niedziela, 16 stycznia 2011

A jednak literat – „Mur”, Jean Paul Sartre

Sartre'a do tej pory jako pisarza nie znałam w ogóle, jako filozofa – odrobinę, najbardziej zaś (chociaż wstyd) jako kochanka Simone de Beauvoir. Jako że przyznano mu niegdyś literacką Nagrodę Nobla (której nie przyjął), wiedziałam, że literatem musiał być też nielichym, więc gdy nawinął mi się pod rękę w księgarni tom jego opowiadań pod tytułem Mur, uznałam to za świetną okazję do nadrobienia zaległości. I przeczytałam.

Czego się dowiedziałam? Że, istotnie, Sartre pisał smakowicie. Że jego twórczość literacka mówi o nim zupełnie inne rzeczy, niż się spodziewałam. Nie wiem, jak to wrażenie sprecyzować, po prostu kiedy czytałam te opowiadania, wydały mi się takie bliskie ludziom, na swój sposób ciepłe. Oczywiście, jak na egzystencjalistę przystało, Sartre postawił swoich bohaterów w sytuacjach uwypuklających uporczywy ciężar ich istnienia – ale daje się w tym wyczuć zarazem jakieś współczucie, w końcu historie te opowiedziane są z perspektywy tego, który doskonale rozumie pojawiające się tam rozterki. Dowiedziałam się też w ten sposób, że wizerunek Sartre'a, który wcześniej ukształtowałam sobie w głowie – bliski książkom i intelektualnym dysputom, daleki ludziom z krwi i kości – był zupełnie mylny, co potwierdziło zresztą też posłowie autorstwa Łukasza Baduli. I, wreszcie – to też już z posłowia – że twórczość literacka miała dla Sartre'a ogromne znaczenie, lecz nie w kontekście osiągnięć, prestiżu, wyróżnień, a stanowiąc dla niego niejako misję, powołanie. Tymczasem w mojej świadomości jakoś wcześniej był filozofem i tylko filozofem. Sporo więc rewelacji.

Czym jest mur w tych tekstach? W opowiadaniu tytułowym pojawia się jako symbol nieuchronności śmierci. Jeden z trójki bohaterów, których następnego dnia o świcie czeka egzekucja przez rozstrzelanie, mówi:
Myślę, że wtedy będę chciał wniknąć w mur, że z całej siły plecami będę się w niego wpierał, ale mur nie ustąpi, tak jak to we śnie bywa.
Mur pozostaje twardy i nieustępliwy, nie pozwala w siebie wniknąć. Czy nie jest też w ten sposób symbolem rzeczywistości, naszego istnienia, na które jesteśmy skazani? Moim zdaniem to najważniejszy kontekst, w jakim mur pojawia się w tym zbiorze. Prócz tego są i mury – choć nie pojawiające się już w sposób tak oczywisty – oddzielające coś lub kogoś od czegoś lub kogoś. W opowiadaniu Intymność Lulu zdaje się być w ten sposób oddzielona od swojej cielesności, w Herostratesie głównego bohatera mur oddziela od reszty ludzi, w Pokoju ściana wyrasta między Ewą a jej psychicznie chorym mężem...

W opowiadaniach Sartre'a jest także sporo na temat seksualności (co mnie akurat nie zaskoczyło). Zwykle jest ona jednak w jakiś sposób zwichnięta, chora, odzwierciedlając duchowe zagubienie bohaterów. Mężczyzna pragnący pójść w ślady Herostratesa czuje odrazę na myśl o stosunku z kobietą, bohaterka Intymności, choć ma kochanka, także ze wstrętem podchodzi do zbliżeń z mężczyznami („traktują cię jak instrument, na którym umieją grać”), a przy swoim mężu czuje się dobrze i swobodnie, bo jest impotentem (a jak rozkosznie i z czułością wypowiada się o „pimpusiu” Henryka, który tak grzecznie spoczywa jej w dłoni... ogólnie wśród przemyśleń Lulu, choć bohaterka ta do sympatycznych nie należy, dużo jest różnych perełek, jak na przykład o tym, że „rozgwiazdy lepiej się muszą kochać niż ludzie, kładą się na plaży w słońcu i wysuwają żołądek na wierzch, żeby się przewietrzył, i każdy go może zobaczyć” a przecież „jak już się kocha, to powinno się kochać wszystko, przełyk i wątrobę, i jelita”).

Generalnie uważam ten zbiorek za cenne literackie odkrycie.

***
Cytaty pochodzą z: J.P. Sartre, Mur, wyd. Zielona Sowa, Kraków 2005.

14 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. W czasie moich studiów filozoficznych Sartre był odskocznią od np. nieprzyjemnych i trudnych dzieł Kanta, ale muszę przyznać, że nie przepadam za czytaniem filozofów, ponieważ gdy ma się okazję zapoznać z wieloma prądami, przekonaniami i szkołami, to człowiek uświadamia sobie, że żaden nie jest tak na prawdę poważny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o nim nic a nic i wstyd oczywiście.Dziękuję za informację i poszerzenie mojej wiedzy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Marta - ja filozofów z reguły nie czytuję, bo się ich boję. Może kiedyś, jak już przyleci dobra wróżka, dotknie mnie różdżką i magicznie stanę się mądra, odważę się. Do tego czasu wierzę Ci na słowo ;)

    Monika - nie ma za co :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, czy sięgnę po Sartre'a, ale dodałam Twojego bloga do obserwowanych, bo ciekawe tematy poruszasz:).

    OdpowiedzUsuń
  6. Iza - bardzo mi miło :) a Sartre'a - przynajmniej ten zbiorek - mimo wszystko polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Izą co do Twego bloga :) Sartre pewnie przeczytam, najpierw jego dorobek filozoficzny jednak. Pisałam o nim esej na studiach, nawet go broniłam przed grupą, że był dobry w teorii, a gorzej z praktyką własnych idei (vide konflikt z Camus).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Kornwalio - dziękuję :) o tym konflikcie z Camusem muszę doczytać, bo niewiele wiem prócz tego, że poszło o stosunek do komunizmu... Zresztą o samym egzystencjalizmie też by się przydało, bo w sumie moja wiedza jak na razie jest bardzo skąpa, taka raczej "internetowa" (też pisałam niedawno esej, zahaczający jednak o ten temat na tyle luźno, że ta namiastka wystarczyła).

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie "Mur" pochłaniam i jestem zachwycona - niesamowite uczucie znaleźć tak podobne do własnych poglądy u człowieka sprzed wieku... Twoja recenzja jeszcze bardziej podsyca mój apetyt :)

    OdpowiedzUsuń
  10. TheRailenne, cieszę się, że mój tekst tak zadziałał, choć pewnie i bez niego byłabyś niemal tak samo Sartrem zachwycona, w końcu jego opowiadania bronią się same :) Ale zawsze to miło odnaleźć kogoś, kto podziela nasz podziw, prawda? A co do poglądów - to dowód na uniwersalność pewnych problemów, w końcu są kwestie, które tak jak nurtowały ludzi sto czy tysiąc lat temu, tak będą nurtować pewnie i za kilkaset... Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Twoje teksty to odkrywalnia skojarzeń, interesujących pisarzy i myśli. Lubię tu zaglądać :) Wkładasz dużo pracy w każdy post i do doceniam :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Piegusko, to bardzo miłe :) Nie przeczę, że każdy post kosztuje mnie sporo wysiłku, ale to taki przyjemny wysiłek! Po prostu lubię pisać o książkach, a jeśli jeszcze potem trafi się taki komentarz jak Twój, to już jest absolutnie cudownie! Dziękuję!

      Usuń
  12. Z innej strony. Polecam przyjrzenie się stosunkom S. i Camusa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, postaram się gdzieś na ten temat poczytać!

      Usuń