czwartek, 23 listopada 2017

Literacka przystawka – Tokarczuk, Hustvedt, Tučková

Na zdjęciu jeszcze lato i pierwsze opadłe liście – to pokazuje, jak długo brnęłam przez książkę Siri Hustvedt.
W ciągu ostatnich kilku tygodni moje zasoby wolnego czasu skurczyły się drastycznie, są jednak takie zajęcia, nazwijmy to, nadobowiązkowe, których mimo to nie chcę zaniedbywać – choćby wymagało to ode mnie organizacyjnych akrobacji i wstawania o piątej rano (co teraz, w listopadzie, szczególnie boli!). Jednym z takich zajęć są Literackie Skarby. Piszę więc. Ale z konieczności tymczasowo trochę mniej obszernie, trochę mniej wnikliwie.

I dziś proponuję Wam taką właśnie przystawkę, polsko-amerykańsko-czeską. Trzy panie, trzy bardzo różne książki, choć łączy je to, że żadna z nich mnie specjalnie nie porwała. I po cichu przyznam się, że potraktowałam je skrótowo nie tylko dlatego, że czasu brak, ale i dlatego, że w zasadzie nie mam za wiele o nich do powiedzenia.

Olga Tokarczuk – Prowadź swój pług przez kości umarłych

Często i chętnie wyznaję, że Olga Tokarczuk to moja ulubiona polska pisarka – i jedna z ulubionych pisarek w ogóle. Jej wnikliwe, badawcze, a zarazem bardzo liryczne spojrzenie na rzeczywistość, zdolność do przenoszenia w zupełnie inny świat, niesamowity dar opowiadania – to wszystko budzi mój niekłamany zachwyt.

Ta książka jednak – czytana już po raz drugi, tym razem z okazji premiery Pokotu Agnieszki Holland – zupełnie do mnie nie trafia. Nie potrafię zrozumieć intencji autorki. Wnioskując z jej wypowiedzi w wywiadach i na spotkaniach autorskich, zakładam, że podeszła do tematu bardzo serio i pisała Prowadź swój pług… trochę z poczuciem misji. Chciała ruszyć sumienie, wzbudzić dyskusję. Tylko dlaczego w takim razie bojująca z myśliwymi Janina Duszejko jest tak bardzo komiczna i karykaturalna? Czemu porównuje rzeźnie do obozów koncentracyjnych? Czemu krzyczy histerycznie „Chcę zmienić prawo!”, „Zgłoszę morderstwo!”? To przerysowanie sprawia, że naprawdę trudno się jej misją na poważnie przejąć. Sama w sobie to świetna literacka kreacja, ale czy może poruszyć czyjeś sumienie? Nie sądzę.

O. Tokarczuk, Prowadź swój pług przez kości umarłych, wyd. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009.

Siri Hustvedt – Oczarowanie Lily Dahl

Jedyna książka, którą udało mi się przeczytać w ramach Conrad Challenge, czyli akcji wspólnego czytania książek gości Festiwalu Conrada. A i tak brnęłam przez nią ze dwa miesiące. Nie chodzi o to, że czytało się źle – nie, skąd! Po prostu sporo rzeczy się w tej powieści dzieje, rzeczy dziwnych, rzeczy tajemniczych, ale i w tym wypadku nie do końca potrafię stwierdzić, o co chodziło autorce i co chciała powiedzieć. Zakończenie niestety nie rozwiało moich wątpliwości. Po kilku tygodniach od lektury zostały mi już tylko jakieś strzępki: małe miasteczko, kelnerka w barze, romans z przyjezdnym malarzem, Szekspir, lunatyczka, znalezione w garażu buty, tajemnice z przeszłości, lokalny szaleniec… Może tryb czytania, zrywami, z długimi przerwami, nie sprzyjał tej lekturze, może trzeba po prostu siąść spokojnie na czterech literach i ją przeczytać. Może powieści Siri nie da się czytać na pół gwizdka, bo zbyt wiele wtedy umyka.

Nie zamierzam się jednak do autorki zniechęcać – zbyt dobre wrażenie zrobiła na mnie na tegorocznym Conradzie. W ramach festiwalu miałam też okazję obejrzeć film Claude’a Millera Pokój wróżek, którego scenariusz powstał na kanwie innej powieści Hustvedt, Na oślep. I zaintrygował mocno. Spróbuję więc z tym Na oślep.

S. Hustvedt, Oczarowanie Lily Dahl, przeł. Magdalena Słysz, wyd. Noir Sur Blanc, Warszawa 2000.

Kateřina Tučková – Vyhnání Gerty Schnirch

Powieść, która w zasadzie otworzyła autorce Bogiń z Žítkovej drzwi do literackiej kariery w Czechach. Głośno było o tej książce między innymi ze względu na kontrowersyjny temat – autorka opisuje brnieński Marsz Śmierci, czyli wypędzenie czeskich Niemców w 1945 roku z Brna, oraz skutki tych wydarzeń, które odczuwali oni do końca życia.

Temat jest oczywiście bardzo ważny, warto o nim pisać i mówić, zwłaszcza że tragedia Niemców sudeckich przez długie lata komunizmu pozostawała całkowicie przemilczana. Mam jednak zastrzeżenia do samej powieści. Kreacje bohaterów to nie jest najmocniejsza strona pisarstwa Tučkovej, jej postaci drugoplanowe są bardzo czarno-białe, co widać choćby na przykładzie ojca tytułowej Gerty Schnirch – nie wystarczyło, że jest nazistą, musi być do tego seksualnym zwyrodnialcem, by czytelnik nie miał wątpliwości, że to postać negatywna. Jeśli chodzi o psychologię, pewne epizody z życia Gerty również niespecjalnie przekonują, a do tego pod koniec książki dynamika opowieści mocno siada. Za to autorka, jak to ona, funduje czytelnikowi sporo danych i cała warstwa historyczna jest przygotowana bardzo rzetelnie. Czyli po prostu rzecz w stylu Bogiń, i ogólnie w stylu Tučkovej – wielbiciele i wielbicielki opowieści o uzdrowicielkach z Białych Karpat nie powinni być zawiedzeni. A ptaszki ćwierkają, że może niedługo wyjść polski przekład.

Przy okazji polecam bardzo ten obszerny artykuł o powieści. Tylko uwaga na spoilery :) 

K. Tučková, Vyhnání Gerty Schnirch, wyd. Host, Brno 2009.

13 komentarzy:

  1. Mnie się Pług bardzo podobał, ale też znam osoby, które wspominają tę powieść z ironicznym uśmieszkiem.
    Duszejko trudno traktować poważnie choćby dlatego, że głosi niepopularne tezy. Ale rozumiem ją - tak może reagować ktoś, kto jest nieco odklejony od rzeczywistości, a na dodatek ekstremalnie przejęty losem zwierząt.
    W moim odczuciu ta powieść nie jest napisana "ze śmiertelną powagą".;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, spotkałam się już z podobną odpowiedzią na moje zarzuty, i faktycznie, jeśli spojrzeć na tę książkę jako na pisaną z przymrużeniem oka, wszystko to ma sens. Sama przeczytałam ją po raz pierwszy kilka lat temu z podobnym podejściem, i choć nie urzekła mnie tak, jak reszta twórczości Tokarczuk, to jednak całkiem mi się podobała. Problem polega na tym, że później słucham autorki na spotkaniach autorskich i w wywiadach i brzmi tak, jakby jednak wszystko to pisała na serio. I jest jakiś dysonans :). Bo Duszejko sama w sobie, w oderwaniu od jakichś idei, jako postać literacka jest naprawdę fantastyczna. Może czasem lepiej nie słuchać autora, tylko pozwolić jego twórczości mówić samej za siebie ;).

      Usuń
  2. Ja "Prowadź swój pług..." ostatecznie nie przeczytałam i wciąż po tę książkę nie mam ochoty sięgać. To była powieść, która przerwała moją passę uwielbienia do Tokarczuk. Pamiętam, poszłam na spotkanie z autorką w siedzibę Literackiego z okazji premiery i nagle coś się we mnie załamało - to już nie moja autorka. Coś poszło nie tak. Na szczęście po paru latach wróciła z "Księgami jakubowymi".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, miałam podobne odczucie. Przeczytałam, podobało mi się tak sobie, ale właśnie zasłyszane później wypowiedzi autorki na temat tej książki wywołały u mnie poczucie, że się z nią rozmijam. „Ksiąg Jakubowych” do dziś nie przeczytałam, ale nie z powodu jakiegoś urazu, tylko raczej z braku czasu i odpowiednio silnej motywacji, a to jednak niezła cegła jest. Ale rozumiem, że w „Księgach” powraca trochę ta Olga Tokarczuk od „Biegunów” i „Prawieku”? :)

      Usuń
    2. Jak najbardziej i dlatego zachęcam, żebyś kiedyś się zmotywowała i przeszła przez tę cegłę, bo warto :)

      Usuń
    3. Stanie się to kiedyś na pewno! A dziś otrzymałam dodatkową motywację w postaci takiego obrazka – pani w tramwaju zaraz obok mnie w skupieniu czytała biblioteczne „Księgi”, i już dobiegała do końca! Wszechświat dba, żebym przypadkiem o tej książce nie zapomniała :).

      Usuń
  3. Nie wiem czy to książki na mój klimat, ale od Olgi Tokarczuk jeszcze nic nie czytałam, także to chyba czas najwyższy, aby to nadrobić!
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem tak, trzeba, to jednak jedna z lepszych i ważniejszych współczesnych polskich pisarek. A czyta się ją cudownie!

      Usuń
  4. Czy może Pani zdradzić coś na temat polskiego tłumaczenia książki Tučkovej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem, czy mogę... A dwa, że sama niewiele wiem, na ile to w sferze planów i przymiarek, na ile już w sferze działań. W każdym razie jeden wydawca w prywatnej rozmowie zdradził, że chyba wyda ;).

      Usuń
    2. Już jest w oficjalnych zapowiedziach, więc już mogę zdradzić w każdym razie, kto ;): http://wydawnictwoafera.pl/zapowiedzi.html

      Usuń
  5. Dla mnie pług to literacki żart. Niestety film podniósł go do rangi manifestu i wtedy wszystko się rypło 🙄

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, tak samo go na początku odbierałam! A teraz już nie wiem, film i te wszystkie poważne rozmowy mi mocno namieszały w głowie. I pozostaję skonfundowana ;).

      Usuń