czwartek, 7 stycznia 2016

Rok 2015 na Literackich skarbach

Bez wstępów i przedłużania, bo i tak wyjątkowo późno w tym roku, oto krótki raport z moich dokonań czytelniczych w roku 2015.

Przeczytałam 57 książek, czyli mniej więcej tyle samo, co w roku ubiegłym. I czas pogodzić się z tym, że jest to moje naturalne tempo. I tak całkiem niezłe, jak sądzę.

Odrobina geografii

Literatura czeska – 19 pozycji
Literatura amerykańska – 14 pozycji
Literatura polska – 8 pozycji
Literatura słowacka – 8 pozycji
Literatura brytyjska – 1 pozycja
Literatura grecka – 1 pozycja
Literatura szwajcarska – 1 pozycja
Literatura białoruska – 1 pozycja
Literatura kolumbijska – 1 pozycja
Literatura rumuńska – 1 pozycja
Literatura austriacka – 1 pozycja
Literatura marokańska – 1 pozycja

Dużo czeskiej – bo wiadomo.
Dużo amerykańskiej – bo lubię.
I dużo słowackiej – bo Notatki z literatury słowackiej.

Najlepsze książki roku 2015

W zeszłym roku na pierwszy plan wysunęło się pięć książek, w tym – wyłoniła mi się bez większych wątpliwości Wielka Trójka. Są to:


Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, Swietłana Aleksijewicz
Tegoroczny Nobel, numer 1 także mojego prywatnego zestawienia. Utrzymuję, że gdyby wszyscy politycy przeczytali tę książkę – i przeczytali ze zrozumieniem – nie byłoby już więcej wojen.


Korekty, Jonathan Franzen
Za silne emocje, za otwarcie oczu, za to, że nic w tej książce nie jest oczywiste, a miażdżąca ironia sąsiaduje tu z głębokim współczuciem. Za rozmach, za powrót do tradycji XIX-wiecznych powieści, za rodzinę i jej małe dramaty. I za najbardziej przejmujący obraz starości, z jakim spotkałam się w literaturze.


Szmira, Charles Bukowski
Buk już trzeci rok z rzędu wśród Najlepszych! W tej książce oswaja się ze śmiercią, która już łypie na niego zza winkla, już się zbliża. Ubiera ją w ciało seksownej panienki i komplementuje słodko „To dopiero wyjątkowa kurwa”. A przy okazji popisowo parodiuje literackie szmiry, jakie od lat zalewają naszą piękną planetę. Pożegnanie z klasą!





Wyróżnienia

Poza tym jednak – kilka wyróżnień (i tu już robi się bardzo czesko):



A szczególne miejsce w moim sercu zajmuje Václav Hrabě, z którym zakończyłam moje studia bohemistyczne i obroniłam się na piątkę. Pracę pisałam o jego opowiadaniu Horečka, ale na Literackich skarbach znajdziecie kilka słów o jego poezji.







Rok festiwali!

Wydarzenie numer 1 to przede wszystkim piąte urodziny bloga. Dziękuję Wam raz jeszcze raz za towarzyszenie mi w tej cudownej literackiej przygodzie! A z rzeczy pozostałych:
  • W czerwcu zawitałam do Warszawy na Big Book Festival. Relacje znajdziecie tutaj, tutaj, tutaj i tutaj.
  • Lipiec to we Wrocławiu Miesiąc Spotkań Autorskich. Relacja ze spotkania z Michalem Ajvazem – tutaj.
  • W sierpniu z kolei przyszedł czas na Literacki Sopot! Czeski w tym roku, więc nie mogłam odpuścić. Relację-olbrzymkę – która spodobała się samemu Mariuszowi Szczygłowi :) – znajdziecie tutaj.
  • I wreszcie październik, czyli oczywiście Festiwal Conrada! W tym roku po raz pierwszy towarzyszyła mu Strefa Blogera, w której dyżurowałam. Relacje tutaj, tutaj i tutaj.
A drugą część reportażu wrzucam nie od czapy – w 2:42 robię za obstawę Šabacha :).

Inne warte wzmianki wydarzenia, akcje i osiągnięcia to moja pomoc przy organizacji Kursu Kreatywnego Pisania Miasta Literatury UNESCO (moi drodzy podopieczni, liczę na specjalną dedykację, kiedy już będziecie sławni! :)), nawiązanie współpracy z Polską Biblioteką w Waszyngtonie (w najnowszym biuletynie Biblioteki znalazła się moja relacja z Conrada, w kolejnym ma się ukazać moja recenzja Alicyjki Liliany Hermetz) oraz gościnne występy Literackich skarbów na stronie Podgórskiej Biblioteki Publicznej w Krakowie.

Postanowienia na rok 2016

Z postanowieniami jak jest, każdy wie. Jak zrealizowałam to zeszłoroczne o czytaniu literatury francuskiej? Nie przeczytałam w ubiegłym roku ani jednej francuskiej książki. Poezji Byrona, Baudelaire'a, Rimbauda i Apollinaire'a też nie tknęłam :). Ale w tym akurat punkcie jestem niepoprawną optymistką, a więc w tym roku postanawiam sobie:

1. Czerpać większą frajdę z czytania, bo ostatnio jakoś zmalała. Z niczym się nie spieszyć, do niczego się nie zmuszać. Czytać to co naprawdę chcę, pisać tak jak chcę. Bez nerwowej szarpaniny, cztery książki w miesiącu – tylu recenzji się spodziewajcie. Jak wyjdzie więcej, będzie radość, ale bez presji i wygórowanych oczekiwań.

2. Zapisywać cytaty. Kiedyś miałam do tego specjalny zeszyt, później zeszyt się skończył a ja spisywać przestałam, bo za dużo czasu to zajmowało. Teraz jest nowy zeszyt i cytaty znów będą.


Plany na rok 2016

Mało tego, są też plany!

1. Razem z Pyzą pogadać o książkach z wykładów Nabokova (oczywiście po ich uprzednim przeczytaniu). Jest tam Austen, Dickens, Flaubert, Stevenson, Proust, Kafka i Joyce. Cztery z siedmiu już czytałam, ale chętnie sobie odświeżę. Pyza chyba trochę nie wierzy, że ta akcja dojdzie do skutku, bo przekładam ją od miesięcy, ale teraz mam twarde postanowienie i już nawet zdobyłam swój egzemplarz Samotni!

2. Z okazji Roku Sienkiewicza będę czytać Sienkiewicza (którego zresztą bardzo lubię). Ale zamiast powrotu do Trylogii, Krzyżaków czy Quo vadis wybiorę Rodzinę Połanieckich lub Bez dogmatu. I przeczytam wreszcie biografię Sienkiewicza pióra Józefa Szublewskiego, która kurzy mi się na półce od kilku lat.

3. Niech to będzie rok literatury amerykańskiej. Zarówno klasyki (Steinbeck, Hemingway, Caldwell, Faulkner, O. Henry), jak i tej całkiem nowej (Dave Eggers, Jeffrey Eugenides, David Foster Wallace, Jonathan Safran Foer, dwa tomy Najlepszych opowiadań McSweeney's – wszystko to mam w swojej biblioteczce i czeka, czeka, czeka od tak dawna). Bo choć czytam jej sporo, wciąż mi mało!

Zdjęcie główne: ginnerobot / Foter.com / CC BY-SA. 

37 komentarzy:

  1. Ależ Pyza wierzy cały czas :). A "Bez dogmatu" w ogóle zamierzamy czytać w lutym na "Piknikach z klasyką" :D.

    Piękny rok, czytelniczo bardzo czeski ;). Ale ja właściwie chciałam pogratulować piątkowego Václava Hrabě, w ogóle nie znam jego próz, za to bardzo lubię poezje :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to miło, choć nie gniewałabym się jakby co, sama bym sobie nie wierzyła :). Ostatnio jestem mistrzem prokrastynacji, co mnie dziwi dosyć, bo przecież zawsze pierwsza się brałam za projekty na studiach i zawsze w terminie oddawałam teksty do „Archipelagu” ;). Biczyka nad głową brak czy co?

      Kurczę, na luty się nie wyrobię. Styczeń i luty zostawiam sobie na nadrabianie recenzenckich, żeby marzec, kwiecień, maj itd. mieć już wolny na te swoje i nasze literackie plany. Ale nic to, najwyżej trochę później dorzucę swoje trzy grosze!

      U mnie każdy rok jest czeski, mimo że nawet specjalnie się jakoś nie staram, i piękne to jest :). Zresztą też to pewnie znasz. A za gratulacje dziękuję. Z prozy to właściwie jest tylko ta „Horečka”, nie zdążył za wiele napisać. Ale choć krótka, aż się roi od znaczeń, symboli, jakichś mrocznych znaków, jakby zapowiedzi śmierci. Przeczytaj, jak się gdzieś natkniesz.

      Usuń
  2. Gratuluję i życzę zrealizowania tegorocznych planów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziękuję, Aniu, żeby nie zapeszyć ;). Musi się udać!

      Usuń
  3. Trzymam kciuki za Twoje postanowienia i plany :)
    A przy okazji bardzo się cieszę, że Rudiš zgarnął u Ciebie wyróżnienie, a jeszcze bardziej, że w tym roku ukaże się przekład jego powieści :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry jest. Myślę, że Ci się spodoba. W końcu szalejesz za Rudišem bardziej nawet niż ja :).

      Usuń
  4. Widzę, że zaczęłaś "Z szynką raz", więc możliwe, że Bukowski po raz czwarty pojawi się wśród Najlepszych ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! I masz rację, jest duża na to szansa, bo świetne jest! Gadki małego Chinaskiego z ojcem czytałam na poczcie i ciężko mi było powstrzymać się od śmiechu, a jak przyszedł rozdział o zezowatym Dawidzie, to się poryczałam (w pociągu, dla odmiany). Naprawdę nie wiem jak on to robi, że pisze tak do bólu prosto, a tak... porywająco. Mogłabym go czytać w nieskończoność!

      Usuń
  5. Ja przeczytałam bardzo podobną ilość, nie jest źle ;)
    Żadnej z polecanych przez Ciebie książek nie czytałam, to już gorzej -_-
    No i widzę, że nasze blogi są niemal równolatkami, zacna rocznica, gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zawsze jest bardzo czesko, więc jednak trochę niszowy literacki obszar (choć ponoć coraz więcej u nas ludzi Czechów czyta). Ale Wielką Trójkę bardzo, bardzo polecam!

      Za gratulacje dziękuję, i dla Ciebie też w takim razie wyrazy uznania :). Na życzenia z okazji blogowych urodzin trochę jeszcze wcześnie (luty, tak?), ale mimo to – wszystkiego dobrego!

      Usuń
  6. Ja przeczytałem połowę tego, ale nie poganiam się, nie cierpię czytać szybko. Szybko to biegam po wąwozie, a poza tym - slow food, slow sex, slow reading ;) Grunt to czytać - jak piszesz - bez presji, we własnym tempie.

    O "Korektach" odpisałem Ci u siebie. Wszystkiego dobrego na nowy rok. A plany zrealizujesz albo i nie - świat się od tego nie zawali :) Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowe podejście, zazdroszczę. I mam nadzieję, że w tym roku uda mi się na takie myślenie przestawić. Dzięki też za to luźniejsze spojrzenie na postanowienia – mam taką naturalną tendencję do spinania się, to chyba widać, potrzebuję więc, żeby mi ktoś czasem przypomniał, że „świat się od tego nie zawali” :). Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Bardzo fajne podsumowanie, podoba mi się szczególnie rozróżnienie geograficzne, może za rok to od Ciebie ściągnę ;) Liczba przeczytanych książek podobna do mojej, i to chyba też jest moje naturalne tempo.
    Trzymam kciuki za postanowienia i plany, wierzę w to że uda Ci się je zrealizować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ściągaj śmiało :). Trudno przyspieszyć ponad to naturalne tempo, bo w końcu jest jeszcze życie, praca, rodzina itd. Ja poza tym w tym roku zmieniam stan cywilny i jest masa zamieszania w związku z tym, więc lekko nie będzie. Ale nic na siłę :). Za kciuki dziękuję! I wirtualne uściski przesyłam!

      Usuń
  8. Czekam na reakcje na Foera. Czytałem w oryginale i przypadł mi do gustu bardzo. A Vonnegut też będzie? Ten Pan z kolei mi pozwolił obronić się ładnie i magistersko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że będzie. Vonneguta nigdy za wiele :). Jedyny z nim problem jest taki, że nie mam aktualnie żadnej jego książki u siebie na półce, ale albo się to zmieni ;), albo zorganizuję wyprawę do biblioteki. Za taką największą swoją vonnegutowską zaległość uważam „Rzeźnię numer pięć”, nie czytałam, a muszę!
      A o czym konkretnie pisałeś pracę?

      Usuń
  9. Podobają mi się Twoje postanowienia :) Bardzo rozważne i widać w nich polot i brak autonacisku. Raczej same chęci.

    A 57 porządnych książek (nie zauważyłam, byś kiedyś jakąś "nieporządną" przeczytała) to wielki sukces!

    Życzę Ci dużo odnalezionej radości czytelniczej! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, takie miały być :). Mam w sobie na razie dużo dobrej energii, zobaczymy co będzie dalej. Dziękuję, Luka, i Tobie też, czytelniczej radości i zachwytu!

      Usuń
  10. Życzę dużo świetnych lektur także w tym roku. Jak również wspaniałych wrażeń i przyjemności czytania :)

    A skoro jak widać, Pyza wierzy, to ja czekam na cykl!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! Pyza wierzy, są pierwsi kibice, musi coś z tego wyjść :). Pozdrawiam!

      Usuń
  11. O proszę! 57 to chyba magiczna liczba, bowiem w minionym roku przeczytałem dokładnie tyle samo pozycji, tyle, że u mnie dominowały literatura japońska (17) oraz włoska (10). W 2015 także poznałem "Fabrykę absolutu" i ogólnie twórczość Čapka. Bardzo mnie cieszy fakt, że "Szmira" znalazła się w zestawieniu najlepszych przeczytanych książek - to jedna z moich ulubionych powieści :)

    P.S. Czekam na wrażenia z Faulknera!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli geograficznie trochę się rozmijamy, ale też fajnie, można podpatrzeć i się zapuścić w rejony inne niż te dobrze znane :). „Szmiry” nie mogłoby tu zabraknąć, rzuciła mnie na kolana! Cieszę się, że nie tylko ja tak ją lubię :).

      A Faulknera mam u siebie jakiś zbiór opowiadań, ale najchętniej przeczytałabym „Kiedy umieram”. Może to niezbyt chwalebna motywacja, ale ciekawa jestem filmu Franco na podstawie tej powieści, a jak wiadomo „najpierw książka, potem film”. Dalej w kolejce są „Wściekłość i wrzask” (które zresztą chyba teraz właśnie Franco ekranizuje) i „Absalomie, Absalomie”.

      Usuń
    2. Ja bym zwariował, gdybym przed każdym filmem musiał przeczytać jego literacki pierwowzór. "Kiedy umieram" oglądałem, bardzo fajny film, chętnie przeczytam powieść :)

      Usuń
    3. Mnie może nie zawsze to wychodzi, ale staram się. Uważam, że to jednak jedyna słuszna kolejność :). A że jakąś filmową maniaczką nie jestem, za filmami wręcz nie przepadam, nie jest to też z mojej strony jakieś wielkie poświęcenie.

      Usuń
  12. Po raz kolejny Ci zazdroszczę zarówno wyniku jak i fantastycznych książek, które wpadły w Twoje łapki! Na "Fabrykę absolutu" już poluję, uważam że Twoje hasło powinni zapisać na okładce tej książki, to o tym że tą książkę powinno się sprzedawać jako lekarstwo na wszelki fanatyzm religijny ( bo widzisz jak zapadło mi w pamięć, że teraz chcę przeczytać!)

    Cytaty też spisuję, albo w zeszyciku, albo u siebie w każdym poście :D Ale uwielbiam!
    Ale że tylko 1 pozycja brytyjska u Ciebie w tym roku, tego nie przeboleję! Nie! Jak to możliwe? Zobaczysz, tyle fantastycznych książek opisze u siebie w tym roku, że będziesz mi tak bardzo zazdrościć, że za rok o tej porze przy haśle: literatura brytyjska będziesz mieć 100 pozycji. A co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurka, to może ja jednak w marketingu powinnam szczęścia szukać, hasła reklamowe wymyślać? ;) A poważnie: miło mi Żabko, dziękuję! :)

      Sama nie wiem jak to się stało z tą brytyjską, zawsze było jej więcej... W tym roku już do tego nie dopuszczę, choć z tą stówą to bym nie przesadzała :D. Ale pisz, pisz, z chęcią się z zazdrości poskręcam, z inspiracji skorzystam! :)

      Usuń
    2. Myślę, że jakbyś spróbowała tam szczęście to książkom by sprzedaż skoczyła i przestaliby w końcu narzekać na "statystycznego Polaka", że niby nie czyta :D

      Usuń
    3. Szczytna misja! Czyżbym znalazła swoją ścieżkę kariery? :D

      Usuń
  13. O, ja też mam plan żeby czytać więcej klasyki amerykańskiej, a co do Sienkiewicza, to nie czytałam nic i nie mogę się przekonać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakaś trauma szkolna? :) Postaram się napisać o nim tak, żeby Cię jednak przekonać! :)

      Usuń
  14. Dla mnie 57 to marzenie :)
    Gratuluję kolejnego roku!
    Za literaturą czeską ne przepadam, ale "Wojna nie ma nic z kobiety" mam w pamięci od dawna, od czasu recenzji blogowych, gdy to wydano, a "Korekty" mam na półce.
    Zainspirowałaś mnie rokiem Sienkiewicza. Może jednak wrócę do roku z... i go sobie poczytam, bo bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podrążę jeszcze trochę temat literatury czeskiej, w końcu mój ulubiony :). Czemu nie przepadasz, jeśli mogę spytać? Jakieś konkretne tytuły Cię zraziły, czy po prostu ten, jak by to nazwać, duch tej literatury Ci nie odpowiada? Tak z ciekawości pytam, nie oczywiście żebym zaraz miała zacząć usilnie przekonywać :).

      Ja też miałam przez długi czas „Wojnę” gdzieś tam z tyłu głowy, pamiętam tę falę recenzji, i pod jej wpływem kupiłam dwie książki Aleksijewicz na jakiejś promocji, ale swoje musiały odczekać. Ostatecznie na „Wojnę” przyszedł czas dopiero w tym roku, za „Czarnobylską modlitwę” powoli się zabieram.

      A ten mój rok Sienkiewicza to jest z kolei inspiracja Tobą i właśnie Twoim Rokiem z... :) Bardzo mi się podobały te Twoje cykle. Zresztą, co tu dużo mówić, całego Twojego bloga lubię i jesteś dla mnie wzorem, więc od czasu do czasu coś od Ciebie zgapiam :).

      Usuń
    2. O kurczę, aż się zarumieniłam :))) Dziękuję!
      A tak sobie właśnie patrzę, podsumowanie u Ciebie - na razie 34 komentarze i sobie myślę, wow, więc pamiętaj, że pewnie Ty sama jesteś inspiracją i wzorem dla wielu innych.
      Hm, jak już tak piszesz o tym moim pomyśle, to faktycznie postanowione, trzeba do niego wrócić.

      Odnośnie lit. czeskiej. Czytałam Hrabala, Pociągi rzecz jasna i po prostu to nie moja poetyka, nie czuję się swobodnie w takiej absurdalnej, umownie lekkiej atmosferze. I taki stosunek mam też do ich kina. Pozornie zabawne, miękkie, swobodne historie, a jakoś po nich byłam zdołowana, jakby mnie coś zimnego oblało i musiałam się otrząsnąć. Naprawdę tego nie rozumiem, ale jak myślę o ich kulturze, to mnie jakoś tak wzdraga na pierwszą myśl ;) A Czechy mam zwiedzone, baaaardzo mi się podobały, a Pragę uważam za najpiękniejsze miasto świata!

      Usuń
    3. To ja dziękuję! Jeśli jest tak jak piszesz, to urocze, taki łańcuszek inspiracji! Ty zainspirowałaś mnie, ja kogoś innego, i tak dalej :).

      Masz rację z tym że u nich jest tak smutno, nawet mimo że wesoło. Najsilniej poczułam to chyba oglądając „Pali się, moja panno” Formana. W życiu nie widziałam czegoś tak zabawnego i tak depresyjnego zarazem. Ale na mnie to akurat nie działa tak jak na Ciebie, ja ten wstrząs lubię :).

      Praga jest faktycznie przepiękna i tak pełna niezwykłych miejsc, że trzeba by było chyba spędzić tam bite dwa tygodnie, żeby wszystko zobaczyć. Nie było mi to niestety jak do tej pory dane :). A co jeszcze zwiedziłaś w Czechach? Dotarłaś też na Morawy?

      Usuń
    4. O tak, Praga wymaga czasu. Byłam tam 3 dni i aż żal było wyjeżdżać. Na Morawach zdaje się nie byłam, zwiedziłam raczej zachodnie Czechy i to więcej takich mniejszych miejscowości, w których był jakiś zamek albo obóz w czasie II wojny światowej. Był to bowiem obóz szumnie nazwany naukowym ;)

      Usuń
  15. Przeczytałam sobie jeszcze komentarz Szczygła :) Brawo :) Niby nic, a człowiek się cieszy. Pamiętam jak mi się wpisał jeden tłumacz, pisał, że przekaże autorowi, to było przemiłe! A tu sam autor Cię pochwalił i to taki, który dość często gości na w naszych recenzjach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On akurat jest bardzo internetowy, lubi czytać, co się o nim pisze, i często się też ujawnia :). Ale rzeczywiście, bardzo to miłe!

      Usuń