niedziela, 8 maja 2011

Dumasa zabawy z historią - "Trzej muszkieterowie", Aleksander Dumas (ojciec)

Trzej muszkieterowie to opowieść o młodym szlachcicu z Gaskonii, d'Artagnanie, który wyrusza do Paryża, by rozpocząć karierę wojskową jako protegowany pana de Tréville, kapitana muszkieterów. Wyprawiając go z domu, rodziciel daje chłopcu list polecający, trochę pieniędzy, wychudzoną szkapę i trzy rady, wśród nich tę oto:
Bij się, kiedy się tylko sposobność nadarzy; bij się tym bardziej, że pojedynki są zabronione, trzeba więc podwójnej odwagi, by się bić.
Do zalecenia tego d'Artagnan stosuje się nad wyraz rzetelnie. Po utarczce w miasteczku Meung z tajemniczym nieznajomym (który okazuje się później szpiegiem kardynała Richelieu) już w Paryżu, w pałacu pana de Tréville, podpada kolejno wszystkim trzem z tytułowych muszkieterów – Atosowi, Portosowi i Aramisowi. Potrójny pojedynek, do którego ma dojść, zamienia się jednak w bójkę z ludźmi kardynała, którzy zjawiają się w okolicy, i tak d'Artagnan, walcząc ramię w ramię wraz z muszkieterami, staje się ich serdecznym przyjacielem. Od tej pory razem dokonują wielkich czynów na chwałę króla i królowej i udaremniają niecne podstępy kardynała Richelieu, niczym pająk oplatającego całą Francję siecią szpiegów. Wśród nich – piękna, przebiegła i okrutna Milady de Winter – ta, która odegra znaczącą rolę w całej historii.

Francuski historyk Jules Michelet powiedział kiedyś ponoć, że Dumas historii nauczył więcej osób, niż wszyscy historycy razem wzięci. Myślę, że wiele w tym słuszności – ja na przykład wiecznie próbowałam w sobie wzbudzić zainteresowanie historią i nigdy mi się nie udawało, była to moja pięta achillesowa i jeden z powodów, dla których poszłam w stronę matematyki, tymczasem historyczne wątki w Trzech muszkieterach naprawdę mnie zaciekawiły. Wersja Dumasa była dla mnie o tyle intrygująca, że nie wiedziałam, gdzie leży granica między prawdą a zmyśleniem – jak w przypadku zabójstwa księcia Buckinghama. Ta historyczna postać rzeczywiście zginęła wskutek zamachu, zamachowcem zaś był młody oficer marynarki, John Felton. Jak zręcznie Dumas splata te fakty z literacką fikcją, Feltona czyniąc wrażliwym fanatykiem, padającym ofiarą manipulacji Milady i decydującym się pod jej wpływem na zabójstwo księcia! Bardzo jestem też ciekawa, ile było prawdy, a ile powieściowej przesady w miłości Buckinghama do Anny Austriaczki – miłości, która według pisarza gotowa była rozpętać wojnę i poświęcić setki niewinnych ludzi dla jednego spojrzenia ukochanej kobiety, niczym za czasów Heleny Trojańskiej. Aż się ma ochotę zagłębić, poszperać, dociec, jak było naprawdę.

Jest więc tło historyczne, jest przygoda, wartka akcja, honor i przyjaźń – nierozerwalna, taka, która wiele jest w stanie w imię siebie poświęcić. W końcu „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Chciałoby się rzec – idealna powieść dla młodzieży. Ale czy na pewno?

Nie mam pojęcia, jaki obraz dumasowskich trzech muszkieterów figuruje na ogół w świadomości ludzi, którzy o tej książce słyszeli, lecz jej nie czytali; ja w każdym razie wyobrażałam sobie wcześniej owych dżentelmenów jako szlachetnych, uczciwych, sięgających po szpadę w ostateczności, by bronić honoru króla lub ukochanej damy. Myliłam się! Atosowi, Portosowi, Aramisowi i d'Artagnanowi, „czwartemu muszkieterowi”, bliżej bowiem do grupki lekkomyślnych intrygantów, którzy szpadą namiętnie wojują, ale nie tylko, by bronić honoru króla, lecz i dlatego po prostu, że miły jest im rozgardiasz i bójka. Chętnie się z innymi wadzą, a zabijanie znaczy dla nich nie więcej niż poobiednia przekąska. Do moralnych autorytetów także im daleko – Portos wiecznie robi słodkie oczy do dam i bezwstydnie wykorzystuje naiwność majętnej prokuratorowej, Aramis postrzegany chce być jako uduchowiony świętoszek, tymczasem nie stroni od na wskroś ziemskich rozkoszy w ramionach ukochanej damy, d'Artagnan od fazy nieprzytomnego zakochania w Konstancji Bonacieux przechodzi niepostrzeżenie do gorącej namiętności względem Milady, po drodze zatrzymując się litościwie w pokoiku jej służki Ketty, by w końcu przypomnieć sobie, że to piękna Konstancja jest miłością jego życia. Najkorzystniej w tym świetle wypada Atos, dużą zasługę ma tu jednak fakt, że już w przeszłości odebrał swą nauczkę. Przez to zresztą okazuje się najbardziej nieubłagany i bezlitosny względem Milady w chwili jej sądu. A sama Milady? Czytając o jej poczynianiach, rozmyślałam o innych literackich „wysłanniczkach piekieł”, o Carmen z opowiadania Prospera Mérimée, o Kate z Na wschód od Edenu Steinbecka, ale lady de Winter, przynajmniej na chwilę obecną, wydaje mi się najgorsza. Istny potwór. 

Nie chcę jednak wyjść na babcię-moralizatorkę (choć nie wiem, czy i tak już na nią nie wyszłam – Czechom wyrzucam ich luźne obyczaje, z niesmakiem komentuję miłosne podboje Kossakówien i ich papy...). W roli wzorców dla młodzieży muszkieterowie co prawda raczej się nie sprawdzają, ale te słabości, ta interesowność, kochliwość, skłonność do bitki i do kielicha dodają im tylko kolorków, czynią ich bardziej prawdziwymi, ciekawszymi, zabawniejszymi. Bo kogo by nie znudziły wzniosłe opowieści o mdłych, kryształowych charakterach?


***
A. Dumas, Trzej muszkieterowie, wyd. Iskry, Warszawa 1975.

8 komentarzy:

  1. Przyznam się szczerze, że Wilka czytałam baaardzo długo. Pierwsze 30 stron w lutym, następnie książka odleżała sporo czasu na półce. Kolejne podejście- kolejne 30 stron i ponownie okres rekonwalescencji. Dopiero 3 dni temu wzięłam się w garść i zaczęłam czytać od początku, pochłonęła mnie bez reszty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesteś cudowna ze swoimi wątpliwościami, nawet jeśli moralizujesz, to nadal świetnie piszesz ;) Rozwiałaś moje złudzenia co do bohaterów, postrzegałam ich właśnie tak, jak piszesz, pewnie zg na wszystkie ekranizacje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kornwalio kochana, dziękuję :) a z tym postrzeganiem - tak mi się właśnie wydawało, że nie tylko ja miałam takie wyobrażenia na temat muszkieterów. Warto było tę książkę przeczytać choćby właśnie po to, by się przekonać, jak było u źródła.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dumas może nie tyle nauczył, co zaciekawił,nauczył zwracać uwagę na historię, szukać źródeł opowieści.
    Spotkanie muszkieterów i pojedynek jest niezapomniany.Zawadiackość, przyjaźń, gorycz - to nie lukrowany szczęśliwy obraz, bo wady są tuż obok zalet.
    Czytałam na koloniach, wielokrotnie oglądałam film. Po prostu lubię historię opowiedzianą przez Dumasa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nutto, masz rację, wydaje mi się zresztą, że i stwierdzenie Micheleta było trochę "z przymrużeniem oka", bo trudno byłoby się nauczyć prawdziwej, rzetelnej historii z książek Dumasa biorąc pod uwagę jego nonszalanckie podejście do historycznych faktów :) Bez dwóch zdań jednak skłania do szperania i zgłębiania. Zapoznanie d'Artagnana z muszkieterami, sposób, w jaki ten zawadiaka natychmiast podpadł kolejno wszystkim trzem - rzeczywiście, rewelacja. A ekranizacji nie oglądałam - podobnie zresztą jak jakiegokolwiek filmu z muszkieterami związanego, nie mam pojęcia, jak się uchowałam, muszę to nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Owszem, do ideałów im daleko. Ale i tak ciężko nie lubić tych czterech przecież, prawda? Wady dodają im tylko uroku i powabu, czyniąc szlachetnych bohaterów bardziej ziemskimi niejako :) Aczkolwiek też mnie miłostki d'Artagnana zawsze irytowały, Portos opojem był i cóż, wydaje mi się, że świetnie jego postać odegrał Olivier Platt w filmie z 1993 :) Na pewno zawsze najbardziej lubiłam Atosa, zwłaszcza, że ta jego "ciemna" przeszłość związana była z innymi wadami, niż te wytykane pozostałym.
    Powieść czytałam wiele razy, była jedna z ulubionych, gdym młodszą była, teraz nadal sympatia pałam, choć filmy mi się nieco przejadły - w moim mniemaniu nikt jeszcze nie oddał tak jak powinien charakterów, istoty wszystkich bohaterów (choć blisko był wspomniany juz Platt, zastanawiam sie także na Sheenem w roli Aramisa)

    OdpowiedzUsuń
  7. Owszem, czynią ich bardziej ziemskimi i na pewno też dzięki tym wadom jest zabawniej :) A czy nie jeszcze większym opojem był Atos? W końcu to on zabarykadował się w piwnicy u pewnego karczmarza i wypił niemal całe wino :) O filmach podyskutujemy jak obejrzę (choć nie wiem kiedy to będzie bo obecnie, jaka sama wiesz, czasu nie ma - marny nasz biomedyczny los).

    OdpowiedzUsuń
  8. obejrzycie film pt;diango przewija sie watek jeden za wszystkich wszyscy za jednego

    OdpowiedzUsuń