piątek, 12 października 2018

Zwyrodnialec spuszczony z łańcucha – „Przedawnienie”, Jiří Březina

W ostatnim czasie w czeskiej literaturze coraz częściej powraca pewien nie dla wszystkich wygodny temat – wysiedlenia Niemców sudeckich. Często poruszają go w swoich utworach pisarze młodego pokolenia, których z tymi powojennymi wydarzeniami nic nie wiąże. Po latach milczenia rozgrzebują, przypominają, wywlekają z szaf czeskie trupy, o których mówi Radka Denemarková i z dużą dozą empatii opisują dramat ludzi nie tylko wypędzonych ze swoich domów, ale również, w wielu przypadkach, będących ofiarami okrutnych prześladowań.

Po temat ten sięga też w swoim Przedawnieniu Jiří Březina. I nie ma znaczenia, że robi to w „lekkiej” formie kryminału. Wydarzenia, które wpłynęły na losy tak wielu ludzi i które do dziś budzą bardzo silne emocje – złość, wzburzenie, poczucie niezawinionej krzywdy, a z drugiej strony wyparcie – to wręcz idealny materiał na intrygę kryminalną. A dzięki historycznemu tłu książka Březiny nie jest tylko jednym z wielu kryminałów, który po przeczytaniu odstawiamy na półkę i szybko zapominamy.

W powieści pojawiają się dwie płaszczyzny czasowe. Na pierwszej z nich, współczesnej nam, młody policjant Tomáš Volf, który po nieudanym śledztwie został oddelegowany do zajmowania się archiwami, odkopuje niewyjaśnioną sprawę z lat początku lat 90. Chodzi o zbrodnię dokonaną w przygranicznej wsi Pasečky. Kiedy Volf orientuje się, że ostatnią osobą, która sięgała do akt sprawy, jest obecny kandydat na ministra spraw wewnętrznych, Ondřej Novotný, postanawia porozmawiać z politykiem. I tak przenosimy się w czasie ponad dwadzieścia lat wstecz, do czasów, gdy Novotný jako nowicjusz w policji pomagał w rozwiązaniu wspomnianej sprawy.

Jiří Březina
Przedawnienie – ponieważ zbrodnia uległa przedawnieniu i sprawcy nic już nie grozi, jednak emocje, nawet po latach, pozostają. Tak jak gniew i żal pozostał w tych, którzy przed laty w brutalny sposób zostali wypędzeni ze swoich domów. Novotný mówi w pewnym momencie: „Myślałem o historii milczenia i kłamstw, historii wielkiej ściemy – bo tak należałoby to nazwać – która wpisana była w dzieje naszego kraju” (s. 56), a równocześnie przyznaje, że jako młody chłopak pozbycie się z kraju przedstawicieli narodu, który rozpętał wojnę, uznawał za „akt dziejowej sprawiedliwości”. Nie przyjmuje do wiadomości doniesień o znęcaniu się nad wysiedlanymi Niemcami, zbyt trudno mu to pogodzić ze swoją wizją historii: „Byłem zły sam na siebie, że nie potrafię oddzielić tych dwóch rzeczy i w desperackim pragnieniu rozgrzeszenia własnego narodu bronię ludzi, którzy na to nie zasługują” (s. 86).

Březina, ustami Novotnego, mówi również o tych kluczowych momentach, kiedy ofiary przestają być ofiarami i mają możliwość zemścić się na tych, których uważają za swoich oprawców. Problem polega na tym, że Czesi wzięli odwet głównie na tych, którzy nie ponosili bezpośredniej odpowiedzialności za wojnę – na kobietach, dzieciach i starcach pozostałych w przygranicznych wioskach. Obywatele niemieccy nie tylko zostali pozbawieni swoich domów, byli również na wszelkie możliwe sposoby upokarzani – pędzeni jak bydło, trzymani pod kluczem o głodzie, kobiety, jako „nazistowskie kurwy”, padały ofiarą gwałtów. Sytuacja, w której znaleźli się więc czescy obywatele, była testem na człowieczeństwo, którego wielu z nich nie zdało. „W każdym z nas kryje się zwyrodnialec. Pytanie, czy potrafimy utrzymać go na łańcuchu” – mówi Novotný, powtarzając trochę myśl Ladislava Fuksa o złowrogiej najniższej strunie, którą ma każdy z nas. Każdy, bez wyjątku.

Polecam. Březina świetnie łączy formę kryminału z trudną moralnie tematyką historyczną, dzięki czemu książkę czyta się szybko i lekko, ale zostaje w głowie na długo.

Przy okazji Waszej uwadze polecam też inną premierę nadchodzących miesięcy w Aferze – Wypędzenie Gerty Schnirch Kateřiny Tučkovej. W opowieści o wypędzonej Niemce autorka opisuje brnieński marsz śmierci oraz wpływ, jaki wydarzenia te miały na życie wysiedlonych obywateli, ich dzieci i wnuków. Temat to ważny, do którego z pewnością trzeba wracać.

***
J. Březina, Przedawnienie, przeł. Agata Wróbel, wyd. Afera, Wrocław 2018.

Ilustracje:
[1] zdjęcie własne,
[2] fotografia autora ze strony wydawnictwa / www.wydawnictwoafera.pl,
[3] okładka książki ze strony wydawnictwa / www.wydawnictwoafera.pl.

8 komentarzy:

  1. Bardzo dobra ksiązka. Czekam niecierpliwie na kolejne pozycje w serii Czeskie Krimi, a przede wszystkim na pierwszą powiesć Tučkovej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, bardzo dobra. A Gerta w zasadzie nie jest pierwszą powieścią Tučkovej, debiutowała wcześniej niewielką „Montespaniádą”, ale „Wypędzenie” było rzeczywiście pierwszym jej dziełem takiego kalibru i to ono przyniosło jej popularność :).

      Usuń
  2. Z tego co się orientuję, u nas na Ziemiach Odzyskanych było podobnie. Lokalna ludność, zanim ją wypędzono, często stawała się więźniami dopiero co wyzwolonych obozów, a ich strażnikami stawali się często ci, którzy je przetrwali. Można się domyślić, do czego to prowadziło. Jeden z wątków serialu "Rojst" po części do tego nawiązuje.

    Z kolei samo połączenie trudnej historii z kryminałem kojarzy mi się z "Okularnikiem" Katarzyny Bondy, gdzie w scenach retrospekcji nawiązuje ona do masakr, urządzonych przez "wyklętych pod wodzą Romualda Rajsa https://pl.wikipedia.org/wiki/Romuald_Rajs#Zbrodnie_na_ludno%C5%9Bci_cywilnej Co roku mam wątpliwą przyjemność oglądania wizerunku tego pana na plakatach zachęcających do wzięcia udziału w Hajnowskim Marszu Pamięci Żołnierzy wyklętych :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, takie sytuacje oczywiście sprzyjają różnym patologiom. Nie wszyscy są tak silni, żeby utrzymać wewnętrzną bestię na smyczy. Dlatego ważne, żeby do tych wydarzeń wracać i o tym pisać, więcej o tym myśleć, być bardziej czujnym.

      Bondy twórczości nie znam zupełnie, ale podobno warstwie faktograficznej poświęca dużo uwagi i dobrze, że sięga też po te trudne tematy. A co do plakatów – brak mi słów. Poważnie?

      Usuń
    2. https://1.bp.blogspot.com/-juSiHHoEotY/WoI_XcwjYCI/AAAAAAAADz0/Xt-OPwtKqzoDp4ZhvTbv4q0kv_ONwiqSwCLcBGAs/s1600/HAJNOWSKI%2BMARSZ%2BIII.jpg

      Usuń
    3. I ta Inka obok... Brawo.

      Usuń
  3. Swoją recenzją potwierdziłaś, że chciałabym przeczytać tę książkę. Przyciąga piękną okładką - wiele mówiąca czerwona plama na tle sielskiego krajobrazu. Śledzę to co wydaje wydawnictwo "Afera" i nowości literatury czeskiej. Cieszę się, że na rynku pojawi się nowa powieść Kateriny Tućkowej, bo jej "Boginie z Żitkovej" uważam za świetne :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niepokojąca okładka przykuwa uwagę. Polskie wydanie zdecydowanie ładniejsze niż czeskie. A jeśli śledzisz czeskie nowości, wpadnij do mnie niedługo, będzie nowe zestawienie nadchodzących czeskich premier :).

      Usuń