piątek, 5 lutego 2016

Perwersyjna rozkosz rozbiórki i zniszczenia
– „Hrabal. Słodka apokalipsa”, Aleksander Kaczorowski

W pobliżu wyburzonego już domu przy ulicy Na Grobli, gdzie w latach 50. i 60. mieszkał Bohumil Hrabal, powstał pamiątkowy mural.

Bez fałszywej skromności – o życiu Bohumila Hrabala wiem już tyle, że ciężko mnie czymkolwiek zaskoczyć. Nie spodziewałam się więc po Słodkiej apokalipsie żadnych rewolucji, zwłaszcza że byłam nastawiona na częściową powtórkę z czytanej kilka lat temu Gry w życie tego samego autora. A jednak Aleksander Kaczorowski zgotował mi kilka niespodzianek.

Przede wszystkim – pewne powszechnie znane fakty z życia Hrabala zinterpretował w zupełnie dla mnie nowy sposób. Może to odkrywcze podejście reprezentował już w Grze – trudno mi stwierdzić, bo nie mam tej książki na własność, a prawdę mówiąc w czasie jej lektury wszystkie inne wrażenia przesłoniła mi wściekłość na autora, że odbiera mi taki obraz ukochanego pisarza, jaki sobie sama stworzyłam. Spoglądam więc na Apokalipsę świeżym, chłodnym już okiem i widzę sporo ciekawych pomysłów.

Hrabal wraz ze stryjem Pepinem, rok 1950.
Na przykład ten, że już pierwsze doświadczenia z dzieciństwa – niechęć do stryja Bohuslava i intelektualistów gromadzących się w jego willi w Obřanach – mogły później pchnąć Hrabala w kierunku „proletariatu”, ludzi niewykształconych, prostodusznych i spontanicznych, jak stryj Pepin, Haňťa (wykształcony „mimo woli”) czy zaludniający karty jego opowiadań pabitele. Albo ten, że cytowane w książce serwilistyczne artykuły publikowane przez Hrabala w „Przeglądzie Nymburskim” w latach 1938-39 mogły być wstępem do późniejszych ustępliwych wystąpień pisarza wobec władz komunistycznych.

Kaczorowski analizuje proces kształtowania się Hrabala jako artysty, wymienia ważnych dla niego pisarzy i filozofów, ale nie poprzestaje na stwierdzeniu, że wywarli na niego duży wpływ, lecz opisuje, w jaki sposób wpływ ten się objawiał – Schopenhauer wpoił mu przekonanie o boskiej roli artysty, Klíma nauczył go dystansu do rzeczywistości (wszystko jest fikcją, naprawdę istniejemy tylko my i nasze uczucia)... W końcu zaraz po wojnie, dzięki nauce i doświadczeniom, z nieco oderwanego od rzeczywistości poety zrodził się genialny prozaik – Hrabal, jakiego znamy. Przestał szukać inspiracji gdzieś w chmurach, znalazł ją obok, na swojej Libni, wśród „Cyganów, aktorów, pijaków, uprzejmych kobiet”, w czasach „łagodnej, melancholijnej apokalipsy”.

Lata 70., kiedy w swoich utworach zaczyna wracać do przeszłości, do dzieciństwa w browarze w Nymburku i do lat spędzonych w towarzystwie czułego barbarzyńcy Vladimírka oraz w pakowalni makulatury, to kolejny, nowy etap jego twórczości. To wtedy powstają Postrzyżyny, Taka piękna żałoba, Miasteczko, w którym czas się zatrzymał, Zbyt głośna samotność i Czuły barbarzyńca. Do opowiadań Hrabala wkrada się nostalgia i głęboki smutek, które są jednak źródłem tajemniczej przyjemności, jak w tym fragmencie o rozbiórce starej Libni:
Lecz ja jestem szczęśliwy, że przy tym jestem, że to widzę, że mogę stanąć w samym sercu tego pobojowiska, o które nikt nie dba, i czerpać perwersyjną rozkosz z tej chwili słodkiej apokalipsy, z zagłady starej Libni, ponieważ zawdzięczam jej wspomnienia i klucz do piękna, którym żyłem i będę żyć tak długo, aż i mnie przykryje czas, jak ten żydowski cmentarz i dach warsztatu, na którym pisałem w słońcu te swoje teksty (s. 208).

Nie podobała mi się w Słodkiej apokalipsie chaotyczność niektórych fragmentów i poszatkowany charakter opowieści – brak powiązań między kolejnymi scenkami i anegdotami, jakby autor koniecznie chciał je wszystkie przedstawić, ale nie do końca potrafił nad nimi zapanować. Ogromnie za to podoba mi się lista lektur zamieszczona na końcu. Są tu książki Hrabala (wydane po polsku) i publikacje na jego temat, a poza tym literatura ogólna, rozmowy, eseje, artykuły… Plan na najbliższe 10 lat – przeczytać wszystkie pozycje z tego zestawienia, albo przynajmniej te, do których uda mi się dotrzeć. Na pewno nie będę się nudzić!

Na koniec Kaczorowski ostatecznie rozprawia się z mitem upadku podczas karmienia gołębi. Cytuje wypowiedź profesora Dungla, ordynatora kliniki ortopedycznej Na Bulovce – dwa lata temu przyznał on, że gołębie były wersją „roboczą” (a poza tym, jego zdaniem, bardzo głupią), przyjętą przez policjantów, by szybko zamknąć całą sprawę.


Ale to już tylko oficjalne potwierdzenie. Tego co każdy, kto czytał utwory Hrabala, zarówno te ostatnie – pełne rozgoryczenia i nienawiści do świata – jak i te z lat wcześniejszych – gdzie motyw samobójstwa i upadku z piątego piętra powtarza się jak refren – i bez tych wyjaśnień wiedział. To było długie, długie życie, a pozornie niewyczerpane zapasy zachwytu skończyły się, gdy odeszła rodzina i przyjaciele. Cieszę się jednak, że dziadek Tomáš nie zastrzelił młodziutkiej matki Hrabala, gdy ta oświadczyła rodzicom, że będzie miała nieślubne dziecko, a babcia Kateřina uratowała sytuację, wołając, że zupa na stole. Bo jaki byłby świat bez niego i jego recepty na rzeczywistość? Mój na pewno zupełnie inny.

***
A. Kaczorowski, Hrabal. Słodka apokalipsa, wyd. Czarne, Wołowiec 2016.


Fotografie:
[1] Radek Bednařík / Foter.com / CC BY-NC-ND
[2],[3] Fotografie pochodzące z książki / zdjęcie własne
[4] Okładka książki ze strony wydawnictwa Czarne

12 komentarzy:

  1. Dostrzegłam już wśród nowości pozycję Kaczorowskiego, a ponieważ nie znam wcześniejszych biograficznych pozycji dotyczących Hrabala, jestem pewna, że książka tym bardziej będzie dla mnie odkrywcza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początek, jako wprowadzenie do życiorysu Hrabala, na pewno się sprawdzi. Jest jeszcze po polsku taka jego biografia autorstwa Moniki Zgustovej, ale z tego co słyszałam (sama nie czytałam) niezbyt dobra. A, i jeszcze jedna pozycja, którą Ci przy tej okazji polecę – „Praga z Hrabalem”, czyli taka sentymentalna podróż ścieżkami Hrabala, we wszystkie miejsca, z którymi był w jakiś sposób związany (wbrew polskiemu tytułowi nie tylko w Pradze), przeplatana mocno opowieściami o jego życiu. Świetna! Pisałam o niej tu: http://literackie-skarby.blogspot.com/2015/01/hrabal-wielowymiarowo.html

      Usuń
    2. Przewodnik ociekający nostalgią... Jestem bardzo ciekawa Pragi i Hrabala, ta pozycja wydaje mi się najbardziej nęcąca. Bardzo Ci dziękuję!!!

      Usuń
    3. Nie ma sprawy, polecam się na przyszłość! :)
      Będę wypatrywać u Ciebie Hrabala :)

      Usuń
    4. tu jest Hrabal

      http://pasje-fascynacje-mola-ksiazkowego.blogspot.com/2017/03/hrabal-sodka-apokalipsa-aleksander.html

      Usuń
  2. Tę książkę mam na celowniku, odkąd tylko dowiedziałem się o jej wydaniu. Hrabal to jeden z moich ulubionych pisarzy (czy też zapisywaczy, jak by wolał się określać sam zainteresowany).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mamy coś wspólnego :). Też na nią czekałam odkąd tylko się o niej dowiedziałam! A „Grę w życie” czytałeś?

      Usuń
    2. O Hrabalu jak dotąd nic większego nie czytałem, dlatego tak mnie zaciekawiła ta pozycja.

      Usuń
    3. No i w końcu zaopatrzyłem się i przeczytałem, warto dodać, że jednym tchem. Świetna lektura, ale smutna trochę. A najbardziej mnie zszokowało, że Hrabal nie był doktorem, bo ichniejszy doktor to nasz magister... No w sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale jakbym to zrobił, to rzeczywiście doszedłbym do wniosku, że doktorat jakoś do niego nie pasował.

      Usuń
    4. Cieszę się! Tak, ten „doktor praw” może brzmieć trochę myląco. Ale prawda też, że doktorat nie za bardzo pasuje do Hrabala – on zresztą nawet te studia skończył trochę bez przekonania. I za wiele czasu w zawodzie nie przepracował ;). Ciekawe, swoją drogą, jak ułożyłyby się jego losy, gdyby nie czasy, w których żył. Wydaje mi się jednak, że tak czy siak nie skończyłby jako prawnik :).

      Usuń
  3. Czytałam nie tak dawno temu "Grę w życie" (mam nawet własny egzemplarz) i cały czas się zastanawiam czy warto kupować nowego "Hrabala". Niestety nie rozwiałaś moich wątpliwości :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym kupiła. Wciąż nie wiem, na ile to czas i nastawienie zmieniły moją perspektywę, ale ta książka wydaje mi się dużo ciekawsza :).

      Usuń