kobolda zabijają wszystkich mieszkańców kamienicy nie potrafiących mówić po czesku. Ofiarą pada między innymi rodzina Holendrów z maleńkim dzieckiem. Bo „żadne z tej trójki nie potrafiło powiedzieć: «Ach, Czechy piękne, Czechy moje». No cóż, pech” (s. 79).

Trudna XX-wieczna historia zdaniem bohaterki Denemarkovej (a przypuszczam, że to także opinia samej autorki) odcisnęła swoje piętno na czeskim narodzie, sprawiła, że stał się zamknięty w sobie i skupiony na własnych potrzebach: „Z narodem jest podobnie jak z człowiekiem, który opuszcza celę po długim wyroku. Przeżył, to prawda, wytrwał w kajdanach nazizmu i komunizmu wiele lat, ale co z tego, skoro wyszedł na wolność jako ruina, truchło, które myśli wyłącznie o tym, żeby najeść się do syta i napchać sobie kieszenie” (s. 239). 

I choć zdaje sobie sprawę, że zachowania jej rodaków wynikają z poczucia bycia gorszym i słabszym, jest dla nich bezlitosna – kreśli obraz Czechów jako ludzi, którzy z jednej strony „są przekonani, że wszystko wiedzą najlepiej, że są pępkiem świata i że w razie czego każdemu mogą spuścić solidny łomot”, z drugiej – są serwilistyczni, zakompleksieni, co odreagowują na słabszych. Świetnie widać to w drugiej części książki, czerwonej, poświęconej Justynie. Justynie, która jest Romką.

Wypomina im również, że nigdy nikomu nie pomogli, że nie zajmują się niczym, co ich bezpośrednio nie dotyka. „To nas na szczęście nie dotyczy” (s. 209) – wkłada w usta agentki nieruchomości, „pani Conan”. I odpowiada sto stron dalej: „Myślą, że to ich nie dotyczy. Dotyczy. Każdego dotyczy wszystko” (s. 310). „Czeski” monolog bohaterki kończy się gorzko: „Niech idą do diabła. A na drogę niech sobie wezmą piwo i knedliczki” (s. 241).

Ból jak woda w rzece

Książka jest podzielona na dwie części – tę „wodną”, poświęconą Helli, zatytułowaną Niepotrzebna czułość, oraz czerwoną, spod znaku ognia, poświęconą nieślubnej córce Kobolda, zatytułowaną Niepotrzebni ludzie. Pomysł przyszedł już w trakcie pisania – jak mówi autorka, historia Justyny, która była z początku tylko jednym z wątków powieści, zaczęła żyć własnym życiem i domagała się większej przestrzeni. Aby więc nie naruszyła struktury całości, pisarka zdecydowała się wykorzystać możliwości, jakie daje fizyczna forma książki, i umieścić historię Justyny z drugiej strony, jako rewers opowieści o Helli i Koboldzie.

Inny jest także język obu części. Choć i tu, i tu momentami bywa ostry jak brzytwa, w części „czerwonej” pali jak ogień, podczas gdy w „niebieskiej” – płynie, faluje, szemrze niczym rzeka. Koresponduje to z pewną biernością Helli, bezkształtnością jej postaci. Bohaterka jest jak woda, która przyjmuje kształt naczynia, w którym się znajduje, „rozpuściła się w bliskich sobie ludziach” – pisze o niej autorka.

Denemarková, która słynie z dbałości o język, czyniąc go w swoich powieściach niemal jednym z bohaterów, opowiada, że tym razem wybrała poetyckie środki wyrazu w ramach polemiki z przeczytanym wcześniej esejem Ingeborg Bachmann. Poetka dowodziła w nim, że język liryki nie pozwala na bezkompromisową wypowiedź w ważnych kwestiach. „Uznałam, że to nonsens. Na dowód w swojej prozie postanowiłam podjąć trudne, okrutne tematy, ale używając lirycznego języka, który płynie i szumi jak woda. Ból w tej opowieści narasta tak, jak przybiera woda w rzece” – mówi Radka Denemarková w wywiadzie w listopadowym numerze „Nowych Książek”.

Silny znaczy zły?

Denemarková niestrudzenie głosi swoje humanistyczne przesłanie, że „prawo ludzkiej społeczności powinno brzmieć: silniejszy chroni słabszego” (s. 108). Równocześnie jednak – nie sądzi, aby realizacja tego prawa, biorąc pod uwagę naszą ludzką niedoskonałość, była możliwa. Bo zgodnie z tym, co pisze w Koboldzie, dobroć to atrybut słabych. „Hella – jak każdy dobry człowiek – jest słaba. Gdyby to zrozumiała, zyskałaby siłę. Tyle że wtedy stałaby się złym człowiekiem” (s. 179).

To zbyt prosty obraz, w który nie chcę wierzyć. Bo, owszem – na świecie wciąż panoszą się silni, pozbawieni skrupułów łajdacy, ale nie brak i tych mądrych i silnych, którzy nie boją się zabrać głosu. Jedną z nich jest sama Radka Denemarková. Pisarka zaangażowana, obrończyni słabszych, a przy tym – według słów Mariusza Szczygła w czasie spotkania na Festiwalu Conrada – najwybitniejsze czeskie pióro spośród wszystkich żyjących autorów. Warto ją czytać.

***
Cytaty: R. Denemarková, Kobold, przeł. Olga Czernikow, Agata Wróbel, wyd. Wydawnictwo Książkowe Klimaty, Wrocław 2019.


Nieskromnie zachęcam Was do lektury całego cytowanego przeze mnie wywiadu w „Nowych Książkach”, bo 1) autorka naprawdę mówi dużo i ciekawie, 2) sama jestem tego wywiadu współautorką. O Kobolda, feminizm, Europę Środkową i czeskie realia wydawnicze przepytaliśmy Radkę Denemarkovą razem z Łukaszem Grzesiczakiem. A w numerze również sporo innego czeskiego dobra, warto więc nabyć i poczytać.

niedziela, 20 października 2019

Czeski Festiwal Conrada 2019

Tegoroczny Festiwal Conrada startuje w Krakowie już jutro. 

W tym roku rezygnuję ze zwyczajowej dłużej zapowiedzi, ale za to wybieram dla Was najciekawsze wydarzenia z Czechami w tle. Oto moja czeska conradowska pigułka.

Pierwsza literacka gwiazda tegorocznego festiwalu to Jáchym Topol. Spotkanie z autorem, które poprowadzi Aleksandra Hudymač, zatytułowane jest Rzeczywistość jako strefa cyrkowa, co nawiązuje do metody twórczej Topola – ukazywania groteskowego, odrealnionego świata, który ostatecznie okazuje się krytycznym odbiciem naszej współczesnej rzeczywistości. Przy okazji usłyszymy pewnie również kilka słów na temat wydanej niedawno w Polsce powieści Wrażliwy człowiek – książce, z którą Topol powrócił na literacką scenę po sześciu latach pisarskiej przerwy.

Gdzie i kiedy? Środa, 23 października, godz. 20:30, Pałac Czeczotka.

Ale to nie wszystko. Topol weźmie również udział w rozmowie o domach literatury, dzieląc się swoim doświadczeniem jako dyrektor programowy Biblioteki Václava Havla w Pradze. Prócz tego głos w dyskusji zabiorą Marcin Hamkało (dyrektor Muzeum Pana Tadeusza) i Szymon Kloska (który opowie o planowanym w Krakowie Centrum Literatury i Języka Planeta Lem), a poprowadzi Marcin Wilk.

Gdzie i kiedy? Czwartek, 24 października, godz. 14:00, De Revolutionibus.

Radka Denemarková będzie natomiast gościem Festiwalu Conrada w weekend. Rozmowę poprowadzi… Mariusz Szczygieł, a jej tematem będzie… radość. Tytuł spotkania brzmi Z dziejów radości. Tych, którzy przecierają oczy ze zdumienia – umówmy się, o prozie Radki Denemarkovej można powiedzieć wiele, „radosna” to jednak ostatnie określenie, które przyszłoby nam do głowy – zachęcam. Bo ten kontrast zapowiada naprawdę ciekawą dyskusję.

Gdzie i kiedy? Sobota, 26 października, godz. 17:30, Pałac Czeczotka.

A jeśli kogoś interesuje czeska kultura w szerszym, nie tylko literackim, ujęciu – zapraszam na dyskusję Poleć ze mną na księżyc z udziałem czeskiej dokumentalistki Veroniki Janatkovej. Czeszka weźmie udział w rozmowie jako reżyserka filmu Bilet na Księżyc.

Głównym bohaterem obrazu jest jej dziadek, który – z czego zwierzył się dopiero po latach – pod koniec lat 60. wpisał się na pierwszą listę oczekujących na komercyjny lot na Księżyc. I choć to odkrycie zaskoczyło Janatkovą, szybko okazało się, że nie ma w nim nic dziwnego – gdy w roku 1969 zaczęto zbierać zapisy na pierwszy księżycowy lot, najwięcej zgłoszeń napłynęło ze Stanów Zjednoczonych i… Czechosłowacji właśnie. To kolejny dowód na to, jak tragicznym wydarzeniem była inwazja ‘68 – naród znany jako niechętny podróżowaniu przeżył ją tak bardzo, że pragnął uciec… na Księżyc.

Zachęcam i do udziału w spotkaniu, i do obejrzenia Biletu na Księżyc – będzie wyświetlany tego samego dnia w ramach pasma filmowego Festiwalu Conrada, w Kinie Pod Baranami.

Gdzie i kiedy? Środa, 23 października, godz. 17:30, Pałac Czeczotka. 
Projekcja filmu: Środa, 23 października, godz. 21:30, Kino Pod Baranami.

I jeszcze informacja dla miłośników Franza Kafki – organizatorzy przygotowali w tym roku kilka wydarzeń poświęconych temu autorowi. Wspominam, bo choć to nie pisarz czeski (to, „czyj” jest Kafka, jest zresztą głównym tematem jednego ze wspomnianych spotkań), to jednak pisarzem praskim z pewnością już jest. Zainteresowanych zachęcam do przestudiowania programu :)

Fotografie:
[1] poświęcony Festiwalowi Conrada dodatek w najnowszym numerze „Tygodnika Powszechnego” (zdjęcie własne),
[2] Amrei Marie / Wikimedia Commons,
[3] Metod Bočko / Wikimedia_Commons,
[4] fotografia Veroniki Janatkovej zamieszczona w tekście Brodząc w księżycowym pyle Krzysztofa Żwirskiego w dodatku conradowskim do najnowszego numeru „Tygodnika Powszechnego” (zdjęcie własne).

piątek, 18 października 2019

Czeskie skarby pod specjalnym nadzorem (8): Jesienne czeskie szaleństwo

Szaleństwo – tylko takim słowem jestem w stanie określić to, co dzieje się obecnie na polskim rynku wydawniczym, jeśli chodzi o tytuły czeskie lub o Czechach. Prawdziwe zatrzęsienie! Nie zwlekając więc, przystępuję do prezentacji. Lista będzie długa.

Niedawno wyszły



Leszek Engelking, Szwejkowie i Don Kichoci
(wyd. Officyna)

Premiera majowa, ale lepiej późno, niż wcale. Szwejkowie i Don Kichoci to zbiór esejów, w których profesor Engelking, bohemista, literaturoznawca i tłumacz, z właściwą sobie erudycją prezentuje mniej znanych w Polsce czeskich autorów, ale również tych znanych, za to znanych dosyć powierzchownie. Pojawia się więc Hrabal, Škvorecký i Kundera, ale również cała plejada nieco zapomnianych już przedwojennych poetów, a na drugim biegunie – literatura najnowsza (Hůlová, Rudiš, Reiner, Viewegh, Dousková).


Michaela Klevisová, Kroki mordercy 
(Kroky vraha, przeł. Mirosław Śmigielski, wyd. Stara Szkoła)

Nowa odsłona czeskiego kryminału, książka autorki nie tłumaczonej dotychczas na język polski. Kroki mordercy to pierwszy odcinek cyklu z inspektorem Josefem Bergmanem – rozwodnikiem, pedantem i miłośnikiem kotów. Premiera jeszcze z czerwca, ale myślę, że w długie jesienne wieczory (z kotem pod ręką?) będzie w sam raz.


Jáchym Topol, Wrażliwy człowiek 
(Citlivý člověk, przeł. Dorota Dobrew, wyd. Czarne)

Jak to u Topola – szaleńcza, surrealistyczna podróż, tym razem jednak nie po mrocznych zakamarkach Pragi, lecz głównie po czeskiej prowincji – rodzinnych stronach autora. W dodatku w głównym bohaterze powieści, podstarzałym hipisie, doszukiwać się można ironicznego alter ego autora – żyje swoją dysydencką przeszłością i bezustannie wspomina, jak pięknie było „za Havla”. Znajdziemy tu i gorzki komentarz do aktualnej czeskiej rzeczywistości. Książka wyróżniona w 2017 roku Nagrodą Państwową za Literaturę.


Green Scum, Nuselski punk
(Nuselskej punk, przeł. Krzysztof Rejmer, wyd. Prószyński i S-ka)

Z Czechami żyję za pan brat już jakiś czas, ale wciąż daję się zaskoczyć. Pamiętajcie – czeska książka, która zapowiada się jako zbiór wesołych hospodskich historek, zawsze okazuje się przejmująco smutna. Autor ukrywający się pod pseudonimem Green Scum z hrabalowską wrażliwością opowiada o ludziach z marginesu – mieszkańcach Nusli, dzielnicy Pragi. Jeszcze czytam, ale już zdążyłam pokochać.

Josef Formánek, Mówić prawdę
(Mluviti pravdu, przeł. Andrzej S. Jagodziński, wyd. Krytyka Polityczna)

Myślę, że najlepiej tę książkę zarekomenduje jej tłumacz, Andrzej S. Jagodziński. Cytując więc jego wstęp: „To książka niezwykła – napisana na podstawie autentycznego życiorysu, jest brutalną kroniką okrutnego XX wieku, zapisem tak bardzo wstrząsającym, że w literaturze czeskiej mogą się z nim równać chyba tylko trzy arcydzieła: Obsługiwałem angielskiego króla i Zbyt głośna samotność Bohumila Hrabala oraz Przypadki inżyniera ludzkich dusz Josefa Škvoreckiego”. I jeszcze: „Od wielu lat zafascynowany jestem czeskimi pisarzami «pokolenia lat sześćdziesiątych» (Hrabal, Havel, Škvorecký, Kundera, Gruša, Sidon, Filip, Lustig i wielu innych), nie szukam już więc nowych autorów. Kiedy jednak przeczytałem Mówić prawdę i zaproponowano mi jej przekład, nie wahałem się nawet przez chwilę”.


Jaroslav Seifert, Księga pocałunków
(wybór, przekład i posłowie: Leszek Engelking, wyd. Officyna)

Wybór poezji czeskiego noblisty, o ile się orientuję – najobszerniejszy z dotychczas dostępnych. A do tego – prawie 100-stronicowe posłowie o życiu i twórczości Seiferta, które wydawca określa wręcz jako „mini-monografię”. Poezja jest dobra na każdą porę roku – zwłaszcza TAKA poezja! – na pewno więc warto mieć tę pięknie wydaną książkę na swojej półce.






+ To nie jest raj Michała Zabłockiego – krytyczna książka o kraju naszych południowych sąsiadów, której premierę zapowiadałam już w poprzednim odcinku Czeskich Skarbów, dlatego dziś tylko wzmianka. Tytuł wzbudził dość żywą dyskusję. Moja recenzja tu, a 4 października w Krakowie miałam przyjemność prowadzić z autorem spotkanie – transmisję obejrzeć można tutaj.

Wkrótce wyjdą


Corvina, czyli książka o krukach, Petr Rákos
(Korvína čili Kniha o havranech, przeł. Olga Czernikow, wyd. Amaltea)
PATRONAT

Zapowiadana już w odcinku wiosennym szalona, nieokiełznana, groteskowa opowieść autorstwa nieżyjącego już czeskiego psychiatry. Dorzucę informację, że książka wyjdzie pod patronatem Literackich Skarbów Świata Całego.

Premiera: wkrótce


Najlepiej dla wszystkich, Petra Soukupová
(Nejlepší pro všechny, przeł. Julia Różewicz, wyd. Afera)
PATRONAT

Soukupová, jak to ona, jak zwykle bierze na warsztat rodzinę. Tym razem opowiada historię chłopca imieniem Viktor, którego zaabsorbowana pracą matka postanawia na pewien czas oddać pod opiekę babci – tak w końcu będzie „najlepiej dla wszystkich”… Książka nominowana w ubiegłym roku do nagrody Magnesia Litera. I kolejny patronat Literackich Skarbów Świata Całego!

Premiera: 23 października


Praga Noir, antologia
(Praha Noir, przeł. Anna Radwan-Żbikowska, Dorota Dobrew, wyd. Claroscuro Publishing House)

Zbiór opowiadań, nawiązujących do bogatej czeskiej tradycji praskich opowieści ze zbrodnią lub tajemnicą w tle. W nowej odsłonie, bo piszą najpopularniejsi dziś czescy autorzy – m.in. znani w Polsce Miloš Urban, Petr Stančík, Kateřina Tučková, Petra Soukupová, Petr Šabach, Markéta Pilátová, Michaela Klevisová czy Ondřej Neff, a prócz tego Martin Goffa, Štěpán Kopřiva, Jiří W. Procházka, Chaim Cigan, Michal Sýkora i Irena Hejdová.

Premiera: październik


Mam na imię Alicja. Jestem narkomanką, Ivona Březinová
(Jmenuji se Alice, przeł. Mirosław Śmigielski, wyd. Stara Szkoła)

Autorka powieści dla młodzieży Krzycz po cichu, braciszku, w której z dużą dozą empatii opisała życie codzienne rodziny z autystycznym dzieckiem, powraca z kolejnym trudnym tematem. Tym razem opowiada historię dziewczyny uzależnionej od narkotyków. Książka jest pierwszą częścią trylogii Dziewczyna na smyczy o problemach nastolatek.

Premiera: 28 października


Hana, Alena Mornštajnová
(Hana, przeł. Tomasz Grabiński, wyd. Amaltea)
PATRONAT

Trzecia powieść niezwykle popularnej w Czechach autorki a równocześnie pierwsza, która wychodzi w języku polskim. Punktem wyjścia jest rok 1954, kiedy to pewna nieposłuszna dziewczynka, Mira, za karę nie dostaje ciastka na przyjęciu. Incydent, pozornie bez znaczenia, okazuje się kluczowy dla jej dalszych losów. Historia Miry zaczyna się przeplatać z historią jej ciotki – autorka przenosi nas w lata 30., snując równocześnie opowieść o okrutnych środkowoeuropejskich wydarzeniach XX wieku.

Premiera: 25 października


Drobiazg. Miłość w czasach genetyki, Markéta Baňková
(Maličkost. Romance z času genetiky, przeł. Dorota Dobrew, wyd. Dowody na istnienie)

Czarny humor, miłość i genetyka. Autorka wydanego u nas siedem lat temu zbioru popularnonaukowych bajek Sroka w krainie entropii (przeł. Dorota Dobrew, wydawnictwo PWN) po raz kolejny łączy literaturę piękną z nauką. Tym razem – biologią i genetyką. Opowiadając historię pewnego studenta genetyki, autorka zadaje pytanie: jak bardzo nauka jest w stanie wykrzywić nasze spojrzenie na świat?

Premiera: 30 października


Osiem, Radka Třeštíková 
(Osm, przeł. Mirosław Śmigielski, wyd. Stara Szkoła)

Pierwsza na polskim rynku książka autorki, która święci w Czechach triumfy popularności. Zaczyna się od próby zabójstwa młodej kobiety, następnie na scenę wkraczają inni związani z nią bohaterowie, którzy otrzymują również głos w powieści. Osiem to ponoć trochę kryminał, trochę romans, jest tu sporo humoru, ale i pewien obraz naszej współczesnej rzeczywistości.

Premiera: jesień/zima

Skrzeciuch, Václav Havel 
(Pižďuchové, przeł. Mirosław Śmigielski, wyd. Stara Szkoła)

Powstała w latach 60. jedyna bajka Václava Havla, napisana na zlecenie jednego z niemieckich wydawnictw. Późniejszy prezydent Czechosłowacji i Czech ponoć bardzo bronił się przed tym gatunkiem, twierdząc, że skoro nie potrafi wymawiać „r”, a wszystkie bajki pełne są stworzeń z „r” w nazwie, zwyczajnie bajki napisać nie może. A jednak w końcu się udało, z jakim efektem – wkrótce się przekonamy.

Premiera: jesień/zima


Europa jest jak krzesło Thoneta, Ameryka to kąt prosty, Sylva Fischerová
(Evropa je jako židle Thonet, Amerika je pravý úhel, przeł. Olga Czernikow, wyd. Amaltea)

Pod intrygującym tytułem kryje się zainspirowana podróżą autorki do Stanów Zjednoczonych książka-kolaż, w której filozoficzny esej spotyka się z osobistą historią i refleksją na temat Ameryki. W roku 2013 utwór nominowany był do nagrody Magnesia Litera. Będzie to druga książka autorki w polskim przekładzie, po wydanym ponad dziesięć lat temu zbiorze opowiadań Cud (przeł. Agata Tarnawska, wyd. Atut).

Premiera: jesień


Miłość w czasach globalnych zmian klimatycznych, Josef Pánek 
(Láska v době globálních klimatických změn, przeł. Mirosław Śmigielski, wyd. Stara Szkoła)

A to już zdobywca nagrody Magnesia Litera 2018 – i kolejny po Vopěnce naukowiec, bo genetyk molekularny, który został gwiazdą czeskiej sceny literackiej. Powieść, której akcja rozgrywa się w Indiach, i która w dużym stopniu opowiada o doświadczeniach samego autora w tym kraju. Z ważnymi, aktualnymi tematami w tle, takimi jak rasizm czy globalizacja. Ciekawych odsyłam na Pierogi Pruskie.

Premiera: jesień/zima


Mapa Anny, Marek Šindelka
(Mapa Anny, przeł. Anna Wanik, wyd. Afera)

W grudniu polska premiera kolejnego – po doskonałym Zostańcie z nami – zbioru opowiadań jednego z najbardziej utalentowanych autorów młodego pokolenia. I tym razem Šindelka bawi się językiem i skupia się na relacjach, zwłaszcza damsko-męskich.

Premiera: 2 grudnia


Wady snu, Radka Denemarková 
(Spací vady, przeł. Olga Czernikow, wyd. Książkowe Klimaty)
PATRONAT

Dramat, w którym spotykają się… Virginia Woolf, Sylvia Plath i Ivana Trump. Myślę, że już samo to wystarczyłoby jako zapowiedź, ale dorzucę informację, że mowa o rolach, w które kobiety są zmuszane wejść – lub wchodzą z własnej woli – oraz o konflikcie między wolnością, twórczością, literaturą a męczącą codziennością i życiem w obliczu oczekiwań innych. Do tego Denemarková swobodnie bawi się literackimi i pop-kulturowymi nawiązaniami. Książka ukaże się pod patronatem Skarbów.

Premiera: grudzień


Czeski raj, Jaroslav Rudiš 
(Český ráj, przeł. Katarzyna Dudzic-Grabińska, wyd. Książkowe Klimaty)
PATRONAT

Kameralna, słodko-gorzka opowieść o grupce mężczyzn spotykających się w saunie. Książka to przede wszystkim ich rozmowy – o życiu, śmierci, kobietach, historii, polityce, ale i o tym, jak przyrządzić najlepszy gulasz i ile piw dziennie pić, by utrzymać się w dobrym zdrowiu. Rudiš jak zwykle zachwyca żywym językiem i czułością, z jaką prezentuje swoich bohaterów. Z wielką przyjemnością obejmuję książkę patronatem.

Premiera: początek przyszłego roku


Kara i nagroda, Anna Zonová
(Za trest a za odměnu, przeł. Anna Maślanka, wyd. Amaltea)

Dziwny, odrobinę radosny, odrobinę krępujący moment, bo, tak – zapowiadam książkę, którą sama przetłumaczyłam. Kara i nagroda opowiada o losach rusińskiej rodziny, która po wojnie osiedla się na czesko-niemieckim pograniczu, oraz wdowy po komunistycznym dygnitarzu, która wraz z dziećmi trafia w to samo miejsce, gdy w latach 50. jej mąż zostaje oskarżony o zdradę i stracony. Mocna, ważna książka.

Premiera: jesień





Nie tylko Czechy

Obrodziły ostatnio jednak nie tylko czeskie, ale i słowackie książki. W poprzednim odcinku cyklu zapowiadałam już eseistyczną publikację Ľubomíra Liptáka Słowacy. Stulecie dłuższe niż sto lat w przekładzie Magdaleny Bystrzak (wyd. MCK). A oto kolejne propozycje ze Słowacji lub o Słowacji:


Słowacja. Dzieje obojętności, Martin M. Šimečka
(Medzi Slovákmi. Stručné dejiny ľahostajnosti od Dubčeka k Ficovi alebo Ako som sa stal vlastencom, przeł. Andrzej S. Jagodziński, wyd. Universitas)

Książka znanego publicysty, który urodził się Czechem, ale dziś mówi o sobie, że jest Słowakiem. Šimečka pisze o najnowszej historii Słowacji – od czasów reżimu komunistycznego aż po nam współczesne – pomagając nam lepiej zrozumieć Słowaków oraz zmiany zachodzące w słowackim społeczeństwie. To cenna lekcja na temat kraju, który przez wiele lat pozostawał w cieniu Czech.

Premiera: Tytuł już dostępny!


Rivers of Babylon, Peter Pišťanek
(Rivers of Babylon, przeł. Olga Stawińska, wyd. Książkowe Klimaty)

Wydana po raz pierwszy w roku 1991 książka nieżyjącego już (cztery lata temu popełnił samobójstwo) autora, która na Słowacji doczekała się statusu kultowej. Doczekaliśmy się wreszcie polskiego przekładu. Według opisu wydawcy jest to „satyra na słowiański wczesny kapitalizm” oraz „rysowana grubą kreską powieść gangsterska, w której bohaterowie są bezkompromisowo paskudni, a język ostry i soczysty”.

Premiera: Tytuł już dostępny!


Słoń na Zemplinie. Opowieści ze Słowacji, Andrej Bán
(Slon na Zemplíne: príbehy Slovenska, przeł. Miłosz Waligórski, wyd. Książkowe Klimaty)

Coś, z czym w Polsce nie mamy za wiele do czynienia – słowacki reportaż. I to, podobno, bardzo dobry. Bán pisze o Słowacji, jaką poznał w trakcie swoich podróży jako dziennikarz, a więc również Słowacji małych miasteczek (Zemplin to najdalej wysunięty na wschód region kraju). Autor pisze o współczesności, nawiązując jednak do XX-wiecznej historii. Jest to więc kolejna po publikacji Šimečki pozycja, która ma nam przybliżyć i pomóc lepiej zrozumieć Słowację.

Premiera: Tytuł już dostępny!


Wydarzenia

Przyszły tydzień to Festiwal Conrada i Targi Książki w Krakowie, dlatego tradycyjnie możemy liczyć na wizytę kilku czeskich autorów. Do Krakowa zawitają Jáchym Topol, Radka Denemarková oraz reżyserka Veronika Janatková – o tym jednak więcej w osobnym tekście conradowskim, który szykuję.

Przy okazji przyjazdu do Polski Topol zawita jednak również do Warszawy. Spotkanie z nim odbędzie się we wtorek 22 października o godz. 19:00 w Klubie Komediowym. Poprowadzi Karolina Sulej. Wstęp jest wolny, ale obowiązują wejściówki – można je odbierać w Klubie Komediowym lub księgarni wydawnictwa Czarne.

W Warszawie będzie się działo w najbliższych dniach także sporo innych czeskich rzeczy. W dniach 23-31 października Czeski Tydzień organizuje bowiem Główna Księgarnia Naukowa im. B. Prusa. Program ma być ujawniany stopniowo, ale już teraz pojawiła się zapowiedź dyskusji o czeskiej klasyce. W roli eksperta – Andrzej S. Jagodziński, prowadzi Piotr Kofta, a w opisie wydarzenia organizatorzy pytają: „Hrabal, Havel, Kundera, Škvorecký. Czy czescy klasycy nadają się jeszcze dziś do czytania i dlaczego?”. Poniedziałek, 28 października, godz. 18:00, w Głównej Księgarni Naukowej (Krakowskie Przedmieście 7).

***
To jak? Wiecie już, z którymi książkami spędzicie jesień?

Okładki pochodzą od wydawców. Jeśli okładka polska nie jest jeszcze dostępna, zastępuje ją okładka czeskiego wydania. Zdjęcie główne: własne.

wtorek, 27 sierpnia 2019

O Czechach bez lukru – „To nie jest raj”, Michał Zabłocki

Zapowiadane jako odtrutka na panującą w Polsce bezkrytyczną czechofilię To nie jest raj Michała Zabłockiego to trochę inna książka, niż się spodziewałam. Sądziłam, że dostanę kilka historii składających się na obraz zamkniętego, zakompleksionego narodu, tymczasem 1) ostrze krytyki skierowane jest trochę w inną stronę, 2) oskarżenia są naprawdę poważne.

Zgodnie bowiem ze słowami przedmowy Macieja Jastrzębskiego, opowieści Zabłockiego – byłego korespondenta PAP w Pradze – nabierają „dramatycznych, a nawet przerażających kształtów”. To historie o skandalicznie prowadzonych śledztwach w sprawie morderstw małych dziewczynek, o medialnych nagonkach, gigantycznych łapówkach, agresji, rasizmie, wulgarnych politykach. Ta książka to jedno wielkie oskarżenie.

Oskarżenie nie wymierzone jednak w czeski naród. Michał Zabłocki nie burzy stereotypów o Czechach jako ludziach, atakuje raczej obraz krainy mlekiem i piwem płynącej, do której tak chętnie zapuszczamy się na weekendowe wypady, wracając obładowani czekoladą. Zamiast w ludzi celuje w czeskie państwo, w system, w instytucje, które nie zapewniają obywatelom opieki i ochrony, za to wyzyskują ich i oszukują aż do stopnia, w którym konieczne okazuje się wyjście na ulice, jak dzieje się to dzisiaj. I choć mamy do czynienia z największymi manifestacjami od czasów aksamitnej rewolucji, to jednak wciąż inicjatywa nielicznych – równocześnie ogromna liczba Czechów wciąż popiera ludzi, którzy w zorganizowany sposób ich wykorzystują, i ten czeski marazm również podkreśla autor To nie jest raj.

Nieudolność i niezrozumienie

Krytyka jest ostra i bezkompromisowa. Momentami ta opowieść o Czechach zmienia się wręcz w coś na kształt wściekłego monologu, w którym zarzuty padają na jednym wydechu:
„[Czesi] doświadczają natomiast czegoś zupełnie innego: słabości państwa i instytucji – zamiast więc ich bronić, bo są ich, oddają je biernie bez walki. Ta bierność wyraża się poprzez dyskryminację różnorodnych mniejszości, niechęć do ich integracji i przymykanie oka na ich podstawowe potrzeby oraz zagrożone bezpieczeństwo; niezrozumienie dla demokracji, która pojmowana jest jako bezkompromisowe rządy większości, a nie ochrona słabszych; krytykę politycznej poprawności, dla wielu wyrazu słabości i uległości wobec miękkich idei z Zachodu, a nie wynikającego z humanitarnej tradycji Zachodu szacunku dla odmienności; ogromną korupcję, powstrzymującą realizację istotnych dla ludności projektów; nieudolność policji, która nie potrafi poradzić sobie z garstką ekstremistów czy odnaleźć zaginionych dzieci, a za to umie dokonać szarży i pacyfikacji uczestniczących we mszy Romów; błędy sądów i prokuratury, oskarżających i skazujących na podstawie poszlak – nie dowodów – być może niewinnych; czy wreszcie kreowanie przez media przejaskrawionego obrazu świata, publiczne ferowanie wyroków i kar czy nieprzemyślane i nieodpowiedzialne narażanie ludzi poprzez ujawnianie niesprawdzonych informacji i wynajdywanie problemów, które nie mają zbyt wiele wspólnego z faktami i rzeczywistością” (s. 102).
Jako przykład nieudolności i niezrozumienia czeskiego państwa dla problemów obywateli Zabłocki podaje historię budowy autostrady D11. Dwie panie, Ludmila Havránková i Jaroslava Štrosová, jako właścicielki kawałka ziemi, przez który biec miała autostrada, przez 27 lat blokowały jej budowę na odcinku do Hradca Králové. Państwo nie było bowiem w stanie potraktować ich na tyle poważnie, by zaoferować im godziwą rekompensatę za utratę ziemi, która była dla nich ważna. „Większość nie dostrzega tego mikrodramatu przeżywanego przez krzywdzone jednostki. I nikt z nas zapewne nie chciałby znaleźć się na miejscu pani Štrosovej” (s. 84) – komentuje autor. Przypomina mi to bardzo historie opisane w Rybiej krwi Jiřiego Hájíčka, zainspirowane wysiedleniem mieszkańców z terenów pod budowę elektrowni atomowej Temelín, o której zresztą Zabłocki również pisze (podając ją jako przykład niebezpiecznego obiektu, zarządzanego z iście słowiańską niedbałością i fantazją).

Getta wciąż żywe

Autor nie pozostawia złudzeń. Czechy to nie żaden raj, leżący jakimś cudem tuż obok strasznej, smutnej Polski. To wciąż ta sama szara Europa Środkowa, miejsce, gdzie „poza pięknymi ryneczkami i kolorowymi kamieniczkami kryją się żelbetonowe szkielety niedokończonych, opuszczonych lub zrujnowanych pegeerów i zakładów, a zza kłosów barwnie dojrzewających zbóż wystają zapomniane mogilniki, wyschnięte studnie czy zardzewiałe czołgi i bagnety – pozostałości setek wojen i armii, które przeszły przez te miejsca, czy wreszcie getta dla niechcianych i wykluczonych poza społeczność obywateli” (s. 28).

Getta będące wciąż żywe, o czym świadczy historia rasistowskiego ataku na romską rodzinę w Vítkovie w ramach świętowania urodzin Hitlera. W tej historii akurat oskarżenie państwa zmienia się trochę w oskarżenie narodu – napastnicy w zaplanowanej akcji podpalają dom Bogu ducha winnych ludzi, omal nie doprowadzając do spalenia żywcem dwuletniego dziecka, a mimo to wielu Czechów uważa, że wymierzone im kary (22 i 20 lat więzienia) są zbyt surowe. Z drugiej strony – winę za radykalne postawy autor również przypisuje instytucjom. Mają one być skutkiem frustracji wywołanej działaniami nieudolnie zarządzanego czeskiego państwa.

Krytyka na wyrost?

Mam do zbioru To nie jest raj dwa „ale”. (Nie licząc już trzeciego – że jako fanka Boženy Němcovej nie mogę autorowi wybaczyć jego „okrutnie nudna powieść Babička”). 

Po pierwsze – być może to też trochę kwestia przesytu wściekłymi oskarżeniami w całej książce, ale w przypadku niektórych historii, jak choćby tej o elektrowni atomowej czy pożarze w schronisku, ma się już wrażenie krytyki na siłę i pisania pod tezę. Po drugie – nie do końca wiem, do jakiego czytelnika jest skierowana ta publikacja. Wprowadzające, „ciekawostkowe” teksty o czeskiej kuchni czy języku świadczyłyby o tym, że dla takiego, który z Czechami kontakt miał dotychczas bardzo powierzchowny, jednak obawiam się, że dla takiej osoby z kolei inne teksty ze zbioru – jak ten analizujący sytuację w czeskiej polityce od lat 90. – mogą się okazać zbyt wnikliwe i hermetyczne.

Spojrzenie Zabłockiego jest jednak odświeżające i z pewnością potrzebne przy budowaniu sobie w głowie wizerunku Czech. Dobrze, że taka książka powstała. Bo jeśli już coś lub kogoś kochać, to ze świadomością jego wad, prawda?

***
M. Zabłocki, To nie jest raj. Szkice o współczesnych Czechach, wyd. Helion, Gliwice 2019.

sobota, 20 lipca 2019

Czy Hrabal był feministą?

Scena lania z filmu Postrzyżyny (1980) w reżyserii Jiřiego Menzla. Fot. Studio Filmowe Barrandov
Wydaje się, że trudno dziś napisać o twórczości Hrabala cokolwiek nowego i odkrywczego. Badacze i miłośnicy brali ją pod lupę na wszystkie możliwe sposoby. Jest jednak kwestia, której poświęcili dotychczas stosunkowo mało uwagi. Czy Hrabal pisał w duchu feminizmu? Czy jego dzieła genderowo wyprzedzają swoją epokę?

Na pierwszy rzut oka – tak. Wielu literaturoznawców twierdzi, że na tle zdominowanej przez męską wizję świata czeskiej literatury lat 60. Bohumil Hrabal jest chlubnym wyjątkiem. Bohumil Jirásek, Bronislva Volková czy Jiří Pelán to tylko niektórzy badacze podkreślający, że pisarz wprowadza do swoich utworów pełnokrwiste, nieschematyczne kobiece bohaterki, i pisze o kobiecości z szacunkiem i zrozumieniem. Jako najważniejszy przykład takiej postaci wymieniana jest oczywiście Marie – główna bohaterka Postrzyżyn, wzorowana na matce autora.

Są lata międzywojenne, Nymburk, niewielkie czeskie miasteczko. Marie jest żoną zarządcy lokalnego browaru. Społeczność, w której żyje, narzuca jej pewne oczekiwania, ale kobieta nic sobie z tego nie robi. Jest pełna życia, ma zawsze niespożyty apetyt, pielęgnuje w sobie wewnętrzne dziecko i zamiłowanie do zabaw. W związku z Francinem to ona zdaje się dominować – poważny i stanowczy zarządca browaru wydaje się zupełnie bezbronny wobec jej uroku osobistego. Zamienia się przy niej w małego chłopca: „To była ta jego miłość, zakochanie, które przyciskało go do muru jak to osierocone dziecko Alesza w czytance szkolnej” [1]. Według Josefa Škvoreckiego:
„Flirtująca i prowokująca, a przy tym wierna swemu mężowi piękna kobieta o wspaniałych włosach. Na kartach książki i na filmowym ekranie kocha swojego trochę sztywnego, nieśmiałego i pełnego uprzedzeń męża Francina – jest to jakiś wariant szczęśliwie żonatego Miłosza Pipki – z całą mocą i czułością niezepsutej kobiety, ale jednocześnie uwielbia niewinnie flirtować z jakimkolwiek interesującym mężczyzną, jaki jej się nawinie pod rękę, czy to młodym, czy starszym. Stanowi wprost ucieleśnienie seksu – wszystkiego, co jest w nim autentyczne, zdrowe, nieortodoksyjne, pełne czułości i radości. A także wszystkiego, co w nim tak cudownie zabawne” [2].
Zdecydowanie więc Marie wychodzi poza rolę przypisaną jej przez społeczeństwo. Jest „po męsku” odważna, spragniona przygód, ma nad swoim mężem władzę i chętnie to wykorzystuje. Piękna feministyczna wizja, nieprawdaż? Ale jednak nie do końca. Na dowód – trzy obrazki.

Pierwszy – Marie dokonuje ostatecznego aktu rebelii i obcina swoje piękne złote włosy. Włosy, które przez mieszkańców Nymburka są traktowane jako miejscowy zabytek i dziedzictwo starych czasów, włosy, w których zakochał się Francin. Obcina, bo chce być sobą, chce się pozbyć z głowy ciężaru – we wszystkich możliwych znaczeniach. Co się wtedy dzieje? Mąż nagle wchodzi w swoją tradycyjną rolę i upokarza ją, publicznie sprawiając jej lanie pompką od roweru. Scena jest odmalowana w sposób niewinny i groteskowy, ale w gruncie rzeczy jest jednak manifestacją męskiej siły.

Drugi – to już z drugiej części trylogii nymburskiej, Takiej pięknej żałoby. Małżonkowie wrócili właśnie z kina, rozmawiają o obejrzanym filmie, Marie zachwyca się Garym Cooperem. Francin wpada w szał, wyciąga rewolwer, wywleka ją z łóżka i każe przyznać, że gdyby miała taką okazję, oddałaby się aktorowi. „Widziałem, jak patrzyłaś na Gary Coopera. Przyzwoita kobieta nie patrzy w ten sposób… W ten sposób powinna patrzeć tylko na swojego męża!” [3]. Z potulnego Francina, skulonego za szafą z kromką suchego chleba i garnuszkiem kawy, wychodzi nagle porywczy, absurdalnie zazdrosny mężczyzna. O tym, że ma w sobie więcej siły i stanowczości, niż się wydaje, świadczy już scena z Postrzyżyn, w której ujarzmia znarowione browarniane konie. Czy nie jest tak, że i w związku z Marie ma większą władzę i kontrolę, niż na pierwszy rzut oka?

Trzeci – ze Skarbów świata całego. Zostaje w nich przywołana historia z młodości Marie i Francina, o której jednak nie było słowa ani w Postrzyżynach, ani w Takiej pięknej żałobie. Marie marzy o Pradze i o założeniu własnego biznesu. Za pieniądze od Francina kupuje w stolicy mały sklepik z kosmetykami. Chce być niezależna, pracować, mieć własne pieniądze. Mąż nie odmawia jej pomocy, ale patrzy na jej przedsięwzięcie złym okiem i wciąż namawia, by wróciła do domu. W końcu wraca – na tarczy, bo interes nie prosperuje, wierzyciele zaczynają dobijać się do drzwi, i niespełniona bizneswoman musi znów poprosić o pomoc męża. Ten, szczęśliwy, nie ogranicza się do spłacenia długów żony, ale i – by ją ukarać i bezustannie przypominać jej o porażce – sprowadza do browaru cały pachnący asortyment jej sklepu.

W starszej literaturze – nie tylko czeskiej – istniały tylko dwa modele kobiecości. Pierwszy – święta – potulna, cicha, skromna. Drugi – grzesznica – kobieta, która próbuje wyjść poza narzucone sobie ramy, ma odwagę, by mówić i robić to, czego jej nie wolno. I za to zostaje zawsze ukarana.

Badacze, którzy dowodzą, że Bohumil Hrabal pisał o kobietach z szacunkiem i zrozumieniem, mają rację. Ale faktem jest też, że kobiece wyzwolenie i siła w jego utworach są często tylko pozorne, i taki a nie inny sposób przedstawiania kobiet może wynikać z osobistych doświadczeń autora – od najmłodszych lat stykał się z bardzo silnymi kobiecymi osobowościami. Ostatecznie, świadomie lub nie, sprowadza swoje postaci do tradycyjnych ról. A jego twórczość jest raczej zwiastunem postępowej czeskiej literatury w duchu feminizmu, niż pierwszą jej reprezentacją.

Tekst powstał w oparciu o moją pracę magisterską.

Przypisy:
[1] Hrabal B., Postrzyżyny, przeł. Czcibor-Piotrowski A., Izabelin 2001, s. 28.
[2] Škvorecký J., Wszyscy ci wspaniali chłopcy i dziewczyny. Osobista historia czeskiego kina, przeł. Jagodziński A., Sejny 2018, s. 352.
[3] Hrabal B., Taka piękna żałoba, przeł. Czcibor-Piotrowski A., Izabelin 1997, s. 31.

niedziela, 2 czerwca 2019

Czeskie skarby pod specjalnym nadzorem (7): Gdy Polaczek spotyka Pepika. Rozmowa o Czechach i Polakach

Dziś krótka, specjalna odsłona mojego wydarzeniowo-premierowego cyklu. Chciałabym Was zaprosić na dyskusję, w której będę miała przyjemność wziąć udział. Rzecz dziać się będzie w Krakowie.

Gdy Polaczek spotyka Pepika” to spotkanie z cyklu Neighbours pod patronatem Open Eyes Economy. Cykl ma przybliżyć słuchaczom naszych najbliższych sąsiadów, zwrócić uwagę na to, co łączy, a co dzieli, i na charakter naszych relacji.

Na pierwszy ogień idą Czechy. O tym, co znaczy być Czechem, a co Polakiem, rozmawiać będą: 

  • David Černý – rzeźbiarz, twórca kultowych już wielkich bobasów z kodem kreskowym zamiast twarzy, świętego Wacława na odwróconym koniu i „sikającego” pomnika, 
  • ks. Zbigniew Czendlik – polski duchowny pracujący w Czechach, znany ostatnio w Polsce także dzięki wywiadowi-rzece Bóg nie jest automatem do kawy
  • Jolanta Dygoś – dyrektorka cieszyńskiego festiwalu filmowego Kino na Granicy i prezes stowarzyszenia Kino na Granicy, 
  • Pavel Peč – tłumacz literatury polskiej na czeski i lektor języka czeskiego, 

...oraz moja skromna osoba. A moderować będzie Łukasz Grzesiczak, politolog i redaktor naczelny portalu novinka.pl.

11 czerwca, krakowski klub Hevre, ul. Beera Meiselsa 18, I piętro, godzina 19:00. Wszystkich zainteresowanych oczywiście serdecznie zapraszam, i uprzedzam, że aby wziąć udział, trzeba się zarejestrować – tu. Do zobaczenia!

A trochę więcej o wydarzeniu przeczytacie tutaj.

czwartek, 9 maja 2019

W dżungli przeszłości – „Z Baťą w dżungli”, Markéta Pilátová [patronat]

Czym właściwie jest książka Markéty Pilátovej? Przedziwnym literackim eksperymentem. Choć podejmuje bardzo klasyczny temat – losy pewnej sławnej czeskiej rodziny, na które silnie wpłynęła XX-wieczna historia – robi to w sposób bardzo awangardowy. Snując bowiem opowieść o rodzinie Baťów, autorka oddaje głos zarówno postaciom żyjącym, jak i duchom (świadomym tego, że już nie żyją), a nawet… brazylijskiej fabryce postawionej przez Jana Antonína.

Krótko, słowem wstępu – każdy z nas słyszał chyba o marce Baťa. Dzięki Gottlandowi Mariusza Szczygła wielu z nas zna też historię Tomáša Bati i zbudowanego przez niego obuwniczego imperium. Pilátová skupia się jednak na drugim z braci Baťów, Janie Antonínie, który po tragicznej śmierci Tomáša przejął firmę, po powstaniu Protektoratu uciekł wraz z rodziną za ocean, a w komunistycznej Czechosłowacji został niesłusznie oskarżony o kolaborację z Niemcami i skazany, tracąc możliwość powrotu do kraju.

Przy tworzeniu książki autorka dysponowała bogatym materiałem – wnuczka Jana Antonína Bati udostępniła jej zapiski, wiersze i dokumenty dziadka. Fikcja i domysły mieszają się tu z faktami, ale wszystko pod czujnym okiem Dolores Baťovej, z którą Pilátová zaprzyjaźniła się w Brazylii i której czytała kolejne fragmenty powieści. Dolores jest zresztą jedną z postaci, z perspektywy której opowiedziana jest rodzinna historia.

Jan Antonín Baťa w 1933 roku.
Smutek emigranta

O czym mowa? O wielkich przestrzeniach Brazylii i ciasnocie – za to swojskiej – czeskich miasteczek. O brazylijskiej dzikości życia, oddechu puszczy i dzwonkach bydła, które zagłuszyły nieco emigranckie troski. O tęsknocie za ojczyzną, która jednak zdradziła, okazała się podła i mała. „Mały kraj to nie miejsce na wielkie domy” – mówi pod koniec swej opowieści Jan Antonín.

Mimo że Brazylia z otwartymi ramionami przyjęła Jana Antonína i jego śmiałe biznesowe wizje, a członkowie jego rodziny z czasem przywykli do życia w Ameryce Południowej, smutek emigranta wciąż im towarzyszył. Także tym z pokolenia, które nie pamiętało ojczyzny, jak Dolores, urodzonej przecież już w Brazylii. O silnych emocjach towarzyszących jej podczas pierwszej wizyty w rodzinnej Czechosłowacji wnuczka Jana Antonína mówi w jednym z wywiadów:
„Oprowadzałam po Pradze grupę brazylijskich adwokatów. Nagle, w Katedrze św. Wita, zaczęłam płakać i nie mogłam przestać. Tamci biedacy nie znali czeskiego, wszystko musiałam im wyjaśniać, a przy tym ciekły mi łzy. Przeszło mi dopiero następnego dnia. Nigdy przedtem i nigdy potem nic podobnego mi się nie przytrafiło. Jakby zostało dotknięte bardzo wrażliwe, bolesne miejsce”.
Kobiety Baťów

Historia rodziny Tomáša i Jana Baťów, dwóch silnych męskich osobowości, jest u Pilátovej opowiedziana z perspektywy wybitnie kobiecej. Dowiadujemy się więc, że kobiety nie miały łatwego życia w tej rodzinie – Jan Antonín był człowiekiem dosyć despotycznym, z jasną i określoną wizją tego, jak kobieta powinna funkcjonować w społeczeństwie i czym się zajmować, narzucającym tę wizję swoim najbliższym. Dlatego mimo że zdawał sobie sprawę z muzycznej pasji Ludmili i jej talentu, w autorskiej wizji Pilátovej nawet po latach kwituje perspektywę jej kariery pianistycznej słowami: „Takie pomysły mogła mieć kobieta, której nie udało się wyjść za mąż. Pomysły, że o kant dupy potłuc. Dobre dla feministek”.

Również brazylijskie społeczeństwo przedstawione jest w książce jako silnie patriarchalne. Ludmila ostatecznie odnalazła spełnienie w małżeństwie z Serbem Ljubodragiem, ale już innej córce Bati, Edicie, trafiło się zupełnie inne życie. Inteligentna i wykształcona, ale niepewna siebie, z traumą po ucieczce z ojczyzny na chwilę przed wybuchem wojny, trafia w ramiona Nelsona, brazylijskiego oficera, który opiekuje się nią, ale i traktuje ją bardzo autorytarnie.
„On miał w sobie coś z generała, ona płynnie weszła w rolę żony przy mężu (…). Nie obruszała się, kiedy zdarzyło jej się wytknąć Nelsonowi, że myli się w jakiejś politycznej kwestii – w «Guardianie» czytała, że było inaczej – a on w odpowiedzi urządzał jej awanturę. Zamiast zdzielić go po łbie, brała jego dłoń i przytulała ją do policzka z miną kotki łaszącej się do właściciela”
Wieżowiec Bati w Zlínie, podobnie jak reszta
majątku odebrany rodzinie Baťów przez państwo.
– wspomina w książce Ludmila, która odrzuciła kiedyś awanse późniejszego męża siostry. Edita pokornie rodzi Nelsonowi kolejne dzieci, choć każda ciąża jest zagrożeniem dla jej wątłego zdrowia („Ale spróbujcie wytłumaczyć brazylijskiemu oficerowi, że już nie możecie – nie chcecie – rodzić więcej dzieci”), i przyjmuje w domu zasady narzucone jej przez męża, powtarzając wciąż, że jest szczęśliwa.
„Mój mąż domagał się brazylijskich potraw, śpiewał brazylijskie piosenki, wydawał rozkazy po portugalsku i właśnie w tym języku zwracał się do mnie i dzieci. Nie znosił, kiedy mówiłam do nich po czesku. Drażniło go, że mnie nie rozumie; nie przyszło mu do głowy, że mógłby nauczyć się ojczystego języka żony. A ja byłam szczęśliwa!”.
Przywrócić dobre imię

Nietrudno zauważyć, że publikacja ma w pewnym sensie charakter interwencyjny. Autorka opisuje historię procesu, w którym Baťa niesłusznie skazany został za współpracę z nazistami oraz opowiada o rozpaczliwej walce jego córek i wnuczki o oczyszczenie jego imienia. Pisze o upokorzeniu, jakiego doświadczyć musiał brat założyciela obuwniczego imperium, o żalu do ojczyzny i o niesprawiedliwości – po bezprawnym wyroku majątek rodziny Baťów został jej odebrany i nigdy nie zwrócony. Nie oszczędza przy tym ani uczestników procesu w latach 50., ani współczesnych polityków – dostaje się tu też obecnemu czeskiemu prezydentowi Milošowi Zemanowi i premierowi Andrejowi Babišowi. Ten ostatni miał na tyle tupetu, by napisać do Dolores Baťovej z prośbą o poparcie w wyborach.

Kim byłby Baťa dziś? – zastanawia się autorka Z Baťą w dżungli. Jak wykorzystywałby dzisiejsze technologie? Czy korzystałby z Apple Watch, dzielił się swoimi przemyśleniami na Facebooku i publikował zdjęcia fabryk na Instagramie? Czy rzeczywiście był pionierem globalizacji? Czy po śmierci błąkał się nadal po ukochanych miejscach po obu stronach oceanu, wspominał straconych przez wojnę przyjaciół i rozpamiętywał urazy? Czy był na pogrzebie Havla, tego małego chłopczyka, który wpadł kiedyś na pomysł fabryk produkujących dobro? Kim był kiedyś i kim byłby dziś? Na wszystkie te pytania książka Pilátovej częściowo odpowiada. Odważny to, ale udany literacki eksperyment.

***
M. Pilátová, Z Baťą w dżungli, przeł. Agata Wróbel, wyd. Książkowe Klimaty, Wrocław 2019.

piątek, 26 kwietnia 2019

Kino na Granicy – 10 literackich wydarzeń, na które warto się wybrać

...albo z pogranicza literatury, bo w końcu wszystko jest literaturą, prawda? Tegoroczne Kino na Granicy rusza już w tę sobotę. Oto moje subiektywne zestawienie spotkań, wykładów i projekcji filmowych z Czechami w tle, na które warto zwrócić szczególną uwagę, jeśli wybierzecie się do Cieszyna.

1) Na krótko (2018, reż. Jakub Smíd) – projekcja filmowa

Film na motywach Zniknąć Petry Soukupovej. Dla każdego, kto zna prozę Soukupovej, to chyba wystarczający powód, by się wybrać. Co ciekawe, scenariusz był jeszcze przed książką – powstał jako praca zaliczeniowa w trakcie studiów autorki na praskiej FAMU.
Gdzie i kiedy? Sobota 27.04.2019, godz. 12:00, kino Central

2) Literatura czeska po 1989 roku – Petr Minařík – wykład

O najnowszej czeskiej literaturze opowiadać będzie szef brnieńskiego wydawnictwa Větrné mlýny (tutaj możecie przeczytać obszerny wywiad z nim). Choć w Polsce czeskich książek wydaje się dziś sporo, to wciąż tylko pewien wycinek. Warto więc posłuchać, o czym i jak piszą dziś czescy pisarze.
Gdzie i kiedy? Niedziela 28.04.2019, godz. 12:00, COK – Sala konferencyjna

3) Film czeski po 1989 roku – Petr Vlček – wykład

A jak już o literaturze, to może i posłuchać o filmie? Zwłaszcza na filmowym festiwalu :). O najnowszym czeskim kinie mówił będzie Petr Vlček – polonista i filmoznawca, absolwent Uniwersytetu Palackiego w Ołomuńcu, organizator wielu wydarzeń filmowych.
Gdzie i kiedy? Niedziela 28.04.2019, godz. 14:30, COK – Sala konferencyjna

4) Uśmiechy smutnych mężczyzn (2018, reż. Dan Svátek) – projekcja filmowa

Film na motywach bardzo popularnej w Czechach autobiograficznej książki Josefa Formánka o tym samym tytule. Kręcony na terenie szpitala psychiatrycznego w Petrohradzie, opowiada o doświadczeniach z ośrodka leczenia alkoholizmu. Trochę na smutno, trochę na wesoło, jak to w czeskim kinie.
Gdzie i kiedy? Poniedziałek 29.04.2019, godz. 10:00, kino Central

5) Kilka słów o tłumaczeniu filmowego scenariusza – Petr Vidlák – wykład

Kolejny wykład na kolejny arcyciekawy temat. O tłumaczeniu mówi się dziś coraz więcej, ale już o tłumaczeniu scenariuszy – niekoniecznie. Kwestię przybliży Petr Vidlák, któremu Czesi zawdzięczają między innymi czeskie przekłady dzieł Olgi Tokarczuk.
Gdzie i kiedy? Poniedziałek 29.04.2019, godz. 12:00, Klub Dziupla

6) Pojedynek tłumaczy: Andrzej S. Jagodziński – Jan Stachowski

Czyli starcie tytanów, bo przecież i Jagodziński, i Stachowski to giganci przekładu z języka czeskiego. Pierwszy jest między innymi polskim głosem Josefa Škvoreckiego, drugiemu zawdzięczamy kilka pięknych przekładów dzieł Hrabala. Który w pojedynku na żywo poradzi sobie lepiej? Spotkanie moderować będzie prof. Joanna Goszczyńska.
Gdzie i kiedy? Wtorek 30.04.2019, godz. 15:30, COK – Sala konferencyjna

7) Postrzyżyny (1980, reż. Jiří Menzel) – projekcja transgraniczna

Ten film chyba nigdy się nie nudzi, co? Dla samej sceny z kominem warto go zobaczyć po raz setny! Dlatego na mojej liście i tego wydarzenia nie mogło zabraknąć. Słynne dzieło Jiřiego Menzla z niezapomnianą Magdą Vášáryovą w roli mamy Hrabala i Jaromírem Hanzlíkiem – gościem tegorocznego festiwalu – w roli stryja Pepina obejrzeć można będzie nad brzegiem Olzy.

(À propos wspomnianej sceny, nie powstrzymam się i zacytuję Škvoreckiego: „Jedna z najwspanialszych i chyba najpiękniejszych scen czeskiego filmu. Bo w browarze jest komin, sterczący w niebo niczym fallus, a Maria i Pepin bez wahania zaczynają się na niego wspinać (…). Promieniejąca młodością i erotyzmem dziewczyna oraz niedbały épateur, ucieleśnienie dosadności i absurdu. Siedzą na czubku fallusa, który dominuje nad całą okolicą – tylko dzięki temu, że komisarze z Barrandova nie czytali Freuda”. Niezapomniany film!).

Gdzie i kiedy? Wtorek 30.04.2019, godz. 21:00, Kino nad Olzą

8) Ciemno, prawie noc (2019, reż. Borys Lankosz) – projekcja filmowa

I jeszcze jeden film na podstawie książki, tym razem polskiej – adaptacja powieści Joanny Bator o tym samym tytule. Kto jeszcze nie widział, ma okazję nadrobić.
Gdzie i kiedy? Środa 1.05.2019, godz. 19:30, Teatr im. Adama Mickiewicza

9) Kultura słowacka po 1989 roku – Martin M. Šimečka – wykład

Nie samymi Czechami człowiek żyje, dlatego organizatorzy zostawili też trochę miejsca dla Słowacji. O najnowszej słowackiej kulturze opowie pisarz i dziennikarz Martin M. Šimečka, założyciel słowackiego wydawnictwa Archa.
Gdzie i kiedy? Środa 1.05.2019, godz. 14:30, COK – Sala konferencyjna

10) Polsko-czeskie i polsko-słowackie kontakty filmowe – spotkanie literackie

I znów bardziej o filmie, ale za to w kontekście polsko-czeskim i polsko-słowackim. W przyjemnej scenerii u Kornela dyskutować będą autorzy tekstów z książki Polsko-czeskie i polsko-słowackie kontakty filmowe. Spotkanie poprowadzą Ewa Ciszewska i Mikołaj Góralik.
Gdzie i kiedy? Czwartek 2.05.2019, godz. 17:00, Kornel i Przyjaciele

Pełen program Kina na Granicy znaleźć można na stronie wydarzenia. Tam też dostępne są opisy filmów, które wyświetlane będą w trakcie festiwalu. A o kilku z nich (tu, tu i tu) jest nawet co nieco od piszącej do Was te słowa. Mam nadzieję, że widzimy się w Cieszynie!

środa, 3 kwietnia 2019

Czeskie skarby pod specjalnym nadzorem (6): (Nie)wiosenne czeskie nowości

Tej wiosny w czeskiej literaturze ukazującej się w Polsce dominować będzie tematyka raczej ciężka i mało wiosenna. Historycznie, trochę filozoficznie, ale i z odrobiną groteski, a na dokładkę kryminał. Zapraszam na najnowsze zestawienie czeskich premier po polsku!

Niedawno wyszły


(przeł. Aleksander Kaczorowski, Jan Stachowski, wyd. Czarne)

Nowe, poszerzone wydanie kultowego już zbioru tekstów różnych Mistrza Hrabala. Oprócz tych znanych z poprzedniej edycji, jak zapis spotkania autorskiego w restauracji Leśna czy pięknej Mojej Libni, są tu też na przykład wyimki z listów pisarza. Warto się zaopatrzyć! I to nie tylko dla zjawiskowej okładki.


(przeł. Andrzej Babuchowski, wyd. IPN)

Publikacja Instytutu Pamięci Narodowej na temat księdza Josefa Toufara, proboszcza parafii w Czyhoszczy, torturowanego i zamordowanego przez czeskie komunistyczne władze. Gdy w trakcie mszy odprawianej przez księdza Toufara w grudniu 1949 kilkakrotnie poruszył się krzyżyk na ołtarzu, StB uznało to za oszustwo i torturami usiłowało zmusić księdza, aby przyznał się do winy.

(przeł. Julia Różewicz, wyd. Afera)

Książka, którą autorka późniejszych, świetnie przyjętych Bogiń z Žítkovej zwróciła na siebie uwagę czeskiej krytyki i czytelników. Historia Gerty Schnirch, młodej Niemki, która pod koniec wojny wraz z tysiącami swoich rodaków została wypędzona z Brna w tzw. Marszu Śmierci. Podobnie jak w przypadku Bogiń – trudny temat, historia i rzetelne opracowanie faktograficzne.






Wkrótce wyjdą

(przeł. Agata Wróbel, wyd. Książkowe Klimaty) 
PATRONAT 

Opowieść o życiu Jana Antonína Bati – brata Tomáša Bati, który po śmierci brata przejął kierownictwo nad jego imperium obuwniczym, a następnie wraz z rodziną uciekł przed wojną do Brazylii. Tam nadal zajmował się produkcją butów, a prócz tego założył, na wzór Zlína, szereg nowych miast. W książce Pilátovej opowiada o sobie (pośmiertnie!) sam, ale historię uzupełniają i inne głosy, m.in. bliskich mu kobiet – córek i wnuczki. Zderzenie powieści z reportażem i esejem. I mój patronat.

Premiera: 23 kwietnia

(przeł. Olga Czernikow, Agata Wróbel, wyd. Książkowe Klimaty)
PATRONAT

Zapowiadany już w zeszłorocznej wiosennej odsłonie mojego cyklu, wreszcie wychodzi, we wspólnym tłumaczeniu Olgi Czernikow i Agaty Wróbel. Kto czytał Pieniądze od Hitlera lub Przyczynek do historii radości, ten wie, że jest na co czekać.

Premiera: 20 maja

(przeł. Agata Wróbel, wyd. Afera) 

Kolejna odsłona aferowej serii Czeskie Krymi, tym razem, jak donosi wydawca, zainspirowana prawdziwą historią. Tajemnicze otrucia pacjentów przez pielęgniarki, śmierć pracownika parku narodowego i główny podejrzany – jugosłowiański zbrodniarz wojenny, który… nie żyje od dziesięciu lat. Kryminał autora nominowanego do Magnesii Litery (za powieść Straka na šibenici).

Premiera: maj

(przeł. Elżbieta Zimna, wyd. Dowody na istnienie) 

Książka z autorskiej serii Mariusza Szczygła, Stehlík, i drugie – po Podróżach z Beniaminem – dzieło Martina Vopěnki, które ukazuje się po polsku. „Gdybyś mógł zabrać ze sobą na bezludną wyspę jedną książkę, co by to było?” – pewnie każdy z nas zastanawiał się kiedyś nad odpowiedzią na to pytanie. Przed taką decyzją staje Jakub, bohater powieści Vopěnki, ale nie chodzi o bezludną wyspę, a bunkier w bezludnych argentyńskich górach, dokąd mężczyzna udaje się w ramach tajemniczego eksperymentu. Z pozoru powieść przygodowa, a „w głębszej warstwie filozoficzny esej o naturze wszechświata i ludzkiej egzystencji” – tak pisze o książce jej wydawca.

Premiera: 6 maja


(przeł. Olga Czernikow, wyd. Amaltea)

Książka nieżyjącego już czeskiego psychiatry. Według słów tłumaczki „utwór-mozaika, szalony i nieokiełznany w swojej groteskowej fantazji i surrealistycznym rozhasaniu”. Podobno spotykają się tu m.in. islandzkie mity, bajki Ezopa, apokryficzne kazania św. Franciszka i podręcznik savoir-vivre’u… dla kruków. „Do tego parodie poczytnych romansów i zakrojona na szeroką skalę drwina z agresywnego a wszechobecnego maskulinizmu”. I jak po takim opisie nie być zaintrygowanym? Czekam!

Premiera: wkrótce :)



(wyd. Editio/Helion) 

Większość powszechnych w Polsce opinii o Czechach to mity, a Republika Czeska jest krajem, którego zupełnie nie znamy” – czytamy w opisie. Michał Zabłocki, bohemista, były korespondent PAP w Pradze i Bratysławie, zamierza przedstawić prawdziwy obraz Czech, kraju, o którym pisze się i mówi w Polsce z przesadnym, irracjonalnym entuzjazmem. A jaka jest rzeczywistość? Korupcja, prawicowi ekstremiści, konflikty z Romami, bezrobocie oraz polityczne kłótnie i chamstwo. Zapowiada się bardzo ciekawie.

Premiera: 20 sierpnia


Nie tylko Czechy

(przeł. Magdalena Bystrzak, wyd. Międzynarodowe Centrum Kultury)

Po Czechach. Instrukcji obsługi przyszedł czas na kolejny nietypowy przewodnik po kraju i kulturze naszych południowych sąsiadów – tym razem Słowaków. Wyboru esejów Liptáka, pisarza i historyka, dokonała tłumaczka Magdalena Bystrzak, która opatrzyła również publikację swoim wstępem. Pisze w nim: „Liptáka nie interesował pierwiastek narodowy, ale ludzki – odpowiedzialnością za porażki Słowacji obarczał ludzi właśnie, zwłaszcza słabość ich charakterów i drapieżne, władcze ambicje. Słowaków pozbawiał romantycznych i mesjanistycznych iluzji, twierdząc, że ich historia jest zwyczajna – przy okazji burzył w ten sposób mitotwórcze skłonności małego narodu, tradycyjnie zakorzenione w XIX wieku”.

Premiera: 15 kwietnia

Wydarzenia

Polsko-czeska wiosna literatury. Mazowiecki Instytut Kultury kontynuuje swoją tradycję polsko-czeskich wiosen i jesieni. W ramach tegorocznej Wiosny odbył się już literacko-muzyczny wieczór z okazji rocznicy jedynego spotkania autorskiego Hrabala w Polsce oraz wystawa „Razem w komiksie” – wernisaż prac nagrodzonych w polsko-czeskim konkursie na najlepszy komiks zainspirowany historią Czech i Polski. Kolejne przewidziane w ramach Wiosny wydarzenie to:

Saturnin, czyli wojna i humor. Spotkanie wokół Saturnina Zdeńka Jirotki. Gośćmi będą tłumacz książki Leszek Engelking i jej wydawczyni Julia Różewicz, prowadzi Mariusz Szczygieł, a fragmenty książki przeczyta aktor Łukasz Borkowski.

Kiedy i gdzie? 24 kwietnia, godz. 19:00, Faktyczny Dom Kultury w Warszawie.

Radka Denemarková na Big Book Festival. Czeska pisarka będzie jednym z gości tegorocznego Dużego Festiwalu Czytania. Szczegółowego programu jeszcze nie ma, ale festiwal odbędzie się w weekend 21-23 czerwca. Tradycyjnie w Warszawie, tradycyjnie gdzie indziej niż w roku poprzednim – tym razem festiwalowe miejsca to trzy lokalizacje przy ulicy Dąbrowskiego na Starym Mokotowie.

I jeszcze coś z pogranicza Czech i literatury…

Kobiety Europy Środkowej. Premiera nowego „Herito”. Krakowska premiera najnowszego numeru magazynu „Herito”, poświęconego tym razem kobietom Europy Środkowej. Dyskutować będą Olga Drenda i Ewa Furgał, prowadzi Paulina Małochleb.

Kiedy i gdzie? 9 kwietnia, godz. 18:00, Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie.

Kino na Granicy. Niby impreza filmowa, ale na wskroś czeska, a są i towarzyszące wydarzenia literackie. Organizatorzy zapowiadają na przykład pojedynek dwóch znakomitych tłumaczy z języka czeskiego: Andrzeja S. Jagodzińskiego i Jana Stachowskiego. A wśród gości m.in. Jaromír Hanzlík, którego uwielbiam za role w filmach Menzla na podstawie prozy Hrabala (najlepszy stryj Pepin!).

Kiedy i gdzie? 27 kwietnia – 3 maja, Cieszyn.

Wiecie o wydarzeniu, które nie pojawiło się w tym tekście? Organizujecie coś czeskiego i chcielibyście, żeby się tu znalazło? Piszcie!

Poprzednie odsłony cyklu Czeskie skarby pod specjalnym nadzorem znajdziecie tutaj.