Holokaust, tragikomedia i jazz – „Gorzki świat”, Josef Škvorecký [recenzja w prasie]


Ten rok przyniósł sporo czeskich książek z wątkami żydowskimi w tle – ledwie kilka dni temu swoją premierę miały Piękne zielone oczy Arnošta Lustiga i utrzymany w bardziej pogodnym tonie zbiór bajek dla dorosłych Na ratunek Tałesowicz naczelnego rabina Pragi Karola Sidona. Żydzi i holokaust pojawiają się także w wydanym kilka miesięcy temu Gorzkim świecie Josefa Škvoreckiego. Ale nie tylko, bo zbiór opowiadań Škvoreckiego to opowieść o całym XX wieku – o tym gorzkim świecie okupowanej przez nazistów, a potem komunistów Europy Środkowej. 

O zbiorze Josefa Škvoreckiego piszę w najnowszym, wrześniowym numerze „Nowych Książek”. Tłumacz Andrzej S. Jagodziński zgrupował opowiadania czeskiego autora w trzy części – Siedmioramienny świecznik, Pieśń zapomnianych lat i Eine kleine Jazzmuzik. Pierwsza to historie o czeskich Żydach oraz ich smutnym znikaniu w okresie przed wojną i w jej trakcie. Druga w sposób trochę przygnębiający, a trochę groteskowy opisuje rzeczywistość komunistycznej Czechosłowacji, od samego przewrotu w lutym 1948 roku. Trzecia poświęcona jest największej po literaturze pasji Škvoreckiego – jazzowi. 

Zabawnie, groteskowo i smutno 

W kolejnych częściach i utworach perspektywa się zmienia. Choć większość opowiadań pisana była już w latach 80., kiedy to autor wracał we wspomnieniach do swojego dzieciństwa i młodości, o wydarzeniach lat 30., 40. czy 50. opowiada tak, jak je wówczas widział. Dlatego mały narrator dziwi się, dlaczego nie może już chodzić na lekcje niemieckiego do swojego żydowskiego korepetytora Katza i dlaczego doktor Strass, który kiedyś uratował mu życie, zostaje zmuszony do wyjazdu wraz z innymi Żydami do Terezina, a w dalszych utworach jako młody chłopak uświadamia sobie, że „przeciwżydłactwo” przestało być hecą. Dalej jest tylko gorzej, bo przecież czas szykan przeradza się w czas mordowania. 

Dalej do głosu dochodzi znany już z Tchórzy typ bohatera, który w historycznej zawierusze zwycięskiego lutego upatruje szansę na poderwanie ponętnej koleżanki. Dalej otrzymujemy obraz życia w państwie komunistycznym i różne postawy względem systemu, zapewne wzorowane na prawdziwych historiach i ludziach, których autor znał. Škvorecký pokazuje system zdominowany przez kombinatorów, który wydobywa z ludzi tylko to, co najgorsze, a nawet z nagrody potrafi uczynić karę (jak w historii biednego Josef Vořecha, który marzy o pracy w polu, ale z powodu swego chłopskiego pochodzenia zostaje skierowany na studia z budowy maszyn i okrutnie się męczy). 

Jak to w czeskiej literaturze bywa, jest zabawnie, jest groteskowo, i jest bardzo smutno. Kondensacją komunistycznych absurdów jest opowiadanie Zwyczajny tydzień Květoslava Prska, które bawi do łez, dopóki nie przypomnimy sobie, że to prawdziwy – być może trochę tylko przejaskrawiony – obraz życia w poprzednim ustroju. 

Reżimowy blues 

Ostatnia część to miłosne wyznanie autora do jazzu, który w ustrojach totalitarnych był również sferą wolności. Škvorecký opisuje zaciekłą – i, znów, groteskową – walkę, jaką z jazzem toczyli najpierw naziści, a potem komuniści. Paradoksalnie sprawiali tym samym, że rósł w siłę, bo przecież ucisk i szara reżimowa rzeczywistość też były znakomitą pożywką dla jazzu i bluesa. Być może nawet lepszą niż miłosne zawody. 

Zderzenie tragedii i śmiechu to coś, co zapada w pamięć po lekturze tego zbioru chyba najbardziej. Nie bez powodu mottem do Świadków lutowej nocy jest cytat Artura Schopenhauera: „Życie… to właściwie zawsze wyłącznie tragedia, lecz w szczegółach ma charakter komedii…”. 

Recenzję w „Nowych Książkach” kończę tak: Gorzki świat zachwyca obrazowością opisu, humorem, dystansem. Bawi, a zarazem przeraża i wzrusza. Wzruszenie to nabiera jednak gorzkiego posmaku po tym cytacie autora: „Taki jest ten świat (…), oparty na obojętności. Wzrusza nas tylko literatura. Głupia, sentymentalna opowiastka wyciska łzy z oczu, gdy jest wydrukowana, natomiast rzeczywistość, to, co dzieje się tu i teraz, nigdy nie potrafi nas wzruszyć”. Miejmy nadzieję, że jednak się mylił. 

***
J. Škvorecký, Gorzki świat, przeł. A. S. Jagodziński, J. Stachowski, wyd. Czarne, Wołowiec 2020.

Komentarze

  1. Myślę, że spodoba mi się ten zbiór opowiadań. Bardzo mnie cieszy, że są one uporządkowane w przemyślany sposób, że łączą się ze sobą, umożliwiając spojrzenie z szerszej perspektywy na zjawiska, które były ważne dla pisarza w toku jego życia. Ostatnia część "Eine Kleine Jazzmuzik"(genialny tytuł!) przypomina mi jedyną przeczytaną przeze mnie powieść Skvorecky'ego "Scherzo capriccioso", która była dużym dla mnie wyzwaniem, ale jednocześnie przyniosła wielką satysfakcję. Pisarz ujawnił tam swoją fascynację jazzem, naprawdę zaraźliwą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to uporządkowanie to świetny pomysł, ciekawy tym bardziej, że nie decydowała wcale data powstania – część utworów powstała jeszcze w latach 50. i 60., a część już w 80. – ale właśnie okresy w historii, do których pisarz się odnosi.

      A „Scherzo capriccioso” to moim zdaniem jedna z trudniejszych książek Škvoreckiego, więc nie dziwię się, że była dla Ciebie wyzwaniem. Jeśli chcesz spróbować jego prozy w wersji lżejszej i bardziej przystępnej, to polecam albo ten zbiór opowiadań, albo wspomnianych „Tchórzy”, albo np. „Batalion czołgów”. :)

      Usuń
  2. Przyniosłam ten tom z biblioteki, ale jakoś bałam się za niego zabrać... Po Twojej recenzji widzę, że to będzie coś, co mi się naprawdę spodoba i że bać się nie należy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie należy. :) Książka jest świetna, czytaj śmiało!

      Usuń

Publikowanie komentarza