sobota, 7 grudnia 2013

Łupina orzecha na wzburzonej rzece – „Anioł Esmeralda”, Don DeLillo

Anioł Esmeralda, zbiór dziewięciu opowiadań Dona DeLillo napisanych w różnych etapach jego życia, to opowieść o groźnym i nieprzyjaznym świecie, świecie na wzór wzburzonej rzeki, po której w łódeczkach z łupin orzecha dryfują bezbronni ludzie. Czasem zbliżają się do siebie, łupiny postukują jedna o drugą z nadzieją, i właśnie te krótkie chwile łączności, te „ludzkie momenty”, są tu najważniejsze.

Ludzkie momenty, czyli co? Okruchy codzienności na stacji kosmicznej nad pogrążoną w III wojnie światowej planetą Ziemią (Ludzkie momenty w czasie trzeciej wojny światowej). Miłościwe kłamstwa, jakimi biegacz chroni roztrzęsioną kobietę – świadka porwania małego chłopca (Biegacz). Poczucie bezpieczeństwa, jakie daje żyjącej w strachu przed trzęsieniem ziemi kobiecie jej przewidywalny przyjaciel, „angielski chłopiec” (Akrobatka z kości słoniowej), i jakie poszukującej spokoju Flory daje jej były już mąż, ogarnięty szaleństwem o pozorach racjonalnego planu Leo (Zamorzona). Człowieczeństwo jaśnieje w nowojorskiej dzielnicy slumsów, na ścianie odrapanej kamienicy ozdobionej anielskim graffiti upamiętniającym zabite lub zmarłe wskutek głodu i nędzy dzieci (Anioł Esmeralda). I czyni bliższym napotkanego na ulicy człowieka, każe dopisywać jego historię, wypełniać treścią pustą kukłę, jaką stanowi dla większości przypadkowych przechodniów (Północ u Dostojewskiego).

To one pozwalają przeżyć, przetrwać długi i niebezpieczny rejs w wątłej łódeczce. Bo świat nie ma nic innego do zaoferowania. Oddzieleni od niego kosmicznym dystansem bohaterowie Ludzkich momentów w czasie trzeciej wojny światowej zadają sobie pytanie „Kto chciałby tam żyć?”.
Popatrz na miasta z ich roziskrzonymi światłami pełzającymi we wszystkich kierunkach. Spróbuj wyobrazić sobie zbrodnie i przemoc. Spójrz na smugę dymu wiszącą nisko nad ziemią. Jaki ma wpływ na zaburzenia w oddychaniu? To wariactwo. (…) Popatrz na skupiska ludzkie na wybrzeżach wystawionych na działanie przypływów i odpływów. Co może być bardziej przerażającego od fal pływowych? Ale oni tam żyją, zostają tam. Dokąd mieliby pójść?
Więzień z opowiadania Sierp i młot stojąc na kładce i patrząc na mknące pod jego stopami auta zastanawia się natomiast, jak to możliwe że wszystko jakoś się trzyma, że samochody nie zjeżdżają ze swych pasów i nie zderzają się co minutę, że wszystko bezmyślnie lecz intuicyjnie mknie przed siebie prosto jak strzała. Że rzeka, mimo że burzliwa, nie wychodzi nigdy poza swe koryto.

Można poddać się prądowi, uciec w bezpieczny banał, zamknąć oczy i dać się omamić nowoczesnym technologiom stwarzającym pozory sensu. A można, mimo poczucia bezsilności, szukać dróg ucieczki. I to właśnie robią niektórzy z bohaterów DeLillo. Dla jednych jest nią, paradoksalnie, więzienie – odseparowana przestrzeń, pozbawiona oczekiwań i obowiązków dnia codziennego. Dla innych – ciemne sale kinowe, w których zamykają się na całe dnie, wybierając oswojoną, filmową wersję rzeczywistości. 
Mieli nagie twarze, nagie dusze i może dlatego się tu znaleźli, żeby czuć się bezpiecznie. Świat był tam, wyżej, w ramie, na ekranie, zmontowany i poprawiony, i ciasno związany, a oni byli tu, gdzie przynależeli, w wyizolowanej ciemności, będąc, kim byli, bezpieczni.
Don DeLillo
Student z opowiadania Północ u Dostojewskiego i jego przyjaciel Todd ucieczkę znajdują zaś w filozoficznym roztrząsaniu pozbawionych znaczenia drobnostek, budowaniu fikcyjnej historii spotykanego na ulicy starszego mężczyzny w anoraku (a może parce). Wkrótce zresztą staruszek urasta do rangi symbolu i staje się źródłem wielkiego sporu między przyjaciółmi. Bo czy lepiej skonfrontować fantazję z rzeczywistością czy raczej żyć wiecznie prawdą urojoną, tworzyć swój własny, wymyślony świat?

Jeszcze inna droga (a może nie inna, może to po prostu kolejny wariant tej jednej, jedynej?) to doszukiwanie się rzeczy nadprzyrodzonych i świętych, które pomogą rozwiać własne wątpliwości. Jednym z takich cudów jest właśnie anioł Esmeralda, wizerunek zamordowanej dziewczynki ukazujący się trochę groteskowo w rogu bilbordu reklamującego sok pomarańczowy.

Wszystkie te prawdy jednak DeLillo obudowuje zagadkami, zasnuwa mgłą tajemnicy. Zwłaszcza relacje damsko-męskie, cała ta chemia między dwójką osób przeciwnej płci, zdaje się czymś nieuchwytnym dla czytelnika. Mam wręcz wrażenie, że chwilami rzeczywistość przechodzi tu płynnie w fantazję, jakby jedna osoba była nie do końca ujarzmionym wytworem wyobraźni tej drugiej (Baader-Meinhof).

Rozwiązywanie tych literackich zagadek jest jednak sporą frajdą, a forma opowiadania tę frajdę jeszcze potęguje. Można bowiem szukać podobnych motywów między historiami, głowić się nad kluczem, porównywać sytuacje i sposoby w jakie poszczególni bohaterowie sobie z nimi radzą, a także śledzić jak zmieniał się sposób pisania i postrzegania rzeczywistości przez autora na przestrzeni lat. Dzięki temu wszystkiemu mogę śmiało napisać, że moje pierwsze spotkanie z prozą Dona DeLillo było czystą przyjemnością.

***
Za książkę dziękuję Oficynie Wydawniczej Noir Sur Blanc.

*** 
Cytaty: D. DeLillo, Anioł Esmeralda, wyd. Noir Sur Blanc, Warszawa 2013.

Ilustracje:
[1] oneshotonepic / Foter.com / CC BY-NC-SA
[2] Wikimedia Commons
[3] http://www.noir.pl/

4 komentarze:

  1. Świetna recenzja. Do DeLillo przymierzam się już od dłuższego czasu, teraz mnie trochę zmobilizowałaś :) Ciągle nie jest mi po drodze, ale chyba zarezerwuję wreszcie jakąś jego książkę w bibliotece i już nie będę mogła szukać wymówek :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Ze mną podobnie - też się przymierzałam, przymierzałam, aż szczęśliwie dostałam propozycję od wydawnictwa i wreszcie miałam okazję zasmakować. Ale znam to o czym piszesz, są nazwiska na które trafiam na każdym kroku i wiem, że powinnam wreszcie poznać, przeczytać, jeśli chcę na poważnie rozmawiać o literaturze... Ale zawsze znajdzie się coś bardziej pilnego, coś bardziej pod ręką. A w bibliotece wylatuje z głowy, poza tym ostatnio do bibliotek nie zaglądam, bo już zupełnie brak mi czasu.

      Usuń
    2. Bo za dużo tego wszystkiego "do przeczytania"!
      Za to w bibliotece jestem co tydzień, bo z synkiem na zajęcia tam jeździmy :)

      Usuń