niedziela, 21 października 2018

Czeskie skarby pod specjalnym nadzorem (5): Na listopadowe i grudniowe wieczory

Tej jesieni lista czeskich nowości jest dosyć skromna. Część wyczekiwanych tytułów wciąż się tworzy i trzeba będzie na nie zaczekać do przyszłego roku, ale i w najbliższych tygodniach mamy na horyzoncie kilka ciekawych premier. I to takich, które poprawią nam nastrój w długie listopadowe wieczory.

Niedawno ukazały się:


Jezioro – Bianca Bellová
(przeł. Anna Radwan-Żbikowska, wyd. Afera) 
PATRONAT

Obsypana nagrodami (Literacka Nagroda Unii Europejskiej, Magnesia Litera, Česká kniha) opowieść o losach Namiego, chłopca z fikcyjnej wioski Boros położonej nad tytułowym jeziorem, którego pierwowzorem było Jezioro Aralskie. Surowa, momentami brutalna wręcz proza, o której napiszę więcej w recenzji. Książka ukazała się pod moim patronatem.


Pepiki – Mariusz Surosz
(wyd. Czarne)

Nie czeskie, ale o Czechach. Drugie wydanie kultowych już Pepików, wzbogacone o sześć nowych tekstów. Książka o postaciach czeskiej polityki, kultury, sportu – tych znanych, ale głównie o tych znanych mniej – która jak żadna inna burzy stereotypy o naszych południowych sąsiadach.

Czechy. Instrukcja obsług– Jiří Gruša
(przeł. Andrzej S. Jagodziński, wyd. Międzynarodowe Centrum Kultury)

Niby przewodnik, ale nie do końca – przewodnikową serię monachijskiej oficyny Piper, która pod koniec lat 90. zleciła Jiříemu Grušy napisanie tej książki, tworzyły w zasadzie historyczno-literackie eseje o danym kraju i jego kulturze. Jak zapewnia wydawca, mowa tu o ciemnych kartach czeskiej historii i o czeskich kompleksach, ale z dużą dawką ironii i poczucia humoru. Myślę, że dla osób zainteresowanych Czechami to kolejna lektura obowiązkowa!


Zapowiedzi:


Krzycz po cichu, braciszku – Ivona Březinová
(przeł. Mirosław Śmigielski, wyd. Stara Szkoła) 
PATRONAT

Wyróżniona m.in. nagrodą Złota Wstęga 2017 za najlepszą książkę dla młodzieży, Krzycz po cichu, braciszku to historia Jeremiasza, chłopca z autyzmem. Wraz z siostrą i mamą bohater przeprowadza się do nowego miasta, w którym rodzina musi walczyć z uprzedzeniami środowiska. Autorka pisze z humorem i dużą dawką ciepła, ucząc czytelnika zrozumienia. Książka ukaże się pod moim patronatem.


Zaklinacz deszczu – Jiří Hájíček
(przeł. Dorota Dobrew, wyd. Książkowe Klimaty) 
PATRONAT

Kolejna, po Rybiej krwi, powieść, w której Hájíček podejmuje temat walki o ziemię, korzeni i tożsamości. Główny bohater, uwięziony w klatce pozbawionej jego zdaniem sensu pracy oraz szczęśliwego, ale przytłoczonego bezowocnymi staraniami o dziecko małżeństwa, ucieka na wieś, pomagając swojej pierwszej miłości odzyskać należącą się jej rodzinną ziemię. Książka do wielokrotnego czytania, tylko pozornie prosta i jednowarstwowa. Również mój patronat.

Premiera: 29 listopada

Saturnin – Zdeněk Jirotka
(przeł. Leszek Engelking, wyd. Afera)

Ta książka to absolutny klasyk czeskiego humoru, uwielbiany przez kolejne pokolenia Czechów – w jubileuszowym plebiscycie nagrody Magnesia Litera Książka Stulecia zajął pierwsze miejsce publiczności, wyprzedzając samego Szwejka. Perypetie Saturnina pokocha każdy, kto świetnie bawił się przy cyklu o Jeevesie P.G. Wodehouse’a, i nie tylko. Ponury listopad i grudzień tuż tuż, warto zaopatrzyć się w stosowną na ten czas lekturę!

Cud – Josef Škvorecký
(przeł. Andrzej S. Jagodziński, wyd. Pogranicze)

Powieść powstała na przełomie lat 60. i 70. i została wydana już w emigracyjnym wydawnictwie Škvoreckiego i jego żony, Sixty Eight Publishers. Była reakcją autora na wydarzenia roku 1968 oraz rozliczeniem z dwudziestoma latami komunizmu. Wzbudziła spore kontrowersje, bowiem, jak wyjaśnia w zapowiedzi wydawniczej tłumacz książki, Škvorecký „ośmielił się pisać o tym heroicznym okresie z przymrużeniem oka czy wręcz z ironią, a nawet pokpiwać z przywódców Praskiej Wiosny”. Do tego obok poważnych tematów historycznych pojawia się tu erotyka. Powieść jest również ciekawa, jeśli chodzi o formę – pisana jest, podobnie jak Przypadki inżyniera ludzkich dusz, techniką montażu filmowego, z przeplataniem się różnych wątków i płaszczyzn czasowych.

Wydarzenia

Zbliżający się Festiwal Conrada będzie miał jednego czeskiego gościa – to Michal Ajvaz. Spotkanie z nim odbędzie się w piątek 26 października o godz. 16:00 w Pałacu Czeczotka. Dwa dni później, w niedzielę 28 października, pisarz spotka się jeszcze z czytelnikami w Katowicach – godz. 16:00, Rondo Sztuki.

Prócz tego w Warszawie trwa Polsko-Czeska Jesień Literatury. W ramach niej odbyły się już m.in. spotkania z Mariuszem Szczygłem i Terezą Boučkovą, a wśród zaplanowanych wydarzeń, które jeszcze przed nami, jest również rozmowa z Andrzejem S. Jagodzińskim z okazji wspomnianej premiery Cudu Škvoreckiego. Szczegóły na stronie Czeskiego Centrum.

Zdjęcie główne: step-svetlana / pixabay

środa, 17 października 2018

Festiwal Conrada 2018 – czego nie przegapić?

Kolejny rok, kolejny październik, kolejny Conrad Festival. Festiwalowych wydarzeń jest jak zwykle od groma, program z roku na rok coraz bardziej puchnie, jak więc odnaleźć się w tym gąszczu? Aby oszczędzić Wam bólu głowy, wybrałam kilka spotkań, na które warto zwrócić szczególną uwagę.

Poniedziałek

Wiesław Myśliwski
Gwoździem poniedziałkowego programu jest spotkanie z okazji długo wyczekiwanej premiery nowej powieści Wiesława Myśliwskiego. Jeden z najwybitniejszych żyjących polskich pisarzy, więc z pewnością warto, a do tego na spotkaniu z nim można się również świetnie bawić – o czym przekonacie się, czytając moją relację z podobnego wydarzenia na Festiwalu Conrada 2015. Tym razem z przekornym rozmówcą zmierzą się Wojciech Bonowicz i Małgorzata Szczurek.

O przechodzeniu przez ucho igielne | Spotkanie z Wiesławem Myśliwskim 
Godz. 19:30, Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha

Wtorek

Miljenko Jergović
Wtorek to plejada gwiazd w Pałacu Czeczotka. Najpierw, o godz. 16, odbędzie się dyskusja z Miljenkiem Jergoviciem, a dotyczyć będzie ona Ernesta Wilimowskiego, jednego z bohaterów tej edycji festiwalu, o którego skomplikowanych losach Jergović pisze w swoim Wilimowskim. Spotkanie poprowadzi tłumaczka dzieł pisarza, Magdalena Petryńska.

Zaraz potem, o godz. 18, w Pałacu zawita znów Olga Tokarczuk. Spotkanie, prowadzone przez Szymona Kloskę, będzie oczywiście poświęcone przede wszystkim głośnym obecnie Biegunom. Oraz ruchowi, który jest głównym tematem tej nagrodzonej Bookerem powieści. Rozmówcy postarają się odpowiedzieć na pytanie, czy w czasach masowych – i często przymusowych – migracji ruch jest rzeczywiście dobrodziejstwem.

Wreszcie, o godz. 20, z czytelnikami spotka się gwiazda literatury norweskiej, Lars Saabye Christensen. Rozmowa dotyczyć będzie przede wszystkim powieści Beatlesi o dorastających chłopcach z Oslo, naśladujących słynną czwórkę z Liverpoolu, oraz tematów w niej poruszonych – dorastania i buntu. Pyta Sylwia Chutnik.

Lars Saabye Christensen
Jeśli natomiast literackie gwiazdy Was nie interesują, ale za to zwierzątka już jak najbardziej – o 16:00 w Księgarni Młodej ART BOOKSTORE odbędzie się starcie kociarzy i psiarzy, zatytułowane „Jak pies z kotem – walka na cztery łapy”. Po stronie kotów wystąpi Olga Drenda, po stronie psów – Michał Cichy, a tego, by nie polała się krew, pilnował będzie prowadzący Maciej Jakubowiak. Wszystko to z okazji premiery ilustrowanych zbiorów opowiadań O psach i O kotach (wyd. Czarne).

O przegranej. Jergović | Petryńska 
Godz. 16:00, Pałac Czeczotka

Conrad w księgarniach | Jak pies z kotem – walka na cztery łapy 
Godz. 16:00, Księgarnia Młoda ART BOOKSTORE (Plac Szczepański 9)

O ruchu. Kloska | Tokarczuk 
Godz. 18:00, Pałac Czeczotka

O buncie. Christensen | Chutnik 
Godz. 20:00, Pałac Czeczotka

Środa

Festiwalowa środa zaczyna się dla mnie o godz. 13, od spotkania dotyczącego twórczości jednego z najwybitniejszych przedstawicieli rumuńskiego modernizmu, Maxa Blechera. Lada dzień swoją premierę będzie miała kolejna książka Blechera w języku polskim, Rozświetlona jama. Dziennik sanatoryjny w tłumaczeniu Joanny Karnaś-Warwas. Oprócz tłumaczki w dyskusji udział wezmą Doris Mironescu i Paulina Subocz.

Kristina Sabaliauskaitė
O godz. 14:30 gościem festiwalu będzie gwiazda literatury litewskiej, Kristina Sabaliauskaitė. Świeżo po lekturze dwóch pierwszych tomów jej osadzonej w XVII wieku tetralogii Silva rerum (drugi tom wyszedł właśnie nakładem Wydawnictwa Literackiego) i będąc pod ogromnym wrażeniem barokowego stylu autorki oraz wyczarowanego przez nią powieściowego świata, barwnego i pełnego złożonych postaci – bardzo zachęcam. Rozmowę poprowadzi Ziemowit Szczerek.

O godz. 16 w Pałacu odbędzie się kolejna dyskusja poświęcona życiu Ernesta Wilimowskiego – trochę o sporcie, trochę o historii. Rozmawiać będą Wojciech Kuczok, Janusz Margański oraz dziennikarz sportowy Andrzej Gowarzewski. Na deser, o godz. 19 w Antykwariacie Abecadło, Anna Karczewska porozmawia z Joanną Lech o instapoezji, o tym, kim są dziś poeci i jakie jest miejsce poezji na dzisiejszym rynku wydawniczym.

O płynnej formie świata. Kornaś-Warwas | Mironescu | Subocz 
Godz. 13:00, Pałac Czeczotka

O ustanawianiu przeszłości | Sabaliauskaitė | Szczerek 
Godz. 14:30, Pałac Czeczotka

O reprezentacji narodowej. Gowarzewski | Kuczok | Margański 
Godz. 16:00, Pałac Czeczotka

Conrad w księgarniach | POP, czyli Poeci Opuszczają Piedestał 
Godz. 19:00, Antykwariat Abecadło (ul. Kościuszki 18)

Czwartek

Czwartek to taki dzień, kiedy najchętniej bym się rozdwoiła, bo wiele ciekawego dzieje się niestety w tym samym czasie. Zacznę od Pałacu Czeczotka. O 13 odbędzie się tam dyskusja na temat mistyfikacji, w której udział wezmą Robert Kuśmirowski, Agnieszka Taborska i Natalia Palich. Zaraz potem, o 14:30, szefowa wydawnictwa Książkowe Klimaty, Kama Buchalska, porozmawia o wewnętrznych i zewnętrznych konfliktach z dwoma pisarkami z Grecji – Amandą Michalopoulou i Leną Kitsopoulou (o której rewelacyjnych Nietoperzach pisałam tutaj).

Pavol Rankov
O 18, wciąż w Pałacu, spotkanie ze słowackim pisarzem Pavolem Rankovem. Na Literackich Skarbach pisałam o jego nagrodzonym Angelusem Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej) oraz o Matkach. Rozmowa dotyczyć będzie rywalizacji – jako że Zdarzyło się pierwszego września otwiera scenka zawodów pływackich trójki przyjaciół, które rozstrzygnąć mają, komu przypadnie prawo do ubiegania się o względy pięknej koleżanki Marii. Spotkanie poprowadzi dr Aleksandra Hudymač.

Wreszcie o 20 gościem festiwalu będzie szwedzka pisarka i dziennikarka Elisabeth Åsbrink. Z Maciejem Zarembą Bielawskim porozmawiają o narodowym konfrontowaniu się z grzechami przeszłości, zwłaszcza w kontekście społeczeństwa szwedzkiego.

Ale to nie wszystko! Również w czwartek startuje bowiem arcyciekawe w tym roku pasmo Przemysły Książki, prowadzone przez Marcina Wilka. O godz. 13 prof. Ryszard Koziołek i Bernadetta Darska będą mówić o tym, czy aby pisać o książkach, trzeba mieć wykształcenie uniwersyteckie, a o godz. 14:30 redaktor Filip Modrzejewski i reporterka Iza Michalewicz porozmawiają z Marcinem o kursach kreatywnego pisania.

Elisabeth Åsbrink
O mistyfikacjach. Kuśmirowski | Palich | Taborska 
Godz. 13:00, Pałac Czeczotka

O konflikcie. Buchalska | Kitsopoulou | Michalopoulou 
Godz. 14:30, Pałac Czeczotka

O zawodach. Hudymač | Rankov 
Godz. 18:00, Pałac Czeczotka

O grzechach z przeszłości. Åsbrink | Zaremba Bielawski
Godz. 20:00, Pałac Czeczotka

Przemysły Książki | Magister krytykiem. O znaczeniu wykształcenia uniwersyteckiego 
Godz. 13:00, De Revolutionibus

Przemysły Książki | Egzamin z liter. O nauce pisania i pisarstwa 
Godz. 14:30, De Revolutionibus

Piątek

Michal Ajvaz
Piątek to dla mnie przede wszystkim jedyny czeski gość tegorocznego festiwalu – Michal Ajvaz. Spotkanie z nim odbędzie się o godz. 16 w Pałacu Czeczotka, a udział wezmą również Tomasz Wiśniewski i Joanna Grochocka. Mowa będzie o absurdach w prozie czeskiego pisarza, które mają jednak drugie dno. A o jakie absurdy godzi – trochę o tym w moich tekstach, tutaj i tutaj.

Jeśli natomiast chodzi o pasmo Przemysły Książki, o 13 w Spółdzielni Ogniwo odbędzie się spotkanie „Potęga sieci. O wpływie internetu na życie literackie” z udziałem Łukasza Najdera, Justyny Sobolewskiej i Olgi Wróbel z Kurzojadów – o krytyce, o tym, czym różni się od „hejtu” i o nowej przestrzeni, jaką stworzył internet dla rozmów o literaturze. Zaraz potem, o 14:30, kolejny gorący temat. W trakcie dyskusji „Czekam na przelew. O finansach w literaturze” Marcin Wilk przepyta Bognę Świątkowską i Aleksandrę Małecką, jak to właściwie z tymi pieniędzmi w branży literackiej jest. Z pozostałych przygotowanych na ten dzień przez organizatorów wydarzeń szczególnie ciekawa wydaje mi się debata „Mity Słowian w wersji POP” poświęcona mitologii słowiańskiej i ile tak naprawdę o niej wiemy. Godz. 18, księgarnia Bonobo.

O ptakach recytujących eposy narodowe. Ajvaz | Grochocka | Wiśniewski 
Godz. 16:00, Pałac Czeczotka

Przemysły Książki | Potęga sieci. O wpływie internetu na życie literackie 
Godz. 13:00, Spółdzielnia Ogniwo

Przemysły Książki | Czekam na przelew. O finansach w literaturze 
Godz. 14:30, Spółdzielnia Ogniwo

Conrad w księgarniach | Mity Słowian w wersji POP. Czy w popkulturze istnieje popyt na popularyzację mitologii słowiańskiej? 
Godz. 18:00, Bonobo Księgarnia Kawiarnia Podróżnicza (Mały Rynek 4)

Sobota

W sobotnie przedpołudnie szykuje się ciekawa debata w Księgarni Pod Globusem – „Walka o rząd dusz, czyli kto najlepiej poleca książki?”. Będzie o tym, kto ma dziś największy wpływ na to, po jakie książki sięgają czytelnicy. Moderować będzie Anna Karczewska, a w dyskusji wezmą udział dziennikarze, blogerzy (będzie Ola z Parapetu Literackiego, Elwira z Księgarki na regale, Rafał z CzytamRecenzuje.pl, Monika z Miszonga i Paulina z Książek na ostro, a prócz tego blogerko-dziennikarki Justyna Suchecka i Natalia Szostak z „Gazety Wyborczej” i z vloga Krótka Przerwa) i księgarze.

Arundhati Roy
Popołudniu roi się od ciekawych spotkań, zwłaszcza w księgarniach, ale z tego roju wybieram szczególnie jedno, z cyklu Przemysły Książki, „Wydawczynie. O sile małych oficyn” – godz. 15:00, Antykwariat Abecadło. O tym, jak to jest prowadzić małe wydawnictwo, opowiedzą Kama Buchalska z Książkowych Klimatów, Julianna Jonek-Springer z Dowodów na istnienie i Anita Musioł z Pauzy.

Wieczorem w Pałacu Czeczotka zagości natomiast największa chyba gwiazda tegorocznego festiwalu – indyjska pisarka Arundhati Roy. Mowa będzie o literaturze zaangażowanej politycznie i o tym, czy stawiane jej zarzuty w odniesieniu do twórczości Roy są uzasadnione. Prowadzą Grzegorz Jankowicz i Katarzyna Janowska.

Conrad w księgarniach | Walka o rząd dusz, czyli kto najlepiej poleca książki? 
Godz. 11:00, Księgarnia Pod Globusem (ul. Długa 1)

Przemysły Książki | Wydawczynie. O sile małych oficyn 
Godz. 15:00, Antykwariat Abecadło

O wyzysku. Jankowicz | Janowska | Roy 
Godz. 20:00, Pałac Czeczotka

Niedziela

Yanick Lahens
W niedzielę tradycyjnie na festiwalu dzieje się już niewiele, pomijając oczywiście wieczorną Galę Nagrody Conrada. Oprócz tego jednak można wybrać się do Pałacu Czeczotki na przykład na dyskusję o fake newsach oraz wprowadzonym w Szwecji programie edukacyjnym, pomagającym uczniom weryfikować informacje medialne (rozmawiają jeden z twórców programu, Jack Werner, oraz Justyna Suchecka) lub na spotkanie z pisarką z Haiti, Yanick Lahens (prowadzi Tomasz Pindel).

O fake newsach. Suchecka | Werner 
Godz. 14:30, Pałac Czeczotka

O byciu niezależnym. Lahens | Pindel 
Godz. 16:00, Pałac Czeczotka

Ufff… Tak, wiem, miała być pigułka, tymczasem wyszła całkiem spora lista atrakcji. Ale i tak – czym są te 24 wydarzenia w porównaniu z ponad setką spotkań i warsztatów, jakie przygotowali organizatorzy w ramach tej edycji Festiwalu Conrada? To naprawdę najciekawszy literacko tydzień w roku. Wspaniale, że jest znów przed nami!

Fotografie pisarzy pochodzą ze strony Festiwalu Conrada (conradfestival.pl).

poniedziałek, 15 października 2018

Czułość, słońce i piękny smutek – „Co pozwala powiedzieć noc”, Pierre J. Mejlak

Bywa, że książki przychodzą do nas jak przyjaciele, w odpowiednim momencie. Sięgamy po nie przypadkiem, bez specjalnych oczekiwań, i nagle okazują się odkryciem, czymś, czego właśnie w tej chwili potrzebowaliśmy. Tak było w moim przypadku ze zbiorem opowiadań pisarza z Malty, Pierre’a J. Mejlaka, Co pozwala powiedzieć noc.

Miał być tylko egzotyczną ciekawostką. Umówmy się, literatura maltańska nie za często gości na naszych półkach. Kiedy zaczęłam czytać, doszłam jednak do dwóch wniosków. Po pierwsze – że Malty w tej książce jest niewiele (wniosek, jak się później okazało, nie do końca słuszny, ale o tym za chwilę), a jej bohaterowie to raczej obywatele świata, żyjący w przestrzeni nie ograniczonej nazwami geograficznymi. Po drugie – że ten zbiór, składający się piętnastu prozatorskich perełek, świetnie wymyślonych, świetnie skonstruowanych, ale przede wszystkim po ludzku wzruszających, będzie dla mnie czymś dużo więcej niż egzotyczną ciekawostką.

Dlaczego ta „niemaltańskość” prozy Mejlaka jest trochę złudna? Bo, jak stwierdził autor na niedawnym spotkaniu w Krakowie, mimo że jego ojczyzna nie pojawia się nigdzie z nazwy, na pewnym głębszym poziomie jest jej w jego prozie całkiem sporo – na przykład w perspektywie człowieka z małej wyspy. Faktem jest jednak, że większość utworów napisana została już po jego wyjeździe z Malty, dlatego są to bardziej opowiadania „europejskie”, zainspirowane ludźmi i historiami zebranymi podczas pobytów w różnych miastach Europy.

Autor na spotkaniu w Krakowie.
To dlatego bohaterowie poznają się często w podróży i pochodzą z różnych kręgów kulturowych, jak we Wronie czy Chcę zawołać Samirę. Chemia, która się między nimi wytwarza i która staje się później podstawą głębszych więzi nie zna jednak różnic narodowościowych czy wyznaniowych – tu nie mają one znaczenia, liczy się tylko człowiek i to, co czuje. To przyciąganie dwóch ciał, pewien rodzaj wibracji, „muzyki”, jest zresztą tematem wielu opowiadań ze zbioru. Między innymi utworu Jego zapach: „Arogant, manipulator, obsesyjny flirciarz, tak. A mimo to było w nim coś z muzyki. Słyszała ją w każdym jego słowie, śmiechu, spojrzeniu” (s. 73).

Co ważne – nie chodzi tutaj tylko o seks, zwykłe fizyczne zbliżenie. Nawet jeśli jest ono gdzieś w domyśle, nie jest opisywane wprost, za to autor skupia się na towarzyszącej mu czułości – dotyku, sennym wtuleniu, uśmiechu. Przepiękne są te opisy więzi między bohaterami, tak proste, a równocześnie jakby pełne słońca: „Zrozumiał, że wszystko, co wydawało mu się dotąd bardzo ważne, przy Katti schodziło na dalszy plan. Przy niej wszystko uległo zmianie. Odkrył, że liczy się chwila obecna, to, jak ją przeżywasz. Liczy się śmiech i to, jak się śmiejesz. Sobotnie poranki z jajkiem na miękko (…). Była niczym dzień spędzony na plaży” (s. 31).

Niech was jednak ta słoneczność nie zwiedzie – to nie są sielskie love story. Miłość w opowiadaniach Mejlaka rzadko jest prosta i szczęśliwa, zawsze coś staje jej na przeszkodzie. Bohaterów rozdziela przepaść kulturowa i uprzedzenia bliskich (Chcę zawołać Samirę), kłamstwa (Zamach stanu), przyzwoitość (Jego zapach), starość i niemożność zapewnienia odpowiedniej opieki (Deska do prasowania), a czasem nawet taka „drobnostka” jak pierzaste stworzenie, które wpada do komina (Wrona).

Wreszcie – jest tu też przykład miłości, która żyje latami, mimo że bohaterowie pozostają rozdzieleni. Nie piszą, nie dzwonią, spotykają się tylko raz na jakiś czas, „albo oślepiające światło, albo najgłębszy mrok”. I choć dzielą tylko te przelotne chwile szczęścia, nie mamy wątpliwości, że to, co ich łączy, jest prawdziwe – na łożu śmierci to właśnie Hiszpankę ojciec narratora wspomina jako swoją wielką miłość, tę, dzięki której żył naprawdę. Długo myślałam o tym rodzaju związku, o kobiecie, która zgodziła się na rolę kochanki cierpliwie czekającej na okruchy czułości, bez gwarancji, że ten właśnie otrzymany nie będzie ostatnim.
„Patrzę na ogród i myślę o nim, myślę, co teraz porabia, czy całkiem już o mnie zapomniał, czy też coś jeszcze pamięta. Czy przypadkiem nie rozczarowałam go ostatnim razem? Może powiedziałam coś, czego nie powinnam, albo opacznie mnie zrozumiał? Czy zamierzał jeszcze kiedyś wrócić? (…) Myślałam, że może mogłabym spotykać go i cieszyć się nim, zachowując serce dla siebie. Ale zanim zorientowałam się, że to on był moim sercem, a moje serce nim, było już za późno” (s. 24).
Podobne słowa Mejlaka wprawiają w jakiś rodzaj błękitnego smutku. Pięknego smutku. Ten nastrój wywołują zresztą nie tylko nieszczęśliwe (lub po prostu trudne) historie miłosne, ale również empatyczny opis samotności chłopca, który, traktowany zawsze przez ojca jako gorszy niż jego siostra, za jedynych przyjaciół ma butelkę pełną zapałek (Twoje ostatnie lato, siostrzyczko). I to jest właśnie efekt pisarskiej strategii, o której autor mówił na spotkaniu w Krakowie – że w pewnym sensie znieczula się, robi krok wstecz, patrzy na bohaterów, ich historie, ich smutek z dystansu, by wydobyć z nich ich piękno. Na mnie to działa, bardzo.

Ale nie tylko oddziaływanie na emocje czytelnika jest mocną stroną opowiadań maltańskiego pisarza. Każdy z zamieszczonych w zbiorze utworów jest zmyślnie skonstruowaną opowieścią – każdy oparty jest na oryginalnym, zaskakującym pomyśle, nawet jeśli, jak w przypadku Prologu i Epilogu, składa się z zaledwie czterech akapitów. Niektóre z tych pomysłów wprawiają w zadumę (Dziewczynka z kostką Rubika, Papuzi skrzek i inne), niektóre wstrząsają (Twoje ostatnie lato, siostrzyczko), a niektóre bawią (jak w przypadku Pani ambasador).

Część opowiadań zdaje się też ironicznym komentarzem do naszej współczesnej rzeczywistości (bohater Zamachu stanu dokumentujący swoją podróż na Facebooku, backpackersi z Wrony otwierający kalendarze w swoich iPhone’ach, żeby sprawdzić, kiedy będą mogli się spotkać). W przekonaniu tym utwierdza mnie zresztą wypowiedź autora na krakowskim spotkaniu na temat możliwości, jakie daje nam dziś internet i tanie podróżowanie. Jego zdaniem ludzie, jakich widuje na Malcie, nigdy nie podróżujący i nie korzystający z internetu, potrafią nawiązać głębsze i dużo bardziej dojrzałe relacje niż „otwarta na świat”, podróżująca młodzież.

Noc wydaje się najodpowiedniejszą porą na Co pozwala powiedzieć noc. Na czytanie tego zbioru i na pisanie o nim, bo w ciszy nocy wszystko przeżywa się głębiej, a historie wydają się bardziej nasze. Dlatego piszę te słowa nocą. I wykorzystując tę szczególną porę, wyznaję, że zbiór opowiadań Pierre’a J. Mejlaka, pełen czułości, słońca i pięknego smutku, okazał się bardzo dobrym lekiem na złamane serce. Jeśli więc moje dotychczasowe zachwyty jeszcze was nie przekonały do lektury – może to przekona.

***
P.J. Mejlak, Co pozwala powiedzieć noc, przeł. Krzysztof Szczurek, wyd. Książkowe Klimaty, Wrocław 2018.

Ilustracje:
[1][2][3] zdjęcie własne,
[4] okładka książki ze strony wydawnictwa / ksiazkoweklimaty.pl.

piątek, 12 października 2018

Zwyrodnialec spuszczony z łańcucha – „Przedawnienie”, Jiří Březina

W ostatnim czasie w czeskiej literaturze coraz częściej powraca pewien nie dla wszystkich wygodny temat – wysiedlenia Niemców sudeckich. Często poruszają go w swoich utworach pisarze młodego pokolenia, których z tymi powojennymi wydarzeniami nic nie wiąże. Po latach milczenia rozgrzebują, przypominają, wywlekają z szaf czeskie trupy, o których mówi Radka Denemarková i z dużą dozą empatii opisują dramat ludzi nie tylko wypędzonych ze swoich domów, ale również, w wielu przypadkach, będących ofiarami okrutnych prześladowań.

Po temat ten sięga też w swoim Przedawnieniu Jiří Březina. I nie ma znaczenia, że robi to w „lekkiej” formie kryminału. Wydarzenia, które wpłynęły na losy tak wielu ludzi i które do dziś budzą bardzo silne emocje – złość, wzburzenie, poczucie niezawinionej krzywdy, a z drugiej strony wyparcie – to wręcz idealny materiał na intrygę kryminalną. A dzięki historycznemu tłu książka Březiny nie jest tylko jednym z wielu kryminałów, który po przeczytaniu odstawiamy na półkę i szybko zapominamy.

W powieści pojawiają się dwie płaszczyzny czasowe. Na pierwszej z nich, współczesnej nam, młody policjant Tomáš Volf, który po nieudanym śledztwie został oddelegowany do zajmowania się archiwami, odkopuje niewyjaśnioną sprawę z lat początku lat 90. Chodzi o zbrodnię dokonaną w przygranicznej wsi Pasečky. Kiedy Volf orientuje się, że ostatnią osobą, która sięgała do akt sprawy, jest obecny kandydat na ministra spraw wewnętrznych, Ondřej Novotný, postanawia porozmawiać z politykiem. I tak przenosimy się w czasie ponad dwadzieścia lat wstecz, do czasów, gdy Novotný jako nowicjusz w policji pomagał w rozwiązaniu wspomnianej sprawy.

Jiří Březina
Przedawnienie – ponieważ zbrodnia uległa przedawnieniu i sprawcy nic już nie grozi, jednak emocje, nawet po latach, pozostają. Tak jak gniew i żal pozostał w tych, którzy przed laty w brutalny sposób zostali wypędzeni ze swoich domów. Novotný mówi w pewnym momencie: „Myślałem o historii milczenia i kłamstw, historii wielkiej ściemy – bo tak należałoby to nazwać – która wpisana była w dzieje naszego kraju” (s. 56), a równocześnie przyznaje, że jako młody chłopak pozbycie się z kraju przedstawicieli narodu, który rozpętał wojnę, uznawał za „akt dziejowej sprawiedliwości”. Nie przyjmuje do wiadomości doniesień o znęcaniu się nad wysiedlanymi Niemcami, zbyt trudno mu to pogodzić ze swoją wizją historii: „Byłem zły sam na siebie, że nie potrafię oddzielić tych dwóch rzeczy i w desperackim pragnieniu rozgrzeszenia własnego narodu bronię ludzi, którzy na to nie zasługują” (s. 86).

Březina, ustami Novotnego, mówi również o tych kluczowych momentach, kiedy ofiary przestają być ofiarami i mają możliwość zemścić się na tych, których uważają za swoich oprawców. Problem polega na tym, że Czesi wzięli odwet głównie na tych, którzy nie ponosili bezpośredniej odpowiedzialności za wojnę – na kobietach, dzieciach i starcach pozostałych w przygranicznych wioskach. Obywatele niemieccy nie tylko zostali pozbawieni swoich domów, byli również na wszelkie możliwe sposoby upokarzani – pędzeni jak bydło, trzymani pod kluczem o głodzie, kobiety, jako „nazistowskie kurwy”, padały ofiarą gwałtów. Sytuacja, w której znaleźli się więc czescy obywatele, była testem na człowieczeństwo, którego wielu z nich nie zdało. „W każdym z nas kryje się zwyrodnialec. Pytanie, czy potrafimy utrzymać go na łańcuchu” – mówi Novotný, powtarzając trochę myśl Ladislava Fuksa o złowrogiej najniższej strunie, którą ma każdy z nas. Każdy, bez wyjątku.

Polecam. Březina świetnie łączy formę kryminału z trudną moralnie tematyką historyczną, dzięki czemu książkę czyta się szybko i lekko, ale zostaje w głowie na długo.

Przy okazji Waszej uwadze polecam też inną premierę nadchodzących miesięcy w Aferze – Wypędzenie Gerty Schnirch Kateřiny Tučkovej. W opowieści o wypędzonej Niemce autorka opisuje brnieński marsz śmierci oraz wpływ, jaki wydarzenia te miały na życie wysiedlonych obywateli, ich dzieci i wnuków. Temat to ważny, do którego z pewnością trzeba wracać.

***
J. Březina, Przedawnienie, przeł. Agata Wróbel, wyd. Afera, Wrocław 2018.

Ilustracje:
[1] zdjęcie własne,
[2] fotografia autora ze strony wydawnictwa / www.wydawnictwoafera.pl,
[3] okładka książki ze strony wydawnictwa / www.wydawnictwoafera.pl.