piątek, 5 września 2014

Czekając na katharsis? – „Pełzająca wojna”, Agnieszka Korniejenko

Mężczyzna broniący barykady w trakcie ukraińskiej eurorewolucji. Fot. streetwrk.com / Foter.com / CC BY-ND 2.0
Książki w rodzaju Pełzającej wojny czytam bardzo rzadko. Na przekór niesłabnącym od wielu lat napomnieniom rodziny, że powinnam interesować się tym, co się wokół mnie dzieje, wolę uciekać w fikcję.

I prawdę mówiąc po tę pozycję pewnie też bym nie sięgnęła, gdyby nie jej autorka – dr hab. Agnieszka Korniejenko, w której zajęciach na UJ miałam przyjemność w ubiegłym semestrze uczestniczyć. Dzieje ukraińskiej sztuki XX wieku przybliżała w sposób może trochę chaotyczny, ale tak intrygujący i uroczo gawędziarski, że postanowiłam powierzyć jej odpowiedzialne zadanie – wytłumaczenia mi, o co właściwie chodzi w toczącej się u naszych wschodnich sąsiadów wojnie.

Z zadania wywiązała się świetnie – wyłożyła mi sprawę jasno, mówiąc wprost i bez ogródek, momentami przełamując poważny ton odrobiną trzeźwej ironii. W wywodzie o gospodarczych podstawach konfliktu trochę się pogubiłam, ale za to odmalowane przez autorkę obrazy rosyjskiej propagandy, przekłamania rzeczywistości, manipulowania ludźmi i informacjami są wręcz porażające. Do mainstreamowych mediów to nie dociera, to co widzimy na ekranie to tylko głośne incydenty, oficjalne przemówienia, deklaracje, pod śliczną polityczną fasadą kryje się natomiast nieprawdopodobna wręcz masa zgnilizny i smrodu. Nie do uwierzenia.

Trudno się dziwić, że Ukraina tak ciągnie do Europy. Jest tak, jak o tym pisał Ziemowit Szczerek – im bardziej na wschód, tym więcej zaślepienia, ciemności, nieszczęścia, które nie jest nawet siebie świadome. U Szczerka mieszkańcy tych terenów to ślepe larwy, coś na kształt tolkienowskich orków, u Korniejenko – ludzie-zombie, pozbawieni własnego rozumu i poczucia rzeczywistości, bo putinowska propaganda zdążyła wyprać im mózgi. To zaraza, którą Rosjanie są już przeżarci do kości i przed którą ucieka właśnie Boris Akunin, porównując swoich rodaków do pijanych, wśród których jemu, trzeźwemu, nie jest wygodnie.

Zwieńczeniem książki dr Korniejenko jest Subiektywny słowniczek eurorewolucji – niewielki zbiór słów i sformułowań, które powstały w związku z rewolucją na Ukrainie lub pod jej wpływem nabrały nowego znaczenia. Przygotowany przy silnym wsparciu dr Marii Redkvy z Katedry Ukrainistyki UJ słowniczek jest ciekawym spojrzeniem na wydarzenia polityczne pod kątem językoznawczym i dowodem na to, jak silnie na tego typu burzliwe przemiany jest w stanie reagować również język.

Pełzająca wojna to cenna lekcja, otrzeźwiająca, miejscami przerażająca, ale z pewnością bardzo ważna. Dlatego mimo interpunkcyjnych niedociągnięć i – z całym szacunkiem dla wydawnictwa – jednej z najbrzydszych okładek, jakie w życiu widziałam... polecam!

***
A. Korniejenko, Pełzająca wojna, wyd. Wydawnictwo M, Kraków 2014.

2 komentarze:

  1. To co dzieje się na Ukrainie jest przerażające, tym bardziej, że media kreują rzeczywistość i naprawdę nie wiemy co się tam naprawdę dzieje, ta niepewność też nie jest przyjemna.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo interesująca pozycja. Dzięki za rekomendację!

    OdpowiedzUsuń