sobota, 23 kwietnia 2011

"Sprawa niewiernej Klary", Michal Viewegh + życzenia świąteczne


Twórczość Michala Viewegha, jak już kiedyś pisałam, cechuje wielka różnorodność. Na ogół opisuje on rzeczywistość w sposób lekki i zabawny, przez co krytycy zarzucają mu, że jest „pisarzem dla mas”, bywa jednak też sentymentalny i niemal liryczny (o czym przekonać się można między innymi czytając Zapisywaczy ojcowskiej miłości). Mnie osobiście jednak każda kolejna jego książka zaskakuje, nie dając się do końca wcisnąć w żaden schemat. Nie inaczej było ze Sprawą niewiernej Klary.


Co z miejsca przykuwa uwagę, to swoista zabawa, igranie z czytelnikiem, jeśli chodzi o tożsamość bohaterów. Aby wyjaśnić, krótko nakreślę historię opisaną w książce. Do biura detektywistycznego, specjalizującego się w tropieniu niewiernych kochanków i ujawnianiu zdrad, przychodzi pisarz Norbert Černy, podejrzewający o niewierność swoją młodszą o dwadzieścia lat partnerkę Klarę, studentkę sinologii. Szef agencji, Denis Pravda, przyjmuje zlecenie, wkrótce jednak, tłumacząc się sympatią dla klienta, który ciężko zniósłby prawdę, wbrew zasadom zawodowym zaczyna go oszukiwać i taić dokonane odkrycia. Generalnie wydarzenia te poznajemy z perspektywy Denisa, jest to jednak tylko „rdzeń” powieści, jej wewnętrzna warstwa, opowieść w opowieści – początkowy fragment bowiem, oraz pojawiające się później od czasu do czasu wstawki uświadamiają nam, że Denis opowiada tę historię, zmuszony groźbą przez Norberta, który w końcówce unicestwia detektywa, bowiem „powieść ma się ku końcowi” i „nie jest mu już potrzebny”. Kim więc jest Norbert? Czy historia zazdrosnego pisarza, którą śledzimy, to właśnie oparta na motywach autobiograficznych powieść Norberta? Czy Norbert to alter ego Viewegha? Swoje trzy grosze do tego zamętu dorzuca też niepokojące zakończenie...

I to było w tej książce najciekawsze, najbardziej intrygujące. Towarzyskie zawiłości między bohaterami, a nawet tajemnice rozkapryszonej Klary interesowały mnie już mniej. Przewodnim tematem tej powieści była zazdrość oraz zdrada – kwestia zaufania między partnerami, granic wierności i różnic w ich postrzeganiu. Nie jest to niestety moja ulubiona tematyka. Postać Denisa zupełnie nie wzbudziła mojej sympatii – wielki, sprawiedliwy doktor Pravda, szef-równiacha, tymczasem każde kolejne jego posunięcie, coraz większe nadużycie zaufania swego klienta (z sympatii?!), przekreślają ten prawy i szlachetny wizerunek. A luźna relacja, którą stworzył ze swoją żoną, a potem też z Niną – dla mnie wręcz chora. Z początku, kiedy akcja dopiero się zawiązywała, wydawało mi się, że zachowanie Norberta miało dać Denisowi do myślenia i nauczyć go od nowa zazdrości. Obecnie bowiem detektyw, jak twierdzi, nie czuje jej już wcale – większej trudności nie sprawia mu przełknięcie kolejnego romansu jego żony i wysłuchiwanie, jak jej nowy amant sprawuje się w łóżku. Przy tym – wbrew temu, co głosi popularne porzekadło „Nie ma miłości bez zazdrości” (i moje własne przekonanie) – wciąż deklaruje niegasnące uczucie do Rut. Niestety, jakoś się ten wątek „dydaktyczny” rozmył; poza kilkoma nieznacznymi przebłyskami czegoś, co można by uznać za zazdrość, wielkiej przemiany nie było. Nawiasem mówiąc, może i Norbert byłby niezłym nauczycielem zazdrości (choć – gdyby nauka ta miała polegać na naśladowaniu jego postawy, byłoby to przejście ze skrajności w skrajność, więc z tym stwierdzeniem też można by polemizować), jako autorytet moralny jednak z pewnością by się nie sprawdził – gotów jest zabić każdego, kto tknie jego Klarę, tymczasem sam też ma kochankę. Źle się czułam w tym towarzystwie kiszącym się w sosie zdrad, w tym świecie podwójnej moralności i z niejaką ulgą ten świat opuściłam.

Jak zdrada, to oczywiście jest i seks. Dużo – właściwie na seksie ta książka stoi. Lubię, jak powieść jest erotyzmem subtelnie doprawiona, każda przyprawa jednak w nadmiarze mdli. Wulgarnie co prawda z reguły nie było, ale i ta frywolna seksualność preferowana przez Viewegha zdołała mnie zmęczyć. Może to kwestia mentalności, może Czesi z taką obyczajowością są za pan brat i lubią o tym czytać.

Sporo więc mam tej książce do zarzucenia, ponieważ jednak lubię ten element zaskoczenia, który zapewnia mi twórczość Viewegha, mając okazję przeczytać jeszcze jakąś jego powieść, nie oprę się pokusie. Tym razem postaram się jednak dotrzeć do jego starszych dzieł – ze wskazaniem na osławione Cudowne lata pod psem.

***
M. Viewegh, Sprawa niewiernej Klary, Zysk i S-ka Wydawnictwo, Poznań 2007.


Kochani, życzę Wam wszystkim ciepłych i spokojnych Świąt, radości, nadziei i słońca, smacznego żurku i wielkanocnej babki, mokrego Dyngusa, wytchnienia od codziennych obowiązków, wypoczynku z dobrą książką w ręku oraz czasu dla Rodziny.

5 komentarzy:

  1. Hmmm... muszę się nad tym zastanowić. Chyba mnie podkusiłaś ;) Today1.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja sobie dzisiaj zamówiłam dwie książki tego autora, bo były na Merlinie w kuszących cenach, za 6 coś, i 12 coś, nie czytałam nic, więc wszystko mi było jedno, od której zacznę. Takie dobre zdanie mają o nim wszyscy, że postanowiłam się z nim zaznajomić

    OdpowiedzUsuń
  3. Natiihermi, cieszę się - ta książka na pewno może zaciekawić, więc spróbuj, a nuż się spodoba. Chętnie poznam Twoją opinię. Zdecydowana większość tych, na które natknęłam się w internecie, to głosy na tak, bardziej nawet entuzjastyczne niż mój.

    Kasiu, możesz zdradzić, które to książki? Fakt, zaletą polskich wydań Viewegha jest, że na ogół nie są drogie - Klarę też nabyłam za kilka złotych w ramach promocji w Matrasie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. naia - Powieść dla mężczyzn za całe 6,29zł i Wychowanie dziewcząt w Czechach, za 17,54zł. To są ceny z przesyłką do mnie do Irlandii. Moje pierwsze Viewegh'y

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat trafiłaś w te, których nie czytałam - w takim razie to ja będę żerować na Twoich recenzjach :) o "Powieści dla mężczyzn" ostatnio było głośno, co mnie automatycznie od niej odstraszyło; kojarzy mi się zresztą z "Powieścią dla kobiet", która mi się zupełnie nie podobała. "Wychowania dziewcząt w Czechach" za to jestem bardzo ciekawa - z opisu przypomina trochę "Niewierną Klarę". Będę czekała na Twoje wrażenia z lektury.

    OdpowiedzUsuń