Rok uciekania w książki – podsumowanie 2020


Podobnie jak większość z Was, drodzy Czytelnicy, rok 2020 zamknęłam z mieszaniną ulgi i niepokoju – z tą różnicą, że w moim roku 2020 to wcale nie pandemia była źródłem trosk. To był niestety rok, w którym spełniają się złe sny, rzeczy pewne jak skała okazują się kruche i sprawdza się wyświechtane powiedzenie: zdrowie jest najważniejsze. Ale ponieważ sny miewam też dobre, wierzę, że 2021 będzie dla odmiany rokiem spełnienia tych dobrych. I myśląc o ostatnich dwunastu miesiącach, próbuję skupić się na tym, co było dobre. 

Bo były przecież rzeczy dobre. 

Z pogranicza życia blogowego i prywatnego choćby takie: 
  • na początku marca, w ostatnich dniach przed zamknięciem granic, ruszyłam raz jeszcze w podróż po Czechach śladami Hrabala, zahaczając też o Liberec i spełniając jedno z moich czeskich marzeń – stanęłam na szczycie góry Ještěd, gdzie mieścił się Grandhotel z powieści Jaroslava Rudiša,
  • również w marcu zaliczyłam (razem z Łukaszem Grzesiczakiem) debiut w internetowym „Przekroju” – wywiad ze słowackim poetą Ivanem Štrpką, gwiazdą Festiwalu Miłosza,
  • w maju założyłam konto na Patronite i przekonałam się, że ludzi, którzy są gotowi wesprzeć mnie i moje blogowanie – czy to finansowo, czy dobrym słowem – jest więcej, niż się spodziewałam,
  • w lipcu wzięłam udział – jako jedna z prowadzących – w cyklu „Polsko-czeskie rozmówki na granicy”, podczas którego przeprowadziłam cztery krótkie rozmowy on-line w parach polsko-czeskich, m.in. z udziałem Petry Soukupovej, Jáchyma Topola, Ivany Myškovej i Pawła Sołtysa,
  • na początku września w moim życiu pojawił się 5-letni schroniskowy kundelek Lary i wprowadził w nie tyle radości, uśmiechu i słońca, ile tylko się dało! Przy okazji zachęcam Was do adopcji zwierząt – nic nie ratuje nastroju lepiej niż przytulenie się do psiaka i kilka mokrych buziaków w nos, a te ze schronisk bardzo, bardzo nas potrzebują i na nas czekają, 
  • we wrześniu także po wielu trudnościach udało mi się wreszcie coś, co chciałam zrobić od dawna – dostałam się na studia doktoranckie; w ramach nich będę badała literaturę czeską wydawaną w Polsce, do tego pod okiem dwóch wspaniałych promotorów, jednego z Czech, drugiego z Polski, 
  • w grudniu świętowałam dziesiąte urodziny Skarbów – piękne, mimo wszystko, zwieńczenie niewesołego roku! 
Lary. Jedna z najlepszych rzeczy, jaka mi się w tym roku przytrafiła!

I jeszcze trochę z życia Skarbów...

W tym roku rozkręciłam się też, jeśli chodzi o wywiady. Na Skarbach ukazały się cztery dłuższe rozmowy – z Jaroslavem Rudišem, Petrem Stančíkiem, Anną Cimą i tłumaczem Andrzejem S. Jagodzińskim. Mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości wywiadów będzie u mnie coraz więcej. Rozmową z Andrzejem Jagodzińskim zapoczątkowałam też nowy skarbowy cykl – Okiem Tłumacza. Chcę, by o nowych książkach opowiadali w nim ich najuważniejsi czytelnicy, czyli właśnie tłumacze. 

Rozmawiałam zresztą nie tylko u siebie. Oprócz wspomnianego Štrpki w „Przekroju”, na łamach „Czasu Literatury” ukazała się moja rozmowa z Bianką Bellovą

Do tego skarbowym patronatem medialnym objęłam aż dwanaście tytułów, w tym osiem czeskich. Materiały o większości z nich znajdziecie już na blogu, o pozostałych – pojawią się lada dzień. Nowe patronaty pojawiają się też regularnie w poświęconej im zakładce na blogu

Tegoroczne patronaty prawie wszystkie. Brakuje tylko Dendrytów Kalli Papadaki i Babć Petra Šabacha.

Co czytałam? 

Ponieważ od smutków lubię uciekać w książki, a czasu na czytanie też było w tym roku nieco więcej, moja tegoroczna lista przeczytanych tytułów jest odrobinę dłuższa niż zeszłoroczna. Znalazło się na niej 38 pozycji, z czego trzy przeczytane po czesku. Tradycyjnie odrobina geografii: 

Literatura czeska - 23
Literatura polska - 4
Literatura rosyjska - 2
Literatura norweska - 2
Literatura słowacka - 1
Literatura niemiecka/gruzińska [bo gdzie wrzucić Nino Haratischwili?] - 1
Literatura grecka - 1
Literatura słoweńska - 1
Literatura portugalska - 1
Literatura amerykańska - 1
Literatura hiszpańska – 1 

Jak widać więc, z roku na rok czeskich książek na mojej liście jest coraz więcej. To oczywiście cieszy, bo zależy mi, by poznać literaturę naszych południowych sąsiadów jak najlepiej, ale nie zamierzam też stać się zupełnie monotematyczna – więc moja lista lektur na pewno nigdy nie będzie w 100% czeska. 

Najlepsze książki roku 

Nie zawsze spośród przeczytanych w danym roku książek wyłania mi się jeden faworyt, w tym jednak zdecydowanie tak było – niekwestionowaną Najlepszą Książką Roku jest dla mnie Mapa Anny Marka Šindelki. Uwielbiam, po prostu uwielbiam opowiadania Šindelki! Wielka Trójca minionego roku wygląda natomiast tak: 


Pierwsze miejsce zajął więc mężczyzna, ale pozostałe dwa stopnie na podium należą tym razem (inaczej niż w zeszłym roku) do kobiet – i opowieści bardzo kobiecych. Wady snu zachwyciły mnie humorem i niebanalnym podejściem do literackich ikon – Virginii Woolf i Sylvii Plath. Dorośli natomiast – szczerością, autentycznością, mocą tej kobiecej narracji. 

Przyznałam też kilka wyróżnień – i tutaj jest już bardzo różnorodnie: 


1. Praga Noir, antologia – choć nie wszystkie opowiadania są równie dobre, jak to w podobnych zbiorach bywa, i nie wszystkie są też noir, całość jest bardzo klimatyczna i świetnie się czyta,
2. Żywopłoty, Maria Karpińska – debiut, który sprawnie wchodzi do głowy bohatera, a zarazem czytelnika; te postaci i historie mam w pamięci do dziś,
3. Osobisty przewodnik po Pradze, Mariusz Szczygieł – nawet nie za Pragę, raczej za kolejne czeskie opowieści, od których nie sposób się oderwać,
4. Dendryty, Kallia Papadaki – za smutek emigranta i metaforę płatka śniegu,
5. Cud, Josef Škvorecký – za literacką analizę Praskiej Wiosny i tłumaczkę Boženę Pokorną krzyczącą do radzieckich żołnierzy „pięknym językiem Lermontowa” Iditie domoj, russkije faszisty! 

Plany? 

W zakończeniu mojego podsumowania zeszłorocznego planowałam wiele aktywności związanych z polsko-czeskimi targami książki w Pradze i Warszawie, ale – być może tknięta przeczuciem – na koniec dodałam: „Kto wie, gdzie wszyscy będziemy za pół roku?”. Ten rok pokazał nam wszystkim, że nie warto za bardzo wybiegać myślami do przodu. Niczego więc nie planuję, zamierzam jedynie, jak przez ostatnie dziesięć lat, nadal czytać i opowiadać Wam o ciekawych książkach. Wam też życzę zaczytanego roku 2021!


Fotografie:
[1] Pexels / pixabay.com
[2], [3] zdjęcia własne
[4] Pexels / pixabay.com
Okładki książek pochodzą od wydawców.

Komentarze

  1. Mapę Anny bym Ci na podium zostawiła, ale chętnie z niego zrzucę Wady snów. Na szczęście mogę tutaj rozrabiać tylko w myślach ;).
    Życzę, by w tym roku wszelkie powody do smutków się rozwiały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czemu tylko w myślach? Rozrabiaj śmiało i tu. :) Jakoś jak przez mgłę mi się kojarzy, że na temat tych „Wad snu” wymieniłyśmy kilka słów, ale może mi się tylko tak wydaje? I bardzo, bardzo dziękuję za życzenia!

      Usuń
  2. Świetnie, że zrobiłaś takie podsumowanie - widać dokładnie ile ważnych rzeczy udało Ci się zrobić, z czego dostanie się na studia doktoranckie to na pewno wielki sukces! Kibicuję bardzo cyklowi Okiem tłumacza, bo rzeczywiście bardzo jestem ciekawa ich opinii na temat tłumaczonych dzieł, zmagań z materią słowa. Ciekawa jestem, czy tłumacz jest jeszcze w stanie, po wielu miesiącach pracy nad książką, zachować do niej stosunek taki jak zwykły czytelnik i powiedzieć np., że coś mu się w niej nie podoba...

    Też miałam wielką nadzieję na spotkanie na warszawskich targach książki i nadal taką mam... Oby ten świat nam wreszcie znormalniał! Niech zostaną same pozytywne wirusy,
    a na pewno "wirus" zaczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, z tych studiów szczególnie się cieszę, bo ciągnęła się ta sprawa już od kilku lat. Wypowiedzi tłumaczy sama jestem bardzo ciekawa. Myślę, że dużo zależy od tłumacza, ale na pewno bywają też krytyczni w stosunku do dzieł, które tłumaczą – zwłaszcza, jeśli nie sami wybierają książkę, a dostają zlecenie. :)

      Ciekawi mnie też bardzo na przykład, czy wszyscy czytają zlecone im do tłumaczenia książki jeszcze przed przyjęciem zlecenia. Wydawało mi się, że to oczywista praktyka, i potwierdziły to słowa Andrzeja Jagodzińskiego w rozmowie ze mną, ale już na przykład Wojciech Charchalis, tłumacz z hiszpańskiego i portugalskiego, z którym słuchałam ostatnio rozmowy, przyznał otwarcie, że w całości ich nie czyta – woli, jak książka zaskakuje go w trakcie przekładu. :)

      Czekam bardzo na powrót choćby do minimum normalności. Kiedyś, prędzej czy później, musi się to wszystko uspokoić. I jeszcze spotkamy się na targach!

      Usuń
  3. Ojejku, jak ja już dawno u Ciebie tutaj nie byłam. I wracam z radością. W sumie jesteś chyba jedną z pierwszych blogerek, które czytałam, gdy sama zaczynałam blogować.
    Przede wszystkim gratulacje tych 10 lat. Mam nadzieję, że blog będzie Ci sprawiał tyle radości, ile do tej pory i jeszcze bardziej otworzy Cię na różne ciekawe pomysły. W ogóle to jestem pod ogromnym wrażeniem jak mocno się rozwinęłaś- rozmówki, wywiady-super.
    Z podsumowań roku- oczywiście muszę przeczytać to, co Cię zachwyciło, choć może nie wszystko dam radę.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z radością Cię witam po przerwie! :) Cieszę się też, że widać rozwój bloga – w pewnym momencie, kiedy uświadomiłam sobie, że czytelników ubywa a czasu i sił na blogowanie mam coraz mniej, pomyślałam, że muszę wymyślić jakąś nową formułę. Dzięki wywiadom mam poczucie, że daję jednak czytelnikom coś, czego gdzie indziej nie znajdą, i widzę w tym sens. :)

      Co do książek – wiem, że trochę tego jest, ale gdybyś miała wybierać to bardzo, bardzo polecam Šindelkę! Rewelacyjne są te opowiadania.

      Usuń
  4. Rok niby taki słaby, a u Ciebie tak dużo dobrego! Cieszę się, gratuluję i serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się dobrze przyjrzeć, zawsze znajdzie się sporo dobrego. :) Grunt to odpowiednia perspektywa. Dziękuję bardzo, też pozdrawiam!

      Usuń
  5. Piękne osiągnięcia :) A co do tego złego... niech już będzie tylko lepiej! :) Dobrze, że mamy książki na smutki. Oby jednak tych ostatnich było jak najmniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) Też trzymam kciuki za to lepiej, a na razie rzeczywiście leczę smutki książkami. Trochę działa...

      Usuń
  6. Czy można prosić o trasę śladami Hrabala , może kiedyś pojedziemy?
    Pozdrawiam gorąco,
    Czapski Robert

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Robercie, jako przewodnik po śladach Hrabala w Czechach świetnie sprawdza się „Praga z Hrabalem” Tomáša Mazala. Też z niej teraz korzystałam. Ale zdaję sobie sprawę, że miejsc jest tam wiele, więc oczywiście mogę przygotować jakiś tekst o swoich ulubionych – własnej trasie śladami Hrabala. Niezły pomysł. :)

      Usuń
  7. Wspaniałe osiągnięcia i podsumowanie roku!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz