Wielka Rocznica już za nami. Były spotkania, były premiery, były pokazy, świętowałam z innymi pasjonatami i świętowałam z rodziną, bo tak ważne wydarzenie nie mogło przejść bez echa. Na pamiątkę mam trzy wspaniałe książkowe zdobycze, w tym jedną zupełnie nieoczekiwaną i od dawna upragnioną. Ale o tym za chwilę.

Na premierze obecny był autor książki oraz jej tłumacz, Jakub Pacześniak. Tomáš Mazal, który przez wiele lat był przyjacielem Hrabala, uraczył nas kilkoma ciekawymi historiami na temat pisarza. Mówił między innymi o jego sławnej już niechęci do wszelkich ceremonii, opisywał „strój galowy” Hrabala (sweterek, który ukryć miał wygryzione przez mole dziury w koszuli, oraz krawat przyozdobiony wizerunkiem lwa, przywodzącym na myśl czeski herb – w rzeczywistości krawat ten był po prostu prezentem od firmy Peugeot) oraz sztuczki, których ten próbował, żeby wymigać się od wyjazdów. Jakie? Na trzy miesiące przed planowanym wyjazdem oświadczał, że nie ma paszportu (który na szczęście bezpiecznie znajdował się w kieszeni Tomáša Mazala), później upijał się do nieprzytomności, aż wreszcie na dzień przed dzwonił do Mazala, pytał go, czy też się wybiera i oświadczał, że ostatecznie będzie mu towarzyszył – zupełnie, jakby nie był honorowym gościem, a zwykłym chłopcem od noszenia bagaży. Zdjęcia z tego spotkania możecie obejrzeć tutaj.
Dzień później w teatrze Barakah miał miejsce multimedialny pokaz Via Hrabal przygotowany przez Václava Špale i Tomáša Mazala – ilustrowana zdjęciami i krótkimi filmami opowieść o życiu Bohumila Hrabala. Piękna rzecz! Muszę przyznać, że mały Hrabal wtulony w drzwi, płaczący ze strachu że obiektyw aparatu go zastrzeli, wyciska łzy z oczu. Na koniec twórcy prezentacji zafundowali nam mały bonus – pokazali filmik, na którym Hrabal zdziera sobie gardło w gospodzie wyśpiewując sprośną piosenkę. Ponoć widzowie w Paryżu byli nim zniesmaczeni, ale pan Mazal wyraził nadzieję, że w Polsce ten materiał zostanie odebrany w inny sposób. I wydaje mi się, że tak się stało – dla mnie w każdym razie był to niesamowicie sympatyczny widok, Hrabal z krwi i kości. Zdjęcia z tego wieczoru tutaj.
Przy okazji pokazu Václav Špale i Tomáš Mazal przywieźli z Czech kilka egzemplarzy książki Via Hrabal. Kniha vzpomínek, która stała się oczywiście moją kolejną zdobyczą i pamiątką. Na temat Hrabala wypowiadają się w niej jego przyjaciele oraz ci, w których życiu jego osoba i twórczość odegrały szczególną rolę. Na pierwszej stronie natomiast podziękowanie składa Hrabalowi pilzneński browar – za hołd, który pisarz w swych dziełach złożył czeskiemu piwu :)
Przeglądając tę knihę vzpomínek jeszcze w pierwszy wieczór profesor Baluch zaczął mówić o albumie Pamiętam jedynie dni słoneczne wydanym 16 lat temu z okazji wystawy „Pamiętam jedynie dni słoneczne. Bohumil Hrabal w fotografii”. Profesor mówił, że wszyscy powinniśmy być wdzięczni właścicielowi wydawnictwa Czuły Barbarzyńca Tomaszowi Brzozowskiemu za wydanie tej książki, ponieważ jest to najpiękniejsza chyba publikacja na temat Hrabala, jaka ukazała się w Polsce. A ja słuchałam i wręcz się skręcałam, ponieważ polowałam na ten praktycznie już nieosiągalny album od dobrych kilku lat. Jakiś tydzień później zdarzył się cud – trafiłam na Allegro na człowieka, który był w posiadaniu Dni słonecznych i zgodził się mi je sprzedać! Już mam, przeczytałam, recenzja wkrótce, i muszę powiedzieć, że jest to najpiękniejszy prezent z okazji 100. urodzin Hrabala, jaki mógł mi się przytrafić.
![]() |
Skarb nr 1... |
...
![]() |
...oraz Skarb nr 2 i Skarb nr 3! |
***
Kochani, jeszcze małe ogłoszenie. Oficyna Literacka Noir Sur Blanc zaprasza na swoją nową stronę Zbrodnia w Oficynie poświęconą kryminałom. Na pierwszym planie – opowieści z ciepłego Południa jako alternatywa dla tak modnych dziś, ale tchnących chłodem kryminałów skandynawskich. Zapraszam!
Kończę życząc Wam...
Kończę życząc Wam...
Wesołych, Rodzinnych i Książkowych Świąt Wielkanocnych!
To piękne, gdy marzenia się spełniają. Też uwielbiam spacery śladami literackich bohaterów:) Uroczych Świąt:)
OdpowiedzUsuńMimo że w wielu przypadkach magia z tych miejsc już wyparowała, wiele się zmieniło, mimo wszystko lubię je odwiedzać i wyobrażać sobie, jak było kiedyś... Dziękuję Książkowcu, Tobie też życzę spokoju, radości, uśmiechu w te Święta :) Trzymaj się ciepło!
UsuńTom jest skarbnicą takich historyjek. Swoją drogą napisał bardzo dobrą biografię Hrabala, w Polsce w końcu niewydaną (były plany, a potem wyszła biografia od Kaczorowskiego).
OdpowiedzUsuńwrzucilabys fotę ze spisu tresci tej Literatury na świecie? :)
Tak, o tej biografii też wspomniał na spotkaniu. Szkoda, że u nas się w końcu nie pojawiła, muszę ją jakoś zdobyć w wersji czeskiej. Ta Kaczorowskiego mi się podobała tak sobie.
UsuńNie mam dostępu do porządnego aparatu, ale proszę bardzo, oto spis:
Bohumil Hrabal, Notatnik snów, przeł. Józef Waczków
Bohumil Hrabal, Strzelcy malowani, przeł. Józef Waczków
Bohumil Hrabal, Dom, który orzeźwiał się błyskawicą, przeł. Józef Waczków
Bohumil Hrabal, Słynna legenda Wantochowa, przeł. Józef Waczków
Bohumil Hrabal, Adagio lamentoso, przeł. Józef Waczków
Józef Waczków, Niepoprawny romantyk
Bohumil Hrabal, Vita nuova, przeł. Piotr Godlewski
Ivan Blatný, Wiersze, przeł. Zbigniew Machej
[Anonim], Abdykacja, przeł. Aleksander Kaczorowski
Bohumil Hrabal, Czuły barbarzyńca, przeł. Aleksander Kaczorowski
Egon Bondy, [Czechosłowacja to mały kraj], przeł. Aleksander Kaczorowski
Egon Bondy, Wędrówka przez Czechy naszych ojców, przeł. Aleksander Kaczorowski
Jiří Kolář, Wiersze, przeł. Leszek Engelking
Leszek Engelking, Słowo i milczenie Jiřego Kolářa
Vlastimil Třešňák, Edyp na rogu, przeł. Aleksander Kaczorowski
Aleksander Kaczorowski, To, co najistotniejsze o Vlastimilu Třešňáku
Jan Skácel, Wiersze, przeł. Zbigniew Machej, Leszek Engelking
Zbigniew Machej, Blatný według Engelkinga
Aleksander Kaczorowski, No to zabili nam Dobrego Wojaka...
Zbigniew Machej, Tłumacz w szczurzym gnieździe
Wacław Sadkowski, Własnym głosem (pryzmaty)
Aleksander Sołżenicyn, Nie wygłoszone przemówienie, przeł. Jerzy Pomianowski (dokumenty)
Petr Poslední, Wariacje Hrabala
Krystyna Rodowska, Co słychać w Hiszpanii?
Pozdrawiam!:)
ha, fajne, przekłady Waczkowa. Waczków był trochę tlumaczem wariatem, w sensie tłumaczył absolutnie wszystko co mu wpadło ręce. jego przekladatelsky spadek podobno zajmuje kilkanaście nieposegregowanych kartonów, które leżą w miezkaniu pewnego innego tłumacza - i są tam jakieś nigdzie niewydane tłuamczenia, zaczęte i porzucone..
Usuńta biografia Kaczora, trochę może nie powinnam mówić, ale trochę jest 'zżyną' z Mazala. nie czytałam, ale tak słyszalam od ludzi co mieli w rękach obie.
i wow, i Cesta Ceskem nasich otcu wyszła po polsku:) w ogole jak patrzę na ten spis treści, na tłumaczy właściwie - to sami świetni, chociaż np Kaczorowski wtedy jeszcze zupełnie zaczynający, Engelking i jego tlumaczenia Kolarza....
..zeby mi się jeszcze chciało tłumaczyc:)
No popatrz, nie wiedziałam, że Waczków był takim tłumaczem-szaleńcem :) Ale to pięknie, człowiek z pasją...
UsuńZbiorek rzeczywiście zacny! Chciałabym już się do niego dorwać, ale pewnie przyjdzie mi poczekać z tym do wakacji.
A czemu Ci się nie chce tłumaczyć?:) I jeszcze: co tłumaczyłaś, jak jeszcze Ci się chciało?
Zazdroszczę Ci trochę tej fascynacji, trochę bardzo :) w cudowny sposób opisujesz swojego Mistrza. Gratuluję zdobytych perełek i również składam życzenia świąteczne. Cudowności!
OdpowiedzUsuńDziękuję! :) To taka fascynacja, jaka chyba zdarza się tylko raz. Mam nadzieję, że i Ty znajdziesz swojego Mistrza!
UsuńAle pyszności! Naia, jak pączek w maśle, tak Ci wszystkiego dostatek. :)
OdpowiedzUsuńCieszę się bardzo, głównie Twoją radością, bo zaraźliwa. Tak ładnie dopełnia to świętowanie jubileuszu. Muszą być publikacje, spotkania, anegdoty, wspominki... I musi być ktoś (do entej potęgi), kto tego łaknie. Wtedy wszystko ma swój sens.
Pozdrawiam świątecznie:)
O tak Tamaryszku, tak się czuję, jak pączek w maśle. Nakarmiłam i ciało, i ducha :) Fajnie, że zarażam radością, bo radość to rzeczywiście ogromna. Było pięknie! Oczywiście spotkań, anegdot, wspominek mi i tak mało, ale to taki głód, którego nasycić nie sposób :) Też pozdrawiam, niestety już poświątecznie...
Usuńsuper tutaj u Ciebie :)
OdpowiedzUsuńNaia, cieszę się razem z Tobą z tych Twoich skarbów ;) Byłam na spotkaniu z panem Kaczorowskim w ramach wspomnień o Hrabalu i jeszcze bardziej pragnę przeczytać jakąś dobrą biografię Twojego Mistrza... niekoniecznie tę Kaczorowskiego. Doczytałam, że polecacie inną, ale ja po czesku nie dam rady, więc chyba nie mam wyboru. Pozdrawiam serdecznie i gratuluję tych wszystkich prezentów, jakie Ci się akurat z okazji rocznicy trafiły ;)
OdpowiedzUsuńVi, miło mi, bo radość dzielona zawsze jest większa :) Jest jeszcze jedna biografia Hrabala wydana po polsku, Moniki Zgustovej. Ale sądząc po tym, co pisze o niej sam Kaczorowski: http://wyborcza.pl/1,75517,108392.html może to nie być najlepszy wybór. Poza tym z tego co wiem ciężko ją teraz gdzieś dostać. Jeśli więc nie czujesz się na siłach, żeby czytać po czesku, zostaje Ci „Gra w życie”. Przynajmniej do czasu aż ktoś pokusi się o tłumaczenie albo sam napisze kolejną biografię :) Pozdrowienia i uściski!
UsuńCześć Ania,
OdpowiedzUsuńnie miałem okazji "zżynać z Mazala", bo moja biografia Hrabala wyszła PRZED jego książką, co łatwo sprawdzić: http://wyborcza.pl/1,75517,2078795.html
Wykorzystałem natomiast fragmenty jego szkicu o dzieciństwie Hrabala z "Pamiętam jedynie dni słoneczne", wyraźnie zaznaczając cytaty (co też łatwo sprawdzić).
Pozdrawiam
Alek
Witam! Dziękuję za wizytę, za komentarz i za sprostowanie. Może więc tamte opinie to nieporozumienie. Tak czy siak należą się Panu wyrazy uznania - wiem o osobach, które od „Gry w życie” swoją przygodę z Hrabalem zaczynały i u których wywołała zdrową reakcję „Chcę więcej!”, więc swą chlubną funkcję spełniła :) Również pozdrawiam.
UsuńTaaa, PRZED... ale o tym, że miałeś dostęp do maszynopisu Mazala (wersja elektroniczna) ani słowa. Nieładnie, Alek, nieładnie!
UsuńNaiu droga, nic a nic nie ubliżasz prezentowi. Radość to dla mnie wielka, że mogłam Ci umilić urodziny Twojego mistrza :)
OdpowiedzUsuń