piątek, 4 stycznia 2013

Czytelnicze wspominki 2012

2012 był dla mnie rokiem, w którym mało czytałam, dużo żyłam. Dlatego ilość przeczytanych przeze mnie książek jest katastrofalna, nawet w stosunku do poprzednich lat, za to mam dużo fajnych fotek z Finlandii (które lada chwila pokażę, opatrzone odpowiednim komentarzem), sporo nowych znajomych, kolejne studia na głowie oraz pracę. Przyszedł czas na bycie dorosłą, ale tak nie do końca, i trochę mi się ta dorosłość z czasem nieopierzonego kupra zazębiła, a między trybiki trafiły dziesiątki upojnych godzin nad książką. Ale mówi się trudno, a ja (jak co roku) mam noworoczne postanowienie, aby nie narzekać, więc do rzeczy!

Sztuk przeczytanych w tym roku jest 38. Książka książce nierówna, więc aby wyróżnić najlepsze muszę dokonać drobnego podziału na kategorie. I tak:

W kategorii Powieść:

I tu – dwie obserwacje. Wszystkie trzy książki, co uświadomiłam sobie już po sporządzeniu listy, mają pewien psychodeliczny klimat. Canetti i Cullin są wprost jak jedna wielka narkotykowa wizja, Baricco – na pozór rzeczowy, szaleństwo jednak czai się gdzieś pod skórą. Może to właśnie moja literacka bajka? Druga rzecz natomiast, to że dwie spośród mojej królewskiej trójki to książki które przeczytałam w ramach przygotowywania tekstu Mali wybrańcy na granicy światów do 8. numeru Archipelagu, powinnam więc chyba oficjalnie podziękować Chihiro za podsunięcie mi tematu, za możliwość spłodzenia tego mini-przewodnika po dziecięcych zmyśleniach i przede wszystkim za polecenie City.

W kategorii Opowiadania dwa wyróżnienia, tu królują Czesi:

Święto przebiśniegu to kolejny argument za tym, że szaleństwo w literaturze działa na mnie magnetycznie. Z tym, że to jest inne szaleństwo niż w Krainie traw czy Auto da fé, to hrabalowskie nie ma mocy niszczącej, lecz pielęgnującą, jest jak balsam na serce i zimny okład na głowę rozgorączkowaną myślami o niegodziwości ludzi i bezsensie życia. W Čapku mniej zachwytu, ale także dużo wyrozumiałości.

W kategorii Literatura popularnonaukowa – już tylko jedna, która jednak na wyróżnienie z pewnością zasługuje:

O fizyce zakulisowej. Tłumaczy, o co w tym wszystkim chodzi, ale też snuje historie odkryć i każe się zastanowić nad wagą przypadku. A skoro już o tym mowa, polecam wywiad z profesorem Michałem Hellerem, duchownym i naukowcem, zamieszczony w najnowszym numerze pisma Książki. Magazyn do Czytania. Także mowa o przypadku oraz o tym, że wcale nie kłóci się on z istnieniem Boga.

Jeśli natomiast chodzi o Poezję, przeczytałam tylko tomik Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej Pocałunki. Konkurencji więc nie ma, ale miejsce w zestawieniu też na pewno mu się należy. Doskonała poezja, leciutka jak babie lato, smutna i ciepła jak popołudniowe słońce pod koniec września.

W jakie kraje zapuszczałam się literacko w tym roku najczęściej? Oczywiście do Czech (9 książek), Polski (8 książek), USA (5 książek) i Wielkiej Brytanii (5 książek), czyli bez wielkich rewolucji. Odstępstwem od normy jest natomiast moja czytelnicza wycieczka do Skandynawii (4 książki norweskie i jedna fińska), która mnie bardzo cieszy.

W rozpoczynającym się roku 2013 prawdopodobnie znów będę dużo żyć, a na pewno dużo pracować, więc większej częstotliwości ukazywania się recenzji obiecać nie mogę. Za to moje postanowienie na nowy rok – czytać więcej książek niż rzeczy o książkach. Może w ten sposób choć trochę zaległości nadrobię.

Wszystkim Wam natomiast w 2013 życzę książek odrywających od rzeczywistości, pobudzających zmysły, stymulujących szare komórki. Niekoniecznie wielu, ale żeby były dobre.

19 komentarzy:

  1. Nadal chcę przeczytać te, które u Ciebie komentowałam - czyli Krainę traw i tę popularnonaukową. Życzę czasu na czytanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, mam nadzieję że spodobają Ci się tak jak mnie. Smak fizyki wszyscy u mnie w rodzinie chwalili, a Krainę traw chwaliła bez wyjątku ta część internetowego świata, do której dotarłam :) Za życzenia dziękuję, byłoby miło!

      Usuń
  2. Również życzę Ci podudzających zmysły książkowych zdobyczy. Cieszę się, że wyróżniłaś "Krainę traw" - to właśnie po Twojej recenzji po nią sięgnęłam, a książka mną wstrząsnęła. I to jedna z najlepszych jakie czytałam. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, "Kraina traw" ma coś w sobie, niby napisana jest prosto, bez stylistycznych wygibasów, ale to chyba ta prostota w porównaniu z niezwykłością historii robi tak wielkie wrażenie. Dziękuję, pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Kocham "Auto da fe". Cieszę się, że się tu znalazło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pierwszą czytelniczą miłość podzielamy :)

      Usuń
  4. Pamiętam Twoją recenzję "City" i wymianę zdań pod nią. I u mnie również Baricco okazał się bezkonkurencyjny w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pamiętam, miło że nie tylko ja doznałam w tym roku tego czytelniczego objawienia. Oby jak najwięcej takich, którzy będą mieli tę przyjemność! Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Życzę wielu inspirujących lektur! Nie liczy się ilość, lecz jakość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sobie to powtarzam :) Dzięki!

      Usuń
  6. "Kraina traw" brzmi na tyle interesująco, że się za nią rozejrzę. Nr 1 i 2 na liście pierwszej zupełnie mnie nie dziwi.;) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozejrzyj się :) Życzę powodzenia, bo wiem że ciężko jest obecnie tę książkę gdzieś zdobyć. Ja najpierw próbowałam w krakowskiej bibliotece wojewódzkiej - w katalogu był jeden dostępny egzemplarz, ale na miejscu okazało się, że dziwnym trafem zniknął z półki i już się nie znalazł. Ponieważ jej zakup też jest praktycznie niemożliwy, w końcu przeczytałam wersję elektroniczną. Może Ty będziesz mieć więcej szczęścia. Pozdrawiam ciepło, słonecznie, książkowo w Nowym Roku :)

      Usuń
    2. Wersję elektroniczną już mam, a i w bibliotekach książka jest dostępna. Już się cieszę.;)

      Usuń
  7. och, czekam więc na relację z podróży do Finlandii! i liczę na kolejne czytelnicze wyprawy do Czech :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też na nie liczę :) Już jestem w trakcie jednej, a kolejne dwie majaczą na horyzoncie! Niech no tylko sesja się skończy...

      Usuń
  8. Ja też mało czytałam w tym roku, a żyłam dość ostro. Kiedyś pisałam pamiętnik, ale od 3 lat nie mam na to ani chwili czasu. Czasami tego żałuję, bo świetnie się te stare pamiętniki czyta... ;)
    Pozdrawiam
    Sol/Monique

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to prawda, stare pamiętniki - lektura pierwsza klasa. Zwłaszcza uwielbiam te z pierwszych lat życia, kiedy jako kilkuletni berbeć opowiadałam o swoich codziennych przygodach. Perspektywa dziecka jest bezcenna :)

      Usuń
  9. W drugim zdaniu miałaś na myśli "katastrofalna". Wstydź się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto by pomyślał że dożyję czasów, kiedy Ty mnie będziesz poprawiał ;P

      Usuń