Gruziński los, kobiecy los – „Ósme życie”, Nino Haratischwili [recenzja]

Ósme życie to wędrówka przez historię XX wieku z bolesnej perspektywy kobiety. Kobiety, która czekała, aż jej mąż wróci ze służby wojskowej lub wojny do domu, kobiety będącej wbrew jej woli obiektem pożądania, kobiety, której bezceremonialnie odbierano to, co najcenniejsze. „O nas zawsze decydują mężczyźni. Co to za życie?” – mówi jedna z bohaterek.

Ta kobiecość ma tu niezliczone twarze. Odważnej Stazji, która w czasach rewolucji bolszewickiej wyruszyła sama z gruzińskiej prowincji na poszukiwanie męża-wojskowego do Piotrogrodu. Jej pięknej siostry Kristine, która za swoją urodę musiała zapłacić wysoką cenę – zostać kochanką zbrodniarza, jednego z najpotężniejszych ludzi w Związku Radzieckim. Artystki Sopio, która zesłaniem do łagru zapłaciła z kolei za to, że nie chciała się przystosować do brutalnych zasad panujących w komunistycznym kraju. Pianistki Idy, która za miłością wywędrowała aż do Leningradu, by cierpieć później głód i samotność w trakcie blokady miasta. Malarki Fred, której całą rodzinę odebrał holokaust, a sama przeżyła tylko dlatego, że została kochanką esesmana. Utalentowanej Gruzinki Gulo, której gwałt i ciąża pokrzyżowały plany studiów matematycznych i poświęcenia się astronomii. Młodziutkiej Kitty, która przeszła piekło tortur, bo jej ukochany poświęcił wierność Wodzowi za marzenia o Wiedniu, i pokornej pielęgniarki Mariam, która zmuszona została do asystowania w tych torturach. Ale i twarz Ałły, bestii w kobiecej skórze, femme fatale i wysokiej urzędniczki NKWD, odpowiedzialnej za te tortury.

Dziesiątki opowieści o kobietach, dla których historia była bezlitosna, które czekały, cierpiały, w milczeniu znosiły gwałty i upokorzenia. Które wchodziły w życie radośnie i z głową pełną marzeń, miały swoje chwile szczęścia i wolności, ale rzeczywistość szybko podcinała im skrzydła. Historia, która od wieków się powtarza.

To też historia z perspektywy Gruzji, tego pięknego kraju, który wydał na świat Stalina i Berię. Ojczyzny autorki, o której ta pisze gorzko, wyrzucając jej brak ambicji, oportunizm, wypieranie własnych ran i błędów, pustą wesołość: „Bądź radosna i pogodna, bo to cechy Gruzinów: w tym słonecznym kraju nie lubi się ponuraków. (…) Nigdy nie zdradzaj męża, a jeśli mąż cię zdradzi, wybacz mu, bo przecież jest mężczyzną. Żyj przede wszystkim dla innych. Bo inni tak czy inaczej zawsze wiedzą lepiej, co dla ciebie dobre”. Ale jest to dla niej i kraj, z którym łączy ją nierozerwalna więź: „Mimo wieloletniej walki o ten kraj i z tym krajem nie zdołałam go zastąpić żadnym innym, wyrzucić go z siebie niczym złego ducha, który mną zawładnął”.

Choć narratorka snuje swoją historię na prawie 600 stronach, książkę pochłania się błyskawicznie, niecierpliwie czekając na dalsze losy tej dotkniętej tyloma nieszczęściami rodziny. Równie niecierpliwie czekam teraz na lekturę na drugiego tomu Ósmego życia, w którym, mam nadzieję, usłyszę wreszcie od narratorki jej własną historię.

***
Cytaty: N. Haratishwili, Ósme życie (dla Brilki), przeł. (z niemieckiego) U. Poprawska, wyd. Otwarte, Kraków 2016.

Komentarze

  1. Od dawna mam ogromną ochotę na tę książkę, tylko wiecznie czasu brakuje. Przypomniałaś mi o niej, więc znowu nabrałam na nią ochoty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobnie, mnie przypomniała z kolei czytelniczka bloga, następnego dnia miałam akurat wolny kwadrans w pobliżu biblioteki i tak spontanicznie wyszło. :)

      Usuń

Publikowanie komentarza