Szwejk, „Babunia” i komuna. „Babcie”, Petr Šabach [zapowiedź]


Ten tekst mógł powstać dzięki Waszemu wsparciu na Patronite. Dziękuję!
Po bardzo słodko-gorzkich Pijanych bananach i Dowodzie osobistym Petr Šabach powraca z kolejną porcją zabawnych opowieści z życia w komunistycznej Czechosłowacji. W Babciach pierwsze skrzypce grają tytułowe babcie – dwie pełne wigoru starsze damy z dwóch przeciwnych stron światopoglądowej barykady.

Rozmiłowana w Szekspirze i rosyjskim balecie babcia Irena oraz pragmatyczna babcia Maria. Jedna dostaje mdłości na widok zdjęcia Lenina, druga jest zagorzałą komunistką. A pośrodku tego wszystkiego – ich ukochany wnuczek Matěj. Który zupełnym przypadkiem urodził się w tym samym roku co autor książki Petr Šabach.

W Babciach autor po raz pierwszy przedstawia obraz praktycznie całej epoki komunistycznej w Czechosłowacji, od lat 50. do aksamitnej rewolucji. Niektórzy porównują tę książką z Cudownymi latami pod psem Michala Viewegha, ale brak jej aż tak ostrego, satyrycznego tonu. Komunistyczna Czechosłowacja w wersji Šabacha jest zabawna, lekko wręcz sielska. Kiedy mu to wytykano, tłumaczył się rozbrajająco, że „po prostu bardziej przypominają mu się te śmieszne wydarzenia”.

Już tytuł podpowiada, że Šabach parodiuje jedno z najważniejszych, klasycznych już dzieł literatury czeskiej – Babunię Boženy Němcovej. I faktycznie, sceneria niby zupełnie inna, ale podobna – tyle, że w czasach Němcovej obowiązkowym językiem w Czechach nie był jeszcze rosyjski, a niemiecki. Pełną szlachetnego spokoju kobiecinę z ludu zastępują za to u Šabacha dwie dość żywiołowe, barwne, silne osobowości, z przekonaniem wykrzykujące swoje polityczne poglądy.

W całej powieści zresztą roi się od postaci, które zawzięcie manifestują swoje polityczne przekonania, i są one w tym nieco karykaturalne. Jedynym bohaterem, który siedzi cicho, jest Matěj. I chyba wyraża w ten sposób typową pragmatyczną postawę šabachowskich narratorów: z niczym się nie obnosić i mieć święty spokój. Niech walec historii przetacza się gdzieś obok. Trochę szwejkowskie, prawda? „Czeskie”, ktoś by powiedział…

Spadkobierca tradycji Szwejka powraca z nową powieścią już 29 maja. Tłumaczyła – nie mogłoby być inaczej! – Julia Różewicz. Literackie Skarby Świata Całego patronują książce.

***
Przygotowując ten tekst, korzystałam z artykułu Rafała Sielickiego Czeska zdolność śmiechu. Humorystyczny obraz totalitaryzmu w twórczości Petra Šabacha, opublikowanego w tomie Polski i czeski humor zaangażowany – dowcip, anegdota i karykatura polityczna (Cieszyn – Katowice – Brno 2013).
Zdjęcie główne: motyw z okładki polskiego wydania Babć. Projekt okładki: Jacek Szleszyński.

Komentarze

  1. Zachęciłaś mnie bardzo! Bardzo lubię książki, w których lekko i z humorem opowiada się o wielkich ideologiach i polityce, a ta mi na taką wygląda :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się! Polecam Ci w takim razie też wspomniane „Pijane banany” i „Dowód osobisty”. A z podobnych klimatów – też „Dumnego Bądźżesia” Ireny Douskovej. O „Babciach” więcej napiszę niedługo. :)

      Usuń

Publikowanie komentarza