„Praga Noir”: czarny kryminał z miasta utrapienia


Kryminał noir nie jest z pewnością gatunkiem w czeskiej literaturze silnie obecnym i zakorzenionym. A szkoda, bo przecież Praga – ze swoją atmosferą i mroczną, fascynującą historią – wydaje się idealną scenerią do opowieści spod znaku noir. Przypomnijmy sobie choćby znakomity filmowy kryminał W cieniu Davida Ondříčka… Grupa autorów pod redaktorskim okiem Pavla Mandysa postanowiła wykorzystać ten potencjał. Tak powstał zbiór Praga Noir.

Czy jednak eksperyment z kryminałem noir się powiódł? Już na wstępie redaktor tomu Pavel Mandys zastrzega, że w Pradze Noir więcej jest Pragi niż noir i że większość zamieszczonych tu tekstów nie spełnia kryteriów klasycznego czarnego kryminału. „Jeżeli jednak odrzucimy ograniczenia modelu czarnych kryminałów Chandlerowskich i rozszerzymy pojęcie noir na wszystkie dzieła literackie, w których pojawiają się zbrodnie, niebezpieczeństwo, zagrożenie i różne krytyczne sytuacje życiowe, to w niniejszej książce znajdziemy czternaście właśnie takich opowiadań” – wyjaśnia we wstępie do książki.

Problem z czarnymi kryminałami w Czechach – i wszystkich krajach Europy Środkowej – polegał na tym, że za czasów komunistycznej cenzury gatunek ten nie mógł się swobodnie rozwijać. Wszystko było w nim „nie tak”: bohater był indywidualistą, nie działającym na rzecz żadnej wspólnej sprawy, za to walczącym również z własnymi demonami, zaś policja odgrywała marginalną rolę i nie zawsze pokazywana była w dobrym świetle. Dlatego też czeska tradycja kryminału noir praktycznie nie istnieje, a zaproszeni do współpracy twórcy stanęli przed sporym wyzwaniem.

Tym bardziej, że Mandys postanowił zaprosić do projektu wielu twórców, którzy na co dzień nie piszą kryminałów. Za to, jak wyjaśnia redaktor, „wykorzystują instrumentarium typowe dla tego gatunku”. W efekcie powstał zbiór ciekawy i różnorodny, bowiem autorzy tacy jak Petra Soukupová, Petr Šabach, Kateřina Tučková czy Markéta Pilátová piszą wciąż własną historię, zachowują cechy typowe dla swojej twórczości, ale tym razem jest ona osadzona w zupełnie nowym kontekście.

Porachunki, magia, przeszłość i zagrożenie

Okładka czeskiego wydania (wyd. Paseka).
Opowiadania w zbiorze podzielone zostały na cztery grupy. W pierwszej, Ostre chłopaki, znalazły się historie, które podsumowałabym hasłem „brudne interesy”. Pojawia się tu m.in. zaczerpnięty z rzeczywistości wątek upraw marihuany na obrzeżach Pragi, prowadzonych przez Wietnamczyków (Štěpán Kopřiva, Amatorzy) czy firma oferująca szybką śmierć turystom, którzy nie chcą już żyć i pragną rozstać się z życiem w najpiękniejszym mieście świata (Miloš Urban, Znikanie na moście).

Praga magiczna nawiązuje do żydowskich tradycji Pragi oraz do związanych z nią fantastycznych legend i opowieści. Ta część zbioru, w której znajdziemy opowiadania Petra Stančíka czy Chaima Cigana, jest najbardziej klimatyczna. Z kolei Cienie przeszłości to utwory nawiązujące XX-wiecznej czeskiej i praskiej historii. Tu znalazły się teksty m.in. Kateřiny Tučkovej i Markéty Pilátovej.

Ostatnią część, W niebezpieczeństwie, tworzą opowiadania, które łączy motyw poczucia zagrożenia. Na pierwszy plan wysuwają się tu problemy osobiste bohaterów i łączące ich relacje. Niewątpliwą perłą w tym gronie – i nie tylko, bo to moim zdaniem najlepszy utwór całego zbioru – jest opowiadanie Petry Soukupovej, Kolejny najgorszy dzień. Choć mało kryminalne, skupia ono w sobie to wszystko, co w prozie tej autorki najpiękniejsze. Na niecałych trzydziestu stronach Soukupová rozpisuje cichy rodzinny dramat, o którym nie sposób przestać myśleć jeszcze na długo po lekturze.

Praga magiczna, bolesna, krwiożercza

Choć nie wszystkie opowiadania równie mocno zapadają w pamięć – co jest chyba dość naturalne w przypadku każdego zbioru stworzonego przez wielu autorów – to jednak nie kojarzę żadnego, które czytałoby mi się źle. Każdy z zaproszonych do współpracy pisarzy wywiązał się z zadania solidnie, i nawet jeśli niektóre pomysły i fabuły ulatniają się po pewnym czasie z pamięci, lektura pozostawia po sobie serię mocnych obrazów: znikający ludzie na Moście Karola, ogromne plantacje marihuany na obrzeżach Pragi, wygrzebany przez psa na cmentarzu palec, ciała uśmiercone w niesamowite i wyszukane sposoby (w tym, rzecz jasna, przoduje Petr Stančík, autor pamiętnego porno-gastro-thrillera Młyn do mumii).

Zgodnie z założeniem zbiór jest jednak również pewnym portretem Pragi – jej mniej reprezentacyjnych zakątków, zaznaczonych skrupulatnie na zamieszczonej w książce mapce. Ukazuje to wszystko, co kryje się za malowniczą turystyczną fasadą – Pragę magiczną, krwiożerczą, bolesną, groźną, smutną i udręczoną. Miasto utrapienia. Miasto z żydowską dzielnicą, której plan co rusz się zmienia, bo getto jest „żywym organizmem, który zaczął tu pączkować już na długo przed założeniem Pragi”. Miasto, nad którym unosi się „dymny, smogowy ton z domieszką kanałów, wiosną jeszcze z nutą bzów”. Miasta fascynującego. I nie ma znaczenia, że to miejsce krwawych zbrodni. Czytanie tego zbioru sprawia, że tęsknię za Pragą i chcę tam znowu być.

Jeśli też tęsknicie – przeczytajcie. A jeśli nie, przeczytajcie i tak. Może to będzie dla was początek praskiej fascynacji?

***
Praga Noir, red. Pavel Mandys, przeł. Dorota Dobrew, Anna Radwan-Żbikowska, wyd. Claroscuro Publishing House, Warszawa 2019.

Komentarze

  1. Uprzejmie dziękuję. Nie powiem, brzmi zachęcająco, szczególnie ten nacisk położony na miasto. Mam nadzieję, że jest mnóstwo smakowitych detali?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie, zależy oczywiście od autora, ale te mniej znane rejony Pragi są dość ładnie zarysowane. I jest trochę lokalnych smaczków – Ondřej Neff na końcu swojego opowiadania o tajemniczych zgonach w pobliżu Pałacu Jezuickiego dodaje, że w jego podziemiach naprawdę odkryto kilkanaście lat temu resztki romańskiej rotundy i działy się tam dziwne rzeczy: „Prawdą jest, że wieczorni przechodnie czasami słyszą dziwne dźwięki dochodzące z wnętrza budynku i że Magistrat m.st. Pragi postanowił zmienić plac Malostranski w strefę wolną od samochodów na wypadek, gdyby zaistniała konieczność przeprowadzenia szybkiej akcji o bliżej nieokreślonym charakterze w odpowiedzi na działania sił również bliżej nieznanych”. :)

      Usuń
    2. Dla mnie wszystko poza okolicami Hradczan i katedry św. Wita to jest nieznana Praga, więc się ucieszę z każdego detalu. Tyle że, widzę, w ogóle jest problem z kupieniem całej tej serii, nie tylko praskiego tomu :(

      Usuń
    3. Z ciekawości sprawdziłam i kurczę faktycznie, mało gdzie można je kupić... W zasadzie tylko w sklepie wydawnictwa, ewentualnie pewnie na targach. Szkoda! A co do Pragi to polecam w takim razie przy okazji najbliższej nie-literackiej wycieczki spacer po moim ulubionym Žižkovie. :) W „Pradze Noir” też ciut o nim jest.

      Usuń
    4. Ceny u wydawcy mało przyjazne, poczekam do targów. Do Pragi, tak jak do dowolnego miejsca poza domem, dotrę, jak mnie ktoś weźmie za łeb, wsadzi do pojazdu i wywiezie :P

      Usuń
    5. Trzymam więc kciuki, by jak najszybciej wziął za łeb, wsadził do pojazdu i wywiózł :D

      Usuń
    6. Może znajdzie się ktoś odpowiednio zdeterminowany :)

      Usuń
  2. Polecam także inne książki o tematyce kryminalno-szpiegowskiej, których akcja toczy się
    w Pradze: Egon Hostovsky "Zaginiony". Bruce Chatwin "Utz".
    Umberto Eco "Cmentarz w Pradze". Wszystkie z górnej półki.
    Pozdrawiam R.B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „Zaginionego” czytałam i jest doskonały! „Cmentarz w Pradze” to z kolei moja wielka zaległość do nadrobienia, a tej trzeciej pozycji nie znałam. Dziękuję za inspiracje i również pozdrawiam. :)

      Usuń

Publikowanie komentarza