Praski festiwal literacki Česká vlna [Czeska Fala], w którym wzięłam udział po raz pierwszy, to doświadczenie interesujące. Organizator, czyli brneńskie wydawnictwo Host, stawia bowiem na silną koncentrację rozmów i spotkań w stosunkowo krótkim czasie.
Mój wyjazd na festiwal Česká vlna '25 był możliwy dzięki Waszemu wsparciu na Patronite – ta relacja powstała więc także dzięki Wam. Dziękuję, że mnie wspieracie.
„Zagęszczenie mocnych sytuacji” – mówiła o czytanym w trakcie jednego z wydarzeń opowiadaniu Petra Borkovca pisarka Ivana Myšková, i chciałoby się odnieść ten komentarz do całego festiwalu, który odbył się w niedzielę 23 listopada w przestrzeniach Archa+ na praskim Florencu.
W ciągu około siedmiu godzin odbyło się bowiem w dwóch salach 14 spotkań, każde z udziałem więcej niż jednego autora, co wymagało pewnej zdolności bilokacji, a rozmowy ze względu na ograniczony czas miały siłą rzeczy dość dynamiczny charakter. Po skończonym festiwalu wyszłam więc w chłodny praski wieczór nieco oszołomiona.
Ale i zainspirowana, nie zabrakło bowiem interesujących refleksji na temat pisarskiego rzemiosła oraz trudów pracy nad wydanymi właśnie po czesku dziełami. Bianca Bellová i Simona Bohatá opowiadały o tym, czym różni się dla nich pisanie opowiadań od powieści, Jan Němec i Jana Šrámková zdradzili, jak to jest pisać książkę we dwójkę, Alena Mornštajnová i Petra Dvořáková mówiły o tym, jak zmieniło się ich życie po tym, jak zostały poczytnymi autorkami. Co jeszcze? Zapraszam na krótką relację.
Bóg, choroba, seks
Mój tegoroczny festiwal Česká vlna zaczął się od spotkania z udziałem Anny Beaty Háblovej i Jakuba Stanjury. Pisarka, znana na razie polskim czytelnikom tylko z wierszy opublikowanych w antologii Sąsiadki. 10 poetek czeskich, oraz autor recenzowanej przeze mnie powieści Srpny, prezentowali swoje nowe książki – Víry [Wiry] i Medúzy [Meduzy]. Víry Háblovej są opowieścią o kobiecie, która wskutek życiowych turbulencji zaczęła żyć z prostytucji, zaś szeroko komentowane Medúzy Stanjury to, słowami Jonáša Zbořila, „body horror o chorobie jelit” – tym razem autor postanowił poruszyć w swojej prozie temat choroby Crohna. Ale nie tylko.
Obydwoje mówili o swojej literackiej potrzebie zaglądania za fasadę – skupiania się na tych aspektach życia swoich bohaterów, które mogą się wydawać trudne do zrozumienia. Chcieli również ukazać postaci, które biorą los we własne ręce (czemu przyklasnęła terapeutka Háblovej, wcześniej rozczarowana jej pisaniem z pozycji ofiary 😉) i w tym sensie naprawdę są bohaterami, we wszystkich znaczeniach tego słowa. Háblová, mówiąc o podejściu do seksualności i hipokryzji Kościoła katolickiego w tej kwestii, zaskoczyła też dość otwartym przywołaniem swoich doświadczeń z dzieciństwa z udziałem niemieckiego księdza, które trudno nazwać inaczej niż molestowaniem seksualnym.
Trudy pisania w duecie
Dla Jana Němca (znanego u nas z Historii światła) oraz Jany Šrámkovej (po polsku przed ponad dekadą wyszło jej Zaziemie) tegoroczna Česká vlna była okazją do zaprezentowania napisanej wspólnie, na dwa głosy, powieści Byt [Mieszkanie]. To dwugłos dwójki bohaterów, zamieszkujących na zmianę to samo mieszkanie w czeskim Táborze. Ciekawemu zabiegowi literackiemu towarzyszy nietypowa warstwa edytorska – książkę można czytać z dwóch stron, zaczynając albo od perspektywy Zuzany, albo od opowieści Daniela. Wybór należy do czytelnika (trochę jak w przypadku Kobolda Radki Denemarkovej).
Skąd pomysł na taki powieściowy dwugłos? Němec i Šrámková stwierdzili, że po prostu „chcieli napisać coś razem”, a że książka to medium, w przypadku którego ciężko już czymkolwiek zaskoczyć, postawili na nowe podejście do treści i formy. Przyznali jednak, że wspólna praca nad powieścią była procesem bardzo wyczerpującym emocjonalnie (towarzyszyło jej ponoć poczucie „oddychania sobie nawzajem w twarz”) i nie chcieliby tego doświadczenia powtórzyć. Chętnie natomiast zobaczyliby podobne twory innych duetów czeskich pisarek i pisarzy. 😉
Czeskie opowiadania po 1989
Wcześniej Jan Němec wystąpił na festiwalowej scenie Českiej vlny jeszcze raz – jako edytor antologii Na solar z podtytułem Najlepsze czeskie opowiadania od roku 1989. Ta publikacja to spore wydarzenie. W oparciu o ponad dwieście autorskich zbiorów opowiadań Němec wybrał trzydzieści utworów reprezentujących jego zdaniem to, co w czeskiej literaturze najlepsze. Znalazły się tu takie nazwiska jak Ajvaz, Balabán, Bellová, Dousková, Hořava, Myšková, Šindelka czy Viewegh.
Niestety załapałam się tylko na końcówkę poświęconego antologii spotkania, w którym oprócz Němca udział wzięli Ivana Myšková (znana u nas ze zbioru Białe zwierzęta są bardzo często głuche) oraz poeta, prozaik i tłumacz Petr Borkovec. Goście zaprezentowali fragmenty swoich zamieszczonych w publikacji utworów, zaś edytor opowiadał o tym, czym kierował się przy selekcji tekstów. Podkreślił, że nie miał być to reprezentatywny wybór, przeciwnie – dużą rolę odegrało to, co sam ceni w opowiadaniach. Zaznaczono przy tym, że atutem publikacji jest jej duża różnorodność (umówmy się: nazwiska takie jak Viewegh i Borkovec nieczęsto są stawiane obok siebie 😉), zaś Ivana Myšková podziękowała na koniec Janowi Němcowi za „zrehabilitowanie opowiadania”.
Kawałki, urywki, fragmenty
Opowiadaniom poświęcone było również spotkanie z dobrze znaną polskim czytelnikom Bianką Bellovą oraz nietłumaczoną jeszcze na język polski (a szkoda!) Simoną Bohatą.
U obu autorek widać było inne podejście do krótkiej formy – podczas gdy dla Bellovej każde opowiadanie to „kawałek życia”, dla którego punktem wyjścia jest przede wszystkim sytuacja, Bohatá traktuje je jako możliwość rozwijania motywów powieściowych lub „wypisywania się” z własnych doświadczeń. Nie do końca zgadzały się również w kwestii odbioru – zdaniem Bellovej czytelnik opowiadania (inaczej niż w przypadku powieści) nie ma możliwości zbudowania relacji z bohaterem; w odpowiedzi Bohatá podała przykład z własnego życia, gdy jej się to udało. 😉
Wspomnę przy okazji, że o tym, jakie są efekty tego „sytuacyjnego” podejścia Bellovej do tworzenia opowiadań, przekonać będziecie się mogli już wkrótce – za chwilkę swoją premierę w wydawnictwie Afera będzie miał pierwszy po polsku zbiór opowiadań Bellovej, zatytułowany Takie urywki (przeł. Anna Radwan-Żbikowska, Julia Różewicz).
…i wielu innych
Ciekawych wydarzeń w programie tegorocznej Českiej vlny było więcej. Wśród innych gości festiwalu – m.in. Alena Mornštajnová i Petra Dvořáková, których nikomu w Polsce nie trzeba przedstawiać. We wspólnej rozmowie mówiły o tym, jak zmieniło się ich życie, gdy zaczęły być masowo czytane i zapraszane na spotkania autorskie, także poza granicami Czech. W tym kontekście mowa była m.in. o ogromnym zainteresowaniu Dvořákovą na targach książki w Krakowie. Obie stwierdziły, że popularność jest radością, ale zarazem sporą presją.
Gwiazdami festiwalu byli także m.in. znany w Polsce ze swoich kryminałów Michal Sýkora oraz Pavel Klusák, autor świetnie przyjętej biografii Gott. Československý příběh [Gott. Czechosłowacka opowieść], który tym razem przy okazji premiery książki Ženská práce [Kobiece zajęcie] opowiadał o kobiecych legendach muzyki pop. A na koniec Českiej vlny spora grupka pisarzy i artystów (wśród nich m.in. Kateřina Tučková, Petra Klabouchová, Leoš Kyša i Jaromír 99) zaprezentowała antologię Sudety: Ztracený ráj [Sudety: Utracony raj], która też wkrótce ukaże się po polsku. 😊
Česká vlna była świetną okazją, by zapoznać się z najnowszymi pozycjami wydanymi przez Host, zaprezentowanymi przez samych autorów. I choć uważam, że dobrym krokiem byłoby rozciągnięcie festiwalu na dwa dni, tak by nie trzeba było wybierać między odbywającymi się w tym samym czasie spotkaniami, to była dobrze spędzona praska niedziela. Chętnie wrócę w przyszłym roku.
Za wejściówkę na wydarzenie serdecznie dziękuję organizatorowi – wydawnictwu Host.
Za jakość zdjęć przepraszam. 😉






Komentarze
Prześlij komentarz
Serdecznie zachęcam do komentowania. 😊 Równocześnie proszę o podpisywanie się pod komentarzem oraz zachowanie kultury. Komentarze zawierające obraźliwe treści nie będą publikowane.