poniedziałek, 3 lutego 2014

17 lat temu w Pradze...


To jest droga filozofów, droga poetów, że nagle po prostu wie pan, że byłoby lepiej, gdyby pana nie było.

B. Hrabal, Drybling Hidegkutiego czyli rozmowy z Hrabalem - rozmawia László Szigeti, wyd. Czuły Barbarzyńca Press, Warszawa 2011.

17 lat temu wszystko się skończyło. 

Pan Hrabal przestał odkładać samobójstwo na kiedy indziej, nawet mimo tańczących dla niego w śniegu kotków, a może jednak po prostu wypadł z okna praskiego szpitala, tego nikt nie wie. Pan Huelle i jego przyjaciele zgromadzeni w pubie „U Irlandczyka” krzyczą, że to niemożliwe i domagają się dla pana Hrabala pośmiertnej Nagrody Nobla. A ja mam 9 lat, planuję zostać wielką pisarką i jeszcze nie wiem, że gdzieś tam w Pradze właśnie zginął człowiek, który będzie dla mnie tak ważny, najważniejszy.

Szykuje się jednak większa rocznica. Już niedługo, w marcu, minie okrągłe 100 lat od kiedy Bohumil Hrabal pojawił się na świecie. Nie mogłabym tego nie uczcić. Jest konkurs z tej okazji, w którym zamierzam wziąć udział, ale o tym póki co cicho sza. Mam też piękny plan – co miesiąc chociaż jedna jego książka, taka której jeszcze nie czytałam lub powtórka, wszystko jedno, byle sztachnąć się po raz kolejny hrabalowskim zachwytem. Styczniowa lektura, Dobranocki dla Cassiusa, już za mną, ale napiszę o niej już po sesji, jeszcze tylko kilka dni... 

Może ktoś chce się przyłączyć? Może to dobry moment, żeby poznać wreszcie jego twórczość lub sobie ją odświeżyć? Wejść do świata opętanego radością stryja Pepina, praskich świętych szaleńców, knajpianych opowieści i wybiegających na spotkanie kotów? Niekoniecznie co miesiąc, może być rzadziej, może być choć jedna. Bo to okazja, którą chyba warto uczcić, prawda?

10 komentarzy:

  1. ale przyznaj się, jaki konkurs? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa taki, na tłumaczenie. Wstyd mi nawet o tym pisać, bo gdzie mnie się równać z prawdziwymi tłumaczami, ale spróbować chyba zawsze można :)

      Usuń
    2. a już wiem, CzC :) swoją drogą też wymyślili, teraz to już wszystko Hrabala będzie przetłumaczone :D

      Usuń
    3. Ano, zgadłaś. Tylko nikomu nie mów! ;-)

      Usuń
  2. Ja się pisze na dużą dawkę Hrabala, raz w miesiącu może mi się nie uda, bo też próbuję rozszerzać swe czeskie pasje literackie o innych pisarzy, ale na pewno Hrabal będzie na pierwszym miejscu. Właśnie podczytuję "Listy do Kwiecieńki". Powodzenia w konkursie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, bardzo się cieszę! Będę wypatrywać Hrabala u Ciebie na blogu. Zresztą tych innych czeskich pisarzy też :) A jak Ci się póki co „Listy...” podobają?

      Usuń
    2. ach, przerwałam, bo coś innego mi w ręce wpadło, tez czeskiego :) ale podczytuję i cóż tu dużo mówić...Lubię tego gościa :)

      Usuń
    3. No to mamy coś wspólnego:)

      Usuń
  3. Ech, Naia.
    aleś to ujęła...
    Przestał odkładać na później. I Ty miałaś wtedy tylko 9 lat!
    Ja będę śledzić notki o Hrabalu. Z racji wolnego czytania (mimo ukończenia kursu na szybkie) nie mam co się nastawiać. A niewykluczone.
    Dobrze, że już po sesji.
    Pa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem sobie myślę, co by było, gdyby pożył trochę dłużej albo gdybym ja się urodziła kilka lat wcześniej. Czy odważyłabym się pojechać do Czech i z nim porozmawiać, albo chociaż do niego napisać. Ale znając życie pewnie nie. Napisać w ostateczności.

      Będzie mi miło, Tamaryszku, takie wsparcie też jest na wagę złota. Że ktoś w ogóle przeczyta, zaciekawi się, a nie że będę sobie skrobać te jubileuszowe teściki sama dla siebie ;-)

      Dobrze, że po sesji, racja! Bo już mi się z uszu dymiło :) Pozdrawiam!

      Usuń